Gra Recenzja

Mirror’s Edge, ale z kataną – Recenzja Ghostrunner

Ghostrunner to jedna z nowszych polskich gier od ONE MORE LEVEL i All in! Games. Ghostrunner był promowany jako najbardziej wyczekiwana polska gra roku… Nie, serio, tak All in! Games reklamowało Ghostrunnera w przeddzień jednak z planowanych premier Cyberpunka 2077. Czy mieli prawo w ogóle tak myśleć? Czy jest to gra idealna, która trafi do każdego, kto w nią zagra…?

Zacznijmy od wyglądu

Ghostrunner, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Już w pierwszych minutach gry widać, że to nie jest ta wersja, na którą czekałem. Cienie są takie sobie, a odbicie Ghostrunnera w ostrzy dość kiepskie.

Ghostrunner ma mieć wersję na Xboksa Series X. Ma, bo chwilowo jest dostępna tylko wersja na Xboksa One. Oznacza to, że gra nie wygląda tak, jak potencjalnie może wyglądać. Jest dość ładna, efekty są ładne, gra jest płynna, ale jednak widać, że to jeszcze nie to. Rzuciło mi się odbicie Ghostrunnera w katanie zaraz na samym początku, kiedy się ogląda w swoim mieczu. Widać, że jest nieco zamazany i odbicie ma ostre krawędzie, co jest dość powszechne w grach „poprzedniej” generacji na konsolach. Całokształt, jak już wspominałem, wygląda ładnie, ale tylko, jeśli pozostajemy w ruchu. Gdy zatrzymamy się i zaczniemy się przyglądać teksturom z bliska, to widać pewne niedociągnięcia, albo raczej braki. Jestem jednak pewien, że zmieni się to gdy w 2021 roku dotrze do nas obiecana wersja na Xboksa Series X i PlayStation 5. Na razie można powiedzieć, że gra jest ok, ale miała potencjał, żeby naprawdę powalić i być jedną z ładniejszych gier tego roku na konsolach nowej generacji.

Zwinność ponad wszystko

Ghostrunner, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
W grze musimy unikać ognia przeciwnika i często da się to zrobić biegnąć określoną przez deweloperów ścieżką. Nikt jednak nie broni zabijać, chować się i zabijać ponownie.

Ghostrunner to dość ciekawa gra, która łączy ze sobą elementy speedrunningu i szybkiej zręcznościówki. Nie wystarczy być precyzyjnym w skokach, trzeba też szybko i z gracją łączyć zabójstwa. Te dwa elementy – bieg na czas i walka w zwarciu – dają niesamowite połączenie. To jest niesamowicie frustrujące. Żeby gra miała sens, to postać, którą gramy, musi być delikatna. Jeden strzał, czy kontakt z zagrożeniem, sprawiają, że giniemy i musimy zaczynać od poprzedniego punktu kontrolnego. Frustracja bierze się stąd, że przeciwnicy nie są głupi i nie stoją w miejscu jak wmurowani. To znaczy zazwyczaj tak, ale każdy raz, kiedy są aktywni i celni sprawia, że narasta irytacja. Pierwszy poziom gry wprowadza nas w podstawy, jak się skacze, ślizga, biega po ścianach i siecze, a każdy kolejny uczy nas następnej zaawansowanej techniki. Z czasem mamy możliwość używania chociażby linki, która umożliwia podciąganie się do odległych punktów, czy też poznajemy bardziej zaawansowane techniki walki, jak szarżę w kierunku przeciwnika. Z czasem każdy przycisk na kontrolerze do czegoś służy i przyzwyczajenie się do sterowania zajmuje sporo czasu. Zwinność i gracja są podstawą nie tylko kręcenia szybkich czasów, ale też przeżycia.

Trening czyni mistrza

Ghostrunner, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Dość często będziemy oglądać “umysł” Ghostrunnera. Jest to dość chaotyczna lokacja mająca reprezentować jego rozwój i bałagan w oprogramowaniu.

Pierwszy poziom gry to będzie katorga. Jest on w zasadzie treningiem, który ma dać nam czas na przyswojenie podstaw sterowania i wyrobić dobre nawyki. Pierwsza próba powinna zająć około 15 minut. Każdy kolejny będzie jednak lepszy. Po kilku próbach zszedłem już do prawie 3 minut i zaledwie kilku śmierci, zaczynając z poziomu kilkudziesięciu. Trening w tej grze czyni mistrza. Poziomy nie są jednak krótkie. Powiedziałbym, że są wręcz za długie. Ukończenie 3 poziomu, z którym się trochę męczyłem, zajęło mi nieco ponad pół godziny, a próba nie była taka zła w moich oczach. Od takiej gry oczekiwałbym poziomów, które trwają tylko kilka minut i pozwalają na pacyfistyczną próbę. Niestety zabijać musimy, bo w grze są przejścia, które wymagają zabicia wszystkich strażników w pomieszczeniu, a na innych próba przemknięcia obok sprawiłaby, że bylibyśmy wystawieni na trudny do przetrwania ogień krzyżowy. Na szczęście, za co jestem deweloperom wdzięczny, osiągnięcia nie wymagają przejścia całej gry poniżej jakiegoś czasu, czy też bez ponoszenia śmierci. Kilkanaście poziomów, które oferuje nam gra, byłoby sporym wyzwaniem.

