Gra Recenzja

Hammerwatch, tylko roguelite – recenzja Heroes of Hammerwatch: Ultimate Edition

Heroes of Hammerwatch to następca Hammerwatch wydany po latach. Po kolejnych latach gra ukazała się na wszystkich konsolach, jednak ze wszystkimi DLC w gratisie i niezmiennie wyższej cenie. Czy jednak Heroes of Hammerwatch to tylko więcej tego samego, czy może gra całkowicie wyróżnia się na tle konkurencji i poprzednika?

Tym razem nie przygoda

Hammerwatch to typowa przygodówka. Mamy w niej grupę bohaterów, jeden z nich zostaje oddzielony od grupy i musimy dalej samotnie przemierzać zamek Hammerwatch, niszcząc po drodze wszechobecne zło. Heroes of Hammerwatch ma już nieco inną koncepcję. Jesteśmy samotnym bohaterem, który trafia do miasta Outlook, które jest opuszczonym miasteczkiem górniczym. Naszym zadaniem jest wyplenienie zła znajdującego się w miejskiej kopalni i zdobycie wieży na szczycie góry. Grę można porównać do Moonlightera, gdzie wchodząc do portalu, mordujemy potwory i zarabiamy pieniądze na rozbudowę miasta. W Heroes of Hammerwatch potwory to tylko kłopot na drodze do zasobów złota i rudy. To właśnie za nie przychodzi nam rozwijać miasto, kupować nowe przedmioty i umiejętności. Bardzo fajnym efektem jest sprzężenie wewnętrznego czasu gry z zegarem konsoli, więc tak długo, jak za oknem jest słońce, tak długo w grze też ono będzie. W zasadzie miasto i brak permanentnej śmierci to dwie rzeczy, które odróżniają obie gry.

Szybami w górę

Heroes of Hammerwatch, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Gdy nie walczymy w lochu z masą potworów, możemy udać się do miasta, pogadać z postaciami niezależnymi, kupić odpowiedni sprzęt, albo zainwestować w jakiś sklep. Opcji jest wiele.

Gdy już wyjdziemy z miasta i zaczniemy naszą przygodę, zobaczymy, że niewiele się tutaj zmieniło. Zamiast katakumb mamy kopalnie, ale potwory i estetyka pozostała bez większych zmian. Nowe pojawia się złoto, które możemy zbierać z ziemi, żeby zwiększyć zasoby miasta, a także ruda. Jak w każdej grze roguelite, w przypadku śmierci mamy do czynienia z zachowanym postępem postaci. Tracimy jednak wszystko, co mieliśmy przy sobie. Da się więc farmić pierwsze kilka poziomów w grze, żeby zyskać jak najwyższy poziom, jednak zebrane przedmioty będziemy każdorazowo tracić. Złoto i rudę da się na szczęście uratować. Na każdym poziomie są trzy szyby. Z pierwszego zaczynamy każdy poziom, do drugiego mamy dotrzeć, żeby wejść na kolejny poziom, a trzeci szyb pozwala nam dostarczyć rudę i złoto do miasta, chociaż stracimy pewien niewielki procent kasy. Takie rozwiązanie pozwala nam stopniowo zyskiwać zasoby i poziomy postaci, co zapewnia poczucie postępu, które jest ważnym elementem gatunku.

Przygotowani na endgame

Heroes of Hammerwatch, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Limit poziomów to dopiero początek, Heroes of Hammerwatch pozwala na wielokrotne wznawianie rozgrywki, gdzie potwory są silniejsze, ale i nagroda lepsza!

Oglądając jeden z poradników farmienia rudy w Heroes of Hammerwatch, zauważyłem, że instruktor ma postać na poziomie 300-którymś i rozgrywka jest oznaczona jako NG+42. Okazuje się, że deweloperzy dali graczom możliwość zwiększania poziomów rozgrywki, gdy ci ukończą wątek fabularny. Zmiany w nowej grze dotyczą głównie zachowania bossów, a także zwiększenia ogólnej siły standardowych przeciwników. Od poziomu czwartego zwiększa się już tylko i wyłącznie siła przeciwników i bossów, ale nie ma żadnych zmian w zachowaniu. Dlaczego jest to ważne? Bo umożliwia to dalszą rozgrywkę, która jest nieco większym wyzwaniem. Podobnie jak ze zwiększającym się poziomem świata w Outriders. Potrzeba jednak determinacji, żeby wpakować w fabułę kilkanaście godzin, a potem dojść do wniosku, że chcesz jeszcze raz, ale trudniej. W każdym razie Heroes of Hammerwatch to gra, która jest idealnie przygotowana na endgame, jeśli ktoś lubi ostry grind i widzieć jak początkowe dziesiątki sztuk złota zamieniają się w miliony.

Dobry przykład roguelite?

Heroes of Hammerwatch, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
W mieście możemy, za odpowiednią opłatą, ulepszać wyposażenie, kupować nowe przedmioty i zdobywać błogosławieństwa. Mamy też możliwość zmiany równowagi w grze, utrudniając ją sobie modyfikatorami.

Heroes of Hammerwatch to dobra gra, ale Hammerwatch już nią było. Tutaj mamy tylko kilka nowych usprawnień, jeśli chodzi o rozgrywkę. Całe clou gry tkwi w zmianie gatunku z typowej siekanej przygodówki na roguelite. Dodanie miasta było genialnym zabiegiem, bo Hammerwatch był momentami irytującą grą, a tutaj? Jak zginiesz, to możesz zacząć od nowa, tylko twoja postać jest nieco silniejsza. Szkoda tylko, że umierając, tracimy dosłownie wszystko, zachowując jedynie zdobyte doświadczenie. Tracimy całą rudę, całe złoto i wszystkie przedmioty. Fajnie, gdybyśmy mogli zabrać ze sobą nagrodę pocieszenia w postaci procentu zdobytych zasobów, albo losowego przedmiotu, żeby zacząć kolejną przygodę z lepszej pozycji. Heroes of Hammerwatch to całkiem dobry przedstawiciel gatunku roguelite. Może nie dopisuje naszym rodzimym grom pokroju Moonlighter i Children of Morta pod względem wizualnym, ale rozgrywka jest równie przyjemna i wymagająca. Czasami dość trudno nie nadziać się na pułapkę albo nie dostać strzałą w kolano.

Grano na Xboksie Series X

Heroes of Hammerwatch to Hammerwatch, tylko więcej i lepiej. Przygodówka zamienia się w roguelite, w którym przyjdzie nam mordować hordy przeciwników w kopalniach, żeby ostatecznie zdobyć wznoszącą się nad nimi wieżę. A w międzyczasie możemy rozwinąć miasto z użyciem zasobów, które zdobyliśmy. Gra została dostarczona na potrzebę tej recenzji przez wydawcę.

7
Heroes of Hammerwatch :
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *