Gra Recenzja

Recenzja Hammerwatch

Hammerwatch, Xbox One, recenzja, review

Hammerwatch to gra, która została wydana na PC w 2013 roku. Cieszyła się sporą popularnością i ostatecznie trafiła też na konsole. Miałem przyjemność przyjrzeć się grze, ale nie rozumiem, dlaczego gra ma aż tak dobrą opinię i aż tak wysokie oceny. Dla mnie wydaje się zwykłym, dwuwymiarowym hack & slashem.

A u szczytu zamku czekał smok

Hammerwatch, recenzja, review, Xbox One
Hammerwatch pozwala nam na zagranie jedną z 7 klas postaci, między innymi czarodziejem, paladynem, łowcą i kapłanem

Fabuła w Hammerwatch w zasadzie nie istnieje, ale to nie oznacza, że nie mamy przed sobą żadnego celu. Na szczycie zamku Hammerwatch swoje leże ma smok, którego zabicie jest naszym celem. Niestety w drodze do zamku idziemy jako szpica i niedługo po naszym przejściu przez most ten się zawala, odcinając nam drogę od reszty naszej bandy. Musimy przeć naprzód, żeby wypełnić postawione przed nami zadanie, niestety w pojedynkę. Zaczynamy od lochów i idziemy coraz wyżej, zahaczając o zbrojownię, archiwa i ostatecznie kończąc przygodę w kwaterach mieszkalnych, gdzie czeka na nas potężny smoczek. Po drodze musimy zbierać złoto, złote ankhi, odwiedzać handlarzy i walczyć o przetrwanie pokonując hordy przeciwników. Jest to standardowa rozgrywka, do której przyzwyczaiło nas tak wiele hack & slashów 2D, jednak ten wyróżnia się całkiem porządnym wykonaniem i genialną muzyką, a przy tym poziomy są dość krótkie i są dobrym wyznacznikiem mijających połówek godzin.

Handlarze i combosy, ale nic poza tym

Hammerwatch, recenzja, review, Xbox One
Zadaniem na każdym poziomie jest po prostu ukończenie go i przejście dalej. Musimy tego dokonać poprzez zbieranie kluczy i otwieranie odpowiednich bram

Postęp w grze jest rozwiązany w sposób, który mi się niezmiernie nie podoba. Zrezygnowano w grze z oklepanego zdobywania poziomów na rzecz… Niczego. Wycięto po prostu ten element z gry. Jakby tego było mało, brakuje w grze także możliwości zdobycia ekwipunku, jeśli więc uwielbiasz grzebanie w plecaku i dobieranie sprzętu odpowiedniego do sytuacji, nie będzie to gra dla ciebie. Zamiast tego mamy handlarzy, którzy oferują umiejętności i ich ulepszenia. Ale tych też w zasadzie jest niewiele. Każda postać ma atak i dwie umiejętności, do których dochodzi kilka pasywnych cech, które aktywują się w momencie zdobycia odpowiedniego wskaźnika combo. Może to być leczenie, zwiększona wytrzymałość, czy zwiększona szybkostrzelność. Wszystko zależy od klasy postaci, którą gramy. Implementacja takiego systemu sprawia, że nie można szastać kasą na prawo i lewo, a każdy zakup musi być dwukrotnie przemyślany, ponieważ kasy nie ma w grze aż tak dużo, a kilkuprocentowa zniżka za znajdowanie specjalnych monet nie sprawi, że nagle na wszystko nam starczy. System bazujący na combo i umiejętnościach jest zdecydowanie ubogi i brakuje chociażby prostego systemu zdobywania poziomów, gdzie co ileś punktów doświadczenia zdobędziemy dodatkowe punkty życia, czy many.

Modern-retro wygląd i genialne brzmienie

Hammerwatch, recenzja, review, Xbox One
W momencie, gdy licznik combo osiągnie odpowiedni poziom, to włączy się umiejętność pasywna, taka jak odnowa many, życia, albo atak okrężny zadający obrażenia dookoła

