Gra Recenzja

Klasyk sprzed 30 lat – recenzja Gynoug

Japońskie gry to od zawsze jest dla mnie terra incognita. Nawet teraz, bo nie mówię już o grach sprzed dekad. Dlatego też byłem w szoku, grając w Gynoug. Gra, znana jako Wings of Wor w USA, została wydana w 1991 roku na Sega Mega Drive, a później w 2008 na Wii. Teraz pojawiła się też na Xboksie!

Hit sprzed dekad

Gynoug, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S
Na ekranie w Gynoug dużo się dzieje, jednak rzadko gracz jest przytłoczony ilością przeciwników, siłą ostrzału i czymkolwiek, co jeszcze jest na ekranie.

Za nową wersję gry odpowiedzialny jest duet Ratalaika Games i Shinyuden. Ci pierwsi wydali grę, jednak to Shinyuden przygotowało współczesny port gry na Switcha, PlayStation i Xboksa. Bazowali oni rzecz jasna na oryginale wyprodukowanym przez Masaya Games blisko 30 lat temu. Dlaczego jest to tak istotne? Bo odczucia związane z Gynoug są nieco inne. Znajomość fabuły gry brała się z tylnej strony opakowania, a tutaj niestety go nie ma. Musimy więc domyślać się niemalże wszystkiego. Gra jest bowiem wierna oryginałowi, pomijając kilka udogodnień, którymi rzucili w naszą stronę deweloperzy. Mamy oczywiście możliwość dodania filtrów na ekran, ale także możliwość włączenia kilku oszustw, żeby ułatwić sobie życie. Jeśli jednak chcemy zagrać klasycznie, to jest taka możliwość, chociaż jest to raczej opcja dla masochistów. Jak zresztą każda gra w tamtym okresie, kiedy grało się nie dla przyjemności, a dla wyzwania. Jest to też gra, która wpisuje się w szablon standardowej strzelanki 2D.

Gdzie moja cyfrowa instrukcja?

Gynoug, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S
Każdy boss to unikatowy przeciwnik. Nie tylko pod względem ataków, ale także wyglądu i otoczki. Artyści mieli kilka szalonych pomysłów.

Gynoug to gra, która została pierwotnie wydana w erze big boxów i długich instrukcji. Na pewno było w niej zawarte sporo informacji nie tylko o fabule, ale także o samej grze. No i okazuje się, że mam rację, bo właśnie znalazłem portugalską instrukcję do gry. Ale chodziło o to, że gra nie mówi nam zupełnie niczego. Co oznacza zwój z literką L, E, T czy G? Co daje nam łączenie kilku z nich? Jak zmienić rodzaj ataku? Co daje to wszystko, co podnoszę? Jeśli chcemy grać w tę grę, tak jak zakładami pierwotni deweloperzy, to albo musimy dorwać oryginalną instrukcję do gry, albo spędzić chwilę, próbując, testując i grając po omacku. Niemniej jednak jest to dość przyjemna, choć całkiem brutalna strzelanka.

Pół godziny albo dni rozgrywki

Gynoug, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X, Xbox Series S
Gynoug to trudna gra, której przejście zajmie wiele godzin. Chyba, że włączymy cheaty. Wtedy gra przejdzie się sama w pół godziny.

Można powiedzieć, że nowa wersja Gynoug to gra dla każdego. Jeśli stawiasz sobie za cel bycie najlepszym graczem w shoot ‘em upy, to czeka cię sporo grania. Gra jest trudna, chociaż niemalże każdy boss ma oczywiste słabe punkty. Ekran nie jest nigdy zalany przeciwnikami, jednak ich liczba może czasami przytłaczać. Najlepsi z najlepszych mogą przejść tę grę w około pół godziny. Osoby, grające z cheatami podobnie. Nie są one dla wszystkich. Jeśli cię brzydzą, to gra zajmie ci długie godziny. Jest to całkiem niezła oferta jak za niecałe 30 złotych. Szczególnie zważywszy na to, że Sega Mega Drive nigdy nie było popularne w Polsce, a Gynoug nie jest częścią żadnej (legalnej) kompilacji gier na tę konsolę.

Grano na Xboksie Series X

Gynoug to klasyczny shoot 'em up wydany w 1991 roku na Sega Mega Drive przez Masaya Games. Ratalaika Games i Shinyuden postanowiły wydać ją ponownie, w wersji przystosowanej dla współczesnych graczy. Muszę przyznać, że klasyczne gry są znacznie inne niż współczesne, a Shinyuden idealnie przystosowało oryginał do nowych platform. Kopia gry do recenzji została dostarczona przez agencję PR.

7
Gynoug:
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.