Gra Recenzja

Szwedzka robo-apokalipsa – recenzja Generation Zero

Generation Zero to gra stworzona przez Systemic Reaction. Są to ci sami deweloperzy, którzy nieco później dadzą nam Second Extinction. Mam wrażenie, że obie gry mają ze sobą wiele wspólnego. Są puste pod względem zawartości i graczy, a także mają ciekawą koncepcję, której potencjał nie został wykorzystany. Tylko, że Generation Zero to skończona gra.

Życie po premierze

Generation Zero, recenzja, review, Xbox One, Windows 10, Windows 11, Xbox Series X, Xbox Series S
Co prawda kogoś zawsze w grze znajdziemy, ale trudno skompletować całą drużynę. Często nawet wśród graczy, którzy dołączają, niewielu chce współpracować.

Generation Zero miało premierę w 2019 roku. Nie słyszałem zbyt dużo o tej grze. Nie ma się jednak co dziwić. Ma ona ocenę na OpenCriticu w okolicach 50%, więc jest oceniana gorzej niż chociażby Fallout 76. Są to zaskakująco podobne do siebie gry. Mam więc podobne spostrzeżenia odnośnie do obu. Jest w nich masa biegania. Jest niesamowicie pusto. Przeciwnicy pojawiają się co chwilkę i w pewnym momencie są niedogodnością, a nie wyzwaniem, co irytuje. Cała rozgrywka skupia się natomiast na bieganiu z miejsca na miejsce, podnoszeniu przedmiotów fabularnych i odnoszenia ich w odpowiednie miejsce. Przyznam, że te kilka razy, gdy dołączyli do mnie losowi gracze, grało się lepiej. Lataliśmy od zadania do zadania i mordowaliśmy potężne roboty bez najmniejszego problemu. Wszystko jednak kiedyś się kończy. Inny gracz musi kończyć, a my zostajemy w świecie, gdzie pierwsze postacie fabularne są dodane przez DLC. Brzmi znajomo? Fallout ma przynajmniej darmowe rozszerzenia.

Fabuła ma potencjał!

Generation Zero, recenzja, review, Xbox One, Windows 10, Windows 11, Xbox Series X, Xbox Series S
Postapokaliptyczna Szwecja wygląda ciekawie. Cała wyspa, na której dzieje się akcja, to opustoszałe pole walki, gdzie widać szwedzkie wojsko, rosyjską odsiecz i kupę robotów.

Akcja gry dzieje się na szwedzkiej wyspie, zapewne gdzieś na Bałtyku. Są lata 80. Na wyspie zapanował chaos, a wszystkich zaczęły mordować tajemnicze roboty. Naszym zadaniem w grze jest zbadanie pochodzenia zagrożenia i wykombinowanie co poszło nie tak. Znajdujemy dokumenty w bazie wojskowej. Sprawdzamy numery kontenerów, żeby dowiedzieć się, skąd one się wzięły. W końcu stawiamy czoło coraz potężniejszym przeciwnikom. Nie wiem, jak fabuła się kończy, bo zostało mi jeszcze kilka zadań, ale z licznych nagrać widać panikę, a na wyspie jest masa rozwalonych Stridsvagn 103 z towarzyszącymi licznymi ciałami żołnierzy i wrakami maszyn. Czy to nie brzmi genialnie? Robo post-apo? Idealne umiejscowienie akcji książki, bo nie czuć pustki. Jest to miejsce na średniej jakości horror lub film surwiwalowy. Jeśli chodzi o grę, to jest marnie. Szczególnie że pierwsza godzina, czy nawet dwie, to podążanie za pozostawionymi karteczkami typu „jesteśmy w kościele”, a tam znajdujemy „jesteśmy na farmie”.

Trzeba żonglować ekwipunkiem…

Generation Zero, recenzja, review, Xbox One, Windows 10, Windows 11, Xbox Series X, Xbox Series S
W grze nie ma dużo broni, jednak sztywne przypisanie jej tylko trzech przycisków szybkiego wyboru sprawia, że często zostajemy pozbawieni wyboru. Kałach to najlepsza opcja.

Początkowo ekwipunek to nie problem. Mamy pistolet, a zanim znajdziemy coś lepszego, to nieco czasu minie. Jeśli mamy już na koncie kilkadziesiąt godzin, to sytuacja się diametralnie zmienia. Ja noszę przy sobie obecnie 4 bronie główne mimo miejsca na 2. Pistolet maszynowy, bo jest dobry i jest to wersja eksperymentalna. Do tego jest wielkokalibrowy karabin snajperski, bo na dystans też coś potrzeba. Dodatkowo jest kałach, bo jest dobry i mam do niego masę amunicji. Ostatecznie mam też pistolet. Trzy typy apteczek, bo leczenia nigdy za wiele i zostaje jedno miejsce na jakieś EMP, granat, czy inną lornetkę. Mamy jedynie 7 miejsc na wyposażenie. Ktoś powie, że tylko tyle, bo konsola i tak dalej. Fallout ma menu szybkiego wyboru na 12 przedmiotów. Nie broni, czy gadżetów. Przedmiotów. Dlaczego nie mogę dodać przycisku szybkiego użycia apteczki? Dlaczego nie ma dedykowanego przycisku dla materiałów wybuchowych?

