Gra Recenzja

Cóż… – recenzja Goosebumps: Dead of Night

Gęsia skórka (ang. Goosebumps) to zaskakująco popularna seria horrorów dla młodzieży, które ukazały się po raz pierwszy latach 90. Sam wielokrotnie oglądałem odcinki serialu na Fox Kids, ale dopiero teraz mam okazję zagrać w pierwszą grę z serii. Jak ma się horror po latach i przemówi do swojej grupy docelowej?

Ale dlaczego?

Goosebumps: Dead of Night opowiada historię autora serii – R.L. Stine’a – który został wessany do swojej maszyny do pisania. Naszym zadaniem jest uwolnić go, jednak każdy koszmar stworzony przez Stine’a w swoich książkach chce pokrzyżować nam plany. I czemu się dziwić? Stworzył on ich całą masę, a adaptacja filmowa (serialowa?) jego książek przerażała miliony nastolatków na całym świecie. Nie ma też co kryć, że deweloperzy gry chcieli wykorzystać licencję do cna. Zrobili wybuchową mieszankę potworów, spośród których każdy może i ma swoje miejsce, ale razem wyglądają niczym wyrwane z kontekstu. Tak też jest. Kobieta-ghoul patrolująca piętro domu Stine’a wygląda po prostu śmiesznie, gdy zestawi się ją z bandą krwiożerczych ogrodowych gnomów. Ten pierwszoosobowy horror zdecydowanie nie przerazi tak, jak to robi Outlast, czy najnowsze wydanie Resident Evil, ale też nie miał trafić w ręce tej samej grupy odbiorców.

Horror dla dzieci

Goosebumps: Dead of Night, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Goosebumps: Dead of Night to gra, w której pojawiają się postacie znane z książek, serialu i filmów z serii. Spora część jest wręcz wyciągnięta prosto z filmu z 2015 roku.

Docelowym odbiorcą Goosebumps: Dead of Night są nastolatkowie, którzy chcą doświadczyć horroru. Większość typowych horrorów może być z łatwością uznana za nieodpowiednie dla nich, ale nie ta gra. Mam jednak wrażenie, że deweloperzy z Cosmic Forces nieco przesadzili. Nie dość, że gra jest całkiem brzydka, sterowanie toporne, a rozgrywka nieciekawa, to jeszcze składa się tylko z 3 poziomów, które mogą się wydawać niedopracowane. Włączając grę, oczekiwałem czegoś pokroju Call of Cthulhu. Oczekiwałem może niezbyt okazałej gry, ale mrocznej, rozbudowanej i wykorzystującej nieco więcej z tej licencji. Cosmic Forces w Goosebumps: Dead of Night pokazuje nam tylko kilka postaci, a ogromna kolekcja dzieł R.L. Stine’a jest tylko wspominana, gdy znajdziemy jedną ze zniszczonych książek. Brakuje mi tutaj istotnej fabuły, nieco od nas wymagającej. Tutaj zostajemy ograniczeni do „zrób X razy Y, a potem zabij bossa”. Swoją drogą, walka z bossem, porażka. Nie trudna, po prostu frustrująca.

Y no promo?

Goosebumps: Dead of Night, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Pierwsza część gry to konsolowa wersja mobilnej gry Goosebumps: Night of Scares. Ostatni rozdział natomiast różni się natomiast stylem i jakością od reszty gry.

Mam wrażenie, że Goosebumps: Dead of Night nie powinno zostać wydane w takiej formie, w jakiej obecnie znajduje się do kupienia. Nie dość, że gra nie jest imponująca pod żadnym względem, to jeszcze jej cena jest zawrotnie wysoka. Deweloperzy chcą za nią prawie 140 złotych na Xboksa i zapewne podobnie kształtuje się cena na każdą inną platformę. Grając w Goosebumps: Dead of Night dochodzę do wniosku, że idealną formą wydania tej gry byłoby rzucenie jej na rynek za gorsze, albo za darmo, rekompensując koszty deweloperskie funduszem marketingowym jakiegoś filmu lub serialu. Nie mogę powiedzieć, że Cosmic Forces zrobiło skok na kasę, bo ktoś faktycznie miał pomysł i zrobił pełnowartościową grę. Problem w tym, że gra została przeceniona i jej wartość, choć niewielka, w całości tkwi w licencji. Goosebumps: Dead of Night ma być grą dla młodzieży. Sądzę jednak, że po kilku pierwszych minutach młodzież wróci do Fortnite albo Twitcha.

Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona przez wydawcę na potrzebę tej recenzji.

4
Goosebumps: Dead of Night:
4

Leave a Reply