O ile rozgrywka może się nie podobać, to raczej nie można powiedzieć tego o grafice i brzmieniu gry. Wizualnie gra prezentuje się mało imponująco na pierwszy rzut oka, ale jest to tylko złudzenie, ponieważ gdy przyjrzymy się szczegółom i efektom specjalnym, to widać, że gra używa współczesnej technologii i bitowa grafika jest naprawdę wysokiej rozdzielczości. Wszystkie lokacje i postacie, które występują w grze są wykonane szczegółowo i widać różnicę między tym, czego doświadczymy w Hammerwatch, a innymi podobnymi grami. Na uwagę zasługuje też muzyka, która została wykonana przez Two Feathers Studio, które ma na swoim koncie pracę nad grami takimi, jak Battlefield Play4Free, Angry Birds 2, czy Aragami. Stworzyli oni genialną, klimatyczną muzykę, przy której dobrze się gra, która jest płynna i wydobywająca się z głośników cały czas, ale o ile grafice nie można czegokolwiek zarzucić, to w przypadku dźwięku jest inaczej. Niestety często zdarza się, że muzyka jest dość gwałtownie przerywana, ponieważ zmienia się tempo rozgrywki. Wolna eksploracja nagle zostaje zastąpiona przez walkę z małą hordą przeciwników, a to wymaga zmiany utworu. Z czasem te przeskoki stają się irytujące do tego stopnia, że musiałem wyłączyć muzykę w grze.

Ale zasady w co-opie to przesada

Hammerwatch, recenzja, review, Xbox One
Portem gry od CrackShell zajęło się BlitWorks, utalentowany zespół, który wykonuje bardzo dobre porty bardzo wielu gier

BlitWorks, które zajmowało się portem gry na konsole musiało dość porządnie zabrać się do roboty, ponieważ zrobili oni nieco więcej, niż tylko dali nam możliwość odpalenia gry na Xboksie i PlayStation. BlitWorks stworzyło nową klasę dostępną w grze tylko na konsolach – Sorcerer – zwiększając jednocześnie pulę klas do 7 (dostępna są także klasy Paladin, Wizard, Ranger, Warlock, Thief i Priest). W grze też dość szybko pojawił się multiplayer, który nie był dostępny początkowo w grze, ponieważ deweloper dodał go do gry dopiero jakiś czas po premierze gry na konsolach, a nieczęsto takie aktualizacje są pomijane, szczególnie dla mniej istotnych gier. Jest to jednak tryb, który, moim zdaniem, jest nieco zrobiony na odczepnego, po to, żeby tylko był. Niestety nie stymuluje on pozytywnej rozgrywki i współpracy, a po jednej próbie pomyślałem, że już nigdy więcej. Dlaczego? Grałem sobie na drugim poziomie gry, który jest dość łatwy. Wpadł do mojej gry czarodziej, zaczął eksplorować wszystkie zakamarki gdzieś na drugim końcu poziomu i masowo ginąć. Drugie piętro więzienia zaczynałem z 4 dodatkowymi życiami, ale po 10 minutach nie miałem już żadnego. Ciekawie rozwiązany jest problem nowego gracza będącego nieco słabszą postacią, ponieważ przyznawane mu są takie same bonusy i ilość złota, jakie zdobył gospodarz, ale jednocześnie dostęp do sklepu może być niejednokrotnie utrudniony, lub chwilowo niedostępny. Szkoda, że nie można wybrać swojej postaci, udać się na przygodę z innym graczem i po powrocie być po prostu silniejszym. Przydałby się system, w którym stale jest jakikolwiek postęp postaci, a ten ponownie rozwiązały by poziomy.

Nielosowy hack & slash w „ok” wydaniu

Hammerwatch, recenzja, review, Xbox One
Gra zdecydowanie skorzystałaby na losowo generowanych poziomach, jednak te dostępne w grze są w 100% umyślnie zaprojektowane

Hammerwatch nie jest grą, która zasługuje na swoje własne miejsce na piedestale najlepszych w gatunku. No bo i jaki gatunek jej nadać? Część osób proponuje dungeon crawler, ale nie jest to gra o typowym dla gatunku korytarzowym układem poziomów, niczym w Legend of Grimrock. Jest w tym coś, ale wiele grze brakuje do tego gatunku. Idealnie pasuje jednak hack & slash, tyle że bez poziomów, bez rozbudowanej fabuły, bez ekwipunków, bez elementów RPG, hack & slash w najczystszej formie. Dwuosobowy zespół CrackShell to utalentowani ludzie, ale zabrakło kilku nieco bardziej rozbudowanych funkcjonalności, co sprawia, że gra jest po prostu „ok”. Nie przyciągnie nas na dłużej, ale można mile spędzić w grze kilka godzin, chociaż radzę unikać trybu online, chyba że gramy z kimś zaufanym. Utrata kilku żyć niedługo przed walką z bossem boli.



Gra została dostarczona przez BlitWorks

Recenzent spędził w grze około 4 godzin, grając kilkoma klasami na trudnym poziomie trudności i prawie zabijając ostatniego bossa. Tym razem będzie gotowy...

7.8
Dźwięk:
8
Grafika:
7.5
Rozgrywka:
7
Błędy:
8.5

Leave a Reply