Historia sukcesu rebelii…?

Ghostrunner, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Od fabuły może być ciekawsze szukanie skinów, easter eggów i artefaktów. Jeśli chcecie zgłębić fabułę, będzie trzeba się kilka razy zatrzymać, żeby nie uciąć monologu.

Ghostrunner ma fabułę, ale trudno załapać, o co dokładnie chodzi. Niestety nie jest ona przedstawiona w ładnym monologu, czy też przerywniku filmowym. Poznajemy ją, słuchając dialogów między Ghostrunnerem i innymi postaciami. Musimy wywnioskować, o co chodzi z fragmentów rozmów, urywanych walką albo samouczkiem. Mam wrażenie, że Ghostrunner to swojego rodzaju stróż prawa doglądający równowagi w świecie, który powstał w kilkudziesięciu egzemplarzach i w momencie wybuchu wojny domowej coś poszło nie tak. Nasza kopia Ghostrunnera powstała (lub została naprawiona) nieco później i miała wspomóc jedną ze stron konfliktu, dać im przewagę i ostatecznie zadecydować o ich tryumfie. Nie udało się im jednak go aktywować, zrobił to dopiero tajemniczy „Głos”, którego będziemy poznawać. Okaże się, że jest trochę dupkiem, którego logiczne myślenie jest tak daleko posunięte, że przestaje się liczyć z tym, co uważa za niegodne jego uwagi. Jego komunikacja w Ghostrunnerej jest przez to dość ciekawa, bo mam wrażenie, że nie potrafią siebie zrozumieć w niektórych momentach.

Runda bonusowa – ulepszenia

Ghostrunner, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Umiejętności reprezentowane są przez układy kostek, które trzeba wpasować w pola z zasilaniem. Trzeba pomyśleć, żeby wszystko dobrze zoptymalizować.

Warto też na koniec wspomnieć, że gra nie pozostawia nas samych sobie. Oferuje wsparcie w postaci umiejętności, które rozbudowujemy z postępem czasu. Usprawniają one zarówno nasze możliwości podczas rozgrywki, jak i zwiększają naszą świadomość otoczenia. Możemy na przykład zwiększyć ilość ładunków szarży, żeby szybciej dostać się do przeciwnika, zdobyć umiejętność odbijania pocisków do przeciwnika, czy zyskać umiejętność dostrzegania przeciwników za ścianą. Jakby tego było mało, to znajdowanie artefaktów i dodatkowych skórek na miecze można sobie ułatwić, zdobywając możliwość wyświetlenia ich na minimapie. Każda z umiejętności jest darmowa i powiązana z naszymi poczynaniami, jednak nie wszystkie z nich można posiąść jednocześnie. Każda umiejętność zajmuje w naszej „pamięci” określoną ilość pól i tworzy dany kształt. Musimy umiejętnie układać figury, żeby optymalnie wykorzystać wszystkie dostępne pola ulepszeń. Często będzie też trzeba zrezygnować z silniejszego ulepszenia, które zajmuje więcej miejsca, żeby móc wykorzystać kilka słabszych, ale może akurat bardziej przydatnych w kontekście zaistniałej sytuacji.

Chcę ładniejszej wersji!

Ghostrunner, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X
Gra jest szybka, a to sprawia, że zazwyczaj nie będziemy zwracać uwagi na kiepskie tekstury w niektórych miejscach. Nie jest to jednak gra tak dobra, jakby mogło być.

Ghostrunner to fajna gra. Mimo tego, że koncepcja nie przypada mi do gustu, a szeroko pojęty cyberpunk jest coraz powszechniejszy w literaturze, grach i filmie, jest coś perwersyjnie przyjemnego w rzezi w dystopijnej przyszłości. ONE MORE LEVEL spisało się, tworząc grę nie tylko wartą uwagi, ale jestem pewien, że jedną z lepszych polskich gier, które pojawiły się na rynku w 2020 roku. Niestety nie było nam dane zagrać w ultra jakości, co gra ma oferować w późniejszym terminie dla Xboksa Series X, ale przynajmniej kiedyś się tego doczekamy. Warto wtedy będzie ponownie rzucić okiem na grę. Ghostrunner to jednocześnie jeden z lepszych pierwszoosobowych runnerów, który jednocześnie nie stawia zbyt wielkiego nacisku na ten aspekt, chociaż daje możliwości i narzędzia do kręcenia czasów. SEUM i DeadCore, które mogłyby stanowić konkurencję dla Ghostrunnera, są grami zdecydowanie zbyt nastawionymi na czas, żeby być przyjemne dla normalnego śmiertelnika. No i są już wiekowe. Z Ghostrunner jest wręcz przeciwnie, jest to gra przyjemna i świeża. Ale czy najbardziej wyczekiwana polska gra w tym roku? Nie. Cyberpunka jest chyba najbardziej wyczekiwaną grą w ogóle, polską w dodatku.



Grano na Xboksie Series X

Gra została udostępniona na potrzeby tej recenzji.

8
Ghostrunner:
8

Leave a Reply