Gra Recenzja

Recenzja Hell Warders

Hell Warders, recenzja, review, Xbox One

Raz na jakiś czas spotykam się z grą, która jest ładna z koncepcji i wszystko wydawałoby się dopięte na ostatni guzik, ale ostatecznie dostajemy do rąk produkt, który wydaje się raczej niedopracowany, nieco przestarzały i generalnie mało ekscytujący. Hell Warders jest jedną z takich gier – przykładem jak nie robić gry akcji połączonej z tower defence.

Fabularna przesada

Hell Warders, Xbox One, recenzja, review
Plansze w Hell Warders są dość nieskomplikowane, ale trudno ustawić na nich dobrą obronę, której nie da się spenetrować

Gra, co by o niej nie myśleć, ma solidne podstawy fabularne. We wszystkich dialogach, przerywnikach filmowych i opisach dowiemy się wiele o tym, co się działo i co się dzieje. Gra wydaje się być przeładowana szczegółami, które nie mają żadnych konsekwencji w rozgrywce, a wszystkie kwestie są w grze mówione. Zawsze krzywo patrzę na grę, która jest idealna pod niemalże każdym względem, poza niemymi bohaterami, a tutaj jest na odwrót. Postacie w grze mają głos, jednak brakuje dopracowania niemalże każdego innego elementu gry, zarówno w kwestiach samej rozgrywki, jak i oprawy. Zamiast słuchać gdzie rządził jaki król, i dlaczego już nie rządzi, mogę przeczytać, ale wolałbym w zamian zobaczyć porządnie zrobione modele bohaterów, którym nie będę mógł policzyć pikseli w cieniu.

Szkoła jak nie robić TD

Hell Warders, Xbox One, recenzja, review
Zamiast zostawić walkę naszym piechurom, będziemy sami musieli chwycić za broń i kontrolować jednego z trzech bohaterów

Generalnie gry TD można zrobić na dwa sposoby – z interakcją lub bez. Podział jest dość oczywisty, bo potwory albo biją się z naszymi obrońcami, albo prą naprzód do drzwi, kryształu, zamku, czegokolwiek. W przypadku Hell Warders jest to zupełnie namieszane i nie wiadomo, czy grupa potworów przejdzie przez linię obrony, czy nie. Wydaje mi się, że w momencie projektowania ktoś nie uwzględnił tego, że np. walczyć będą ze sobą takie grupy żołnierzy i potworów, że część nie znajdzie dla siebie miejsca. Takie nieprzewidywalne zachowanie sprawia, że nie ma tutaj potrzeby strategizować, ustawiać odpowiedniej kombinacji obrońców, bo i tak nie wiadomo, czy zatrzymają fale przeciwnika. Z tego powodu większość poziomów można ukończyć budując oddalone od siebie kolejne mury obrońców, którzy przy odrobinie szczęścia zatrzymają szturm, ale i tak to nie jest pewne, bo kilkukrotnie zdarzyło mi się, że przeciwnik przeszedł przez obronę nietknięty. Jakby tego było mało, to walka między obroną i atakiem jest niezmiernie chaotyczna, bo tworzą się walczące masy, trudno powiedzieć kto wygrywa i dlaczego połowa moich obrońców jakby czekała bezczynnie na swoją kolej, żeby zająć miejsce poległego towarzysza.

Na szczęście mam konsolę!

Hell Warders, Xbox One, recenzja, review
Ustawianie jednostek nie jest toporne, ale jest mało precyzyjne. Każdą postać można obracać tylko w pozycjach co 90 stopni, a nie dowolnie

Kolejna kwestia na szczęście nie dotyczy konsol. Słyszałem od kilku osób, że gra wpływa tragicznie na komputer. Wydaje się być zupełnie niezoptymalizowana i nieważne jak ustawimy nasze suwaczki w opcjach, ciągnie 70-80% mocy procesora i karty graficznej. Anti-Gravity Game Studios, bo to oni są odpowiedzialni za grę, chcą sprawić wrażenie doświadczonych, pisząc o 5-letnim doświadczeniu w tworzeniu gier, jednak każdy z ich wcześniejszych tytułów albo szybko upadł, albo jest pomniejszym tytułem, który ukazał się na Androida lub był jedną z gier Facebook App Center. Widać, że nie musieli zajmować się komputerami zbyt intensywnie, bo wymagania sprzętowe nie są zbyt wysokie, ale gra nie ma skrupułów i bierze tyle, ile maszyna daje. Na konsoli nie da się tego odczuć, wentylacja mojego Xboksa nie wskakuje na wysokie obroty, ale na konsoli mamy do czynienia ze znacznymi problemami związanymi ze sterowaniem i czułością, szczególnie grając postacią, która strzela zamiast siec i miażdżyć.

A najgorsze, że są lepsze opcje

Hell Warders, Xbox One, recenzja, review
Grafika gry wygląda na przestarzałą nawet jak na 2016 rok, kiedy to zaczęto prace nad komputerową wersją tej gry

Niedopracowana gra musi mieć jakieś plusy. Gene Rain było niedopracowanym tytułem, ale miało swoje miejsce na konsoli, jako gra studia z Chin. Anti-Gravity Game Studios także jest z Chin, ale ich położenie w Hong-Kongu nie pozwala użyć tego argumentu. Są gry, które były unikalne pod względem rozgrywki, które nie były zbyt dobre, ale lepszych nie było. Hell Warders to tytuł, które ma lepsze odpowiedniki w gatunku TD z elementami gry akcji i są znacznie lepiej wykonane – chociażby The World of Van Helsing: Deathtrap, czy Orcs Must Die! Nie ma sensu grać w nową grę tylko dlatego, że jest nowa. Niestety Hell Warders to gra na tyle kiepska na konsolach, że nie mogę jej polecić, a wręcz będę radził unikać, bo nic przyjemnego z niej nie będzie. Nie mogę zrozumieć, dlaczego PQube zdecydowało się wydać tę grę i to w cenie 70 złotych (nieco mniej na PC).



Gra została dostarczona przez PQube

Recenzent spędził w grze około 2 godzin, zdobywając 4 osiągnięcia i zastanawiając się jakim cudem uda mu się ukończyć grę na 5 "latarni" na wysokim poziomie trudności...

6.3
Dźwięk:
7
Grafika:
5.5
Rozgrywka:
5
Błędy:
7.5

Dodaj komentarz