Gra Recenzja

Nieco więcej niż klasyka – Recenzja Glaive: Brick Breaker

Na przełomie milenium dopiero zaczynałem swoje przygody z grami. Grałem w Gruntz, Neverhood, Commandos: Behind Enemy Lines i DX-Ball. Od tamtego czasu nie miałem wielu możliwości grania w to ostatnie, a „paletek” nie pokazuje się na rynku zbyt wiele. Dlatego cieszy mnie ukazanie się Glaive: Brick Breaker.

Klasyka, ale też coś więcej

Glaive mocno czerpie z klasyki, ale jednocześnie wprowadza wiele dodatkowych udogodnień i sprawia, że gra przestaje być typową grą na punkty. Przede wszystkim poziomy są dostępne z listy, więc nie musimy się przebijać przez te początkowe od nowa, jeśli nam nie wyjdzie. Niestety co za tym idzie, nie można przenieść na kolejny poziom dodatkowych żyć, czy innych usprawnień. Jedyne, co przechodzi do kolejnego poziomu to punkty. W rozgrywce jest też sporo zmian. O ile początkowo może wydawać się normalnie, to dość szybko orientujemy się, że ta gra ma do zaoferowania więcej niż DX-Ball. Już po kilku poziomach zostaje nam przedstawiony tryb „pong”, gdzie mamy dwie paletki, na górze i na dole ekranu, którymi musimy odbijać piłkę. Dostępne są też dodatkowe poziomy, takie jak zimowy pakiet tematyczny, gdzie kafelki mogą, chociażby znikać pod ziemią. W Glaive nie idzie się nudzić, chociaż oczywiście jest kilka niedociągnięć.

A co z drugą paletką?

Glaive: Brick Breaker, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Większość poziomów w grze to standardowe obijanie piłeczki o cegiełki, jednak niektóre się różnią. Ciekawym trybem, aczkolwiek niedorobionym, jest ten z dwoma paletkami.

Podczas normalnej rozgrywki, w standardowe poziomy, szybko zorientujemy się, że bonusy, które lecą z rozbitych płytek, są dość mylące. Nie podporządkowują się one standardom, gdzie niebieski to dobry bonus, a czerwony jest zły. Tutaj nie dość, że bonusy to małe wałki, to dodatkowo są one w przeróżnych kolorach. Mylące, chociaż do opanowania po dłuższej chwili. No, chyba że chcesz zajrzeć do odpowiedniego menu i przeczytać co każdy bonus oznacza. Problematyczny jest też tryb gry z dwoma paletkami. Ta druga, górna, jest traktowana po macoszemu. Bonusy jej nie dotyczą, zarówno negatywne, jak i pozytywne, więc jej rozmiar się nie zmieni, a także nie zostaną przymocowane do niej działka po złapaniu odpowiedniego wałka. Na szczęście gra chce nam pomóc. Kolejną nowością jest „crazy ball”. Po zapełnieniu się paska „crazy ball’, możemy uruchomić tryb, co przyspieszy piłkę i zabezpieczy ją przed skuchą. Dobry finisher na trudniejszej planszy.

Nie prosta przeprawa

Glaive: Brick Breaker, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Nawet standardowe poziomy ukrywają w tej grze coś wyjątkowego. Czarne cegiełki rozpadają się po kilku uderzeniach, ale nie dają tego po sobie poznać!

Glaive: Brick Breaker to gra, przy której można się zrelaksować. Włączasz jeden poziom, klepiesz cegiełki piłeczką, spadają bonusy, po poziomie lub dwóch zmieniasz grę i robisz swoje. Jeśli jednak chcesz włączyć Glaive i grę skończyć, nie uda ci się. Powód jest prosty. Liczba poziomów w Glaive: Brick Breaker jest niesamowicie duża. Podstawowe poziomy to zestaw aż 125 wyzwań, które początkowo wydają się proste, ale poziom trudności rośnie wykładniczo. Dodatkowo mamy w grze 30 poziomów neonowych, a jakby tego było mało, to deweloperzy w gratisie dorzucili 50 poziomów tematycznych w zimie. Kończysz to wszystko, to czeka przed tobą tryb wytrzymałości, który przypomina bardziej klasyczne paletki. Musisz pokazać, jak wiele poziomów przejdziesz, używając tylko kilku prób. Z uwagi na dość dużo losowość i zmienność poziomów, może to być sielanka lub najtrudniejsze wyzwanie w grze. Łącznie Glaive: Brick Breaker powinno starczyć na około 10 godzin zabawy.

Kochasz paletki? Musisz to mieć

Glaive: Brick Breaker, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Zimowe i neonowe poziomy są dodatkową zawartością, która jeszcze bardziej urozmaica to, co Glaive: Brick Breaker ma do zaoferowania. Jest tego całkiem sporo.

Niestety silna pozycja na rynku nie ma dużego znaczenia, jeśli ten jest mały. Glaive: Brick Breaker to prawdopodobnie najlepsza gra w swoim gatunku, w którą można zagrać na Xboksie. Jedyną grą, która przychodzi mi do głowy, która w ogóle zahacza jakkolwiek o paletki, jest PONG Quest, a to naprawdę kiepski przykład. Jeśli kochasz paletki, to Glaive: Brick Breaker musi znaleźć się w twojej kolekcji. Nie tylko dlatego, że jest to jedna z niewielu takich gier, w które możesz zagrać, jeśli masz konsolę. Jest to też naprawdę dobra gra. Wygląda ładnie, chociaż przydałoby się lepsze rozróżnienie bonusów. Brzmi genialnie, bo muzyka w grze jest może i niszowa oraz niezależna, ale dobrana naprawdę dobrze. No i jest rozgrywka, która pomimo kilku delikatnych wtop, trzyma solidny poziom. A to wszystko za jedyne 45 złotych.

Grano na Xboksie Series X

Gra została dostarczona przez dewelopera na potrzebę tej recenzji.

7
Glaive: Brick Breaker:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.