Bronie przynajmniej są fajne, choć mało ich

Generation Zero, recenzja, review, Xbox One, Windows 10, Windows 11, Xbox Series X, Xbox Series S
Każda z broni ma 4 pola na modyfikacje, ale nie wszystkie da się wykorzystać. Pistolet maszynowy nie może przyjąć tylko jeden typ celownika i żadnego modułu wizyjnego.

Arsenał w Generation Zero nie jest zbyt rozbudowany. Mamy dwa pistolety, rewolwer, dwie bronie obuchowe, dwa karabiny maszynowe, wyrzutnię przeciwpancerną, trzy karabiny snajperskie, trzy karabiny szturmowe i dwa pistolety maszynowe. Aha, no i dwie strzelby. To chyba wszystko. Może to wydawać się sporo, jednak nie oszukujmy się, część tych broni będziemy używać, bo nie ma nic lepszego pod ręką i porzucimy je tak szybko, jak znajdzie się coś ciekawszego. Strzelby są tu idealnym przykładem, bo są potężne na samym początku, ale gdy tylko opuszczamy wyspę-samouczka, to znacznie tracą na znaczeniu. Plusem jest to, że bronie można modyfikować. Do większości można przyczepić coś na lufę, powiększyć magazynek, dodać jakiś celownik. Do celowników optycznych można też doczepić moduły wizyjne, które da się wyrwać robotom. Nagle nasza snajperka  zyskuje zupełnie bezużyteczną noktowizję. Jedynie termowizji używałem, ale to tylko dla zabawy. Przyznam jednak, że eksperymentalne wersje broni wyglądają bajerancko i mają fajne efekty dodatkowe.

Generation Zero żyje, chociaż ledwo

Generation Zero, recenzja, review, Xbox One, Windows 10, Windows 11, Xbox Series X, Xbox Series S
Trzeba przyznać, że gra wygląda pięknie, a mój komputer nawet się nie przegrzewał. Słońce, refleksy i ładne efekty specjalne to nie wszystko, żeby gra była dobra.

Miałem okazję poczytać nieco wypocin deweloperów na temat tego, jak Generation Zero sobie radzi. Okazuje się, że deweloperzy mieli spore problemy z implementacją wielu funkcji, głównie związanych z usługami Xboksa. Rok 2021 spędzili niemalże w całości na naprawianiu gry i przygotowywaniu jej do rozgrywki międzyplatformowej. O ile została ona już zaimplementowana, to nie czuję, żeby gra wytrzymała wiele dłużej z obecnym systemem monetyzacji. Uwzględnienie gry w Game Passie może być idealnym przykładem takiego stanu rzeczy. Wydaje się to być często ostatnie hurra gry. Deweloperzy skupiają się też za bardzo na dodawaniu nowych funkcji, a nie rozszerzaniu istniejących. Fajnie, że dodali możliwość budowania bazy, ale ja chcę nowe roboty i nowe bronie. Chcę uproszczeń rozgrywki, które sprawią, że będzie przyjemniej. Przyda się naprawa błędów śledzenia osiągnięć. Chcę generalnej naprawy błędów i poprawy stabilności. Może Game Pass da kopa grze i pozwoli jej zarobić na dalszy rozwój, ale…

Czas wykombinować, jak zrobić F2P

Generation Zero, recenzja, review, Xbox One, Windows 10, Windows 11, Xbox Series X, Xbox Series S
Lornetka to fajne urządzenie, które ma potencjał pomóc w walce, ale przydałoby sie mieć komu pomagać, bo jeśli nie ma komu oznaczyć przeciwnika do ataku, to po co go oznaczać?

Jeśli gra osiągnęła swój potencjał, to czas ją dać pozostałym. Jest to jeden z modelów monetyzacji, który jest coraz częściej stosowany w przypadku popularnych gier. Są bowiem dwie ścieżki do tego modelu. Pierwsza, gdy gra jest dobra, ale każdy, kto miał ją kupić, już ją ma. Przykładem może być tutaj PUBG, CS:GO i Rocket League. Druga ścieżka to spadek popularności, a chcąc ją ratować, rozdaje się ją za darmo, licząc na mikrotransakcje. Tutaj mamy chociażby Destiny 2 i Evolve. Sądzę, że do tej drugiej grupy zaliczyć można właśnie Generation Zero. Avalanche Studio oferuje nam live service bez żadnej możliwości zarobku. Liczba graczy rośnie regularnie tylko podczas darmowych weekendów, a nawet uwzględnienie gry w Humble Bundle nie zwiększyło liczby odbiorców. Łączna liczba aktywnych graczy rzadko przekracza tysiąc graczy na Steamime. To jest całkiem porządna liczba, ale nie dla gry, która jest rozwijana i nie zarabia. Czas na F2P i skiny.

Grano na Windowsie 11

Generation Zero to ciekawa gra, która boryka się z dokładnie tymi samymi problemami, które miał Fallout 76. Otwarty świat, który jest po prostu pusty. Wiele godzin rozgrywki, która dość szybko zaczyna się dłużyć. Wielki potencjał, który nie został do końca wykorzystany. A to w trzecim roku po premierze gry w formie live service!

5
Generation Zero:
5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.