Gra Recenzja

Próbowali eksperymentować – Recenzja Frane: Dragons’ Odyssey

Frane: Dragons’ Odyssey to kolejna gra od EXE-CREATE, która została wydana przez japońskie KEMCO. Czy gra różni się czymś od wcześniejszych ich produkcji? Czy ta nowa przygodówka warta jest waszych 70 złotych? Postaram się na to odpowiedzieć, ale nawet jeśli mi się nie uda, to będziecie wiedzieć, co gra ma do zaoferowania.

Nie jRPG?

Frane: Dragons' Odyssey, recenzja, review, Xbox One
Walka we Frane odchodzi od typowego systemu znanego z gier jRPG. Mamy tutaj grę akcji, a nie turową walkę w szeregu.

O dziwo Frane: Draongs’ Odyssey to pierwsza gra od EXE-CREATE, w którą grałem, a która nie jest jRPG. Jest nieco nietypowa przygodowa gra akcji, której wygląd, postaci i fabuła przywodzą na myśl kolejną grę wyplutą z RPG Makera, czy też podobnego narzędzia. Tak jednak nie jest, bo deweloperzy zerwali na chwilę z grami turowymi i dali nam przygodówkę akcji, które jednocześnie czerpie ze swojego pierwotnego gatunku. W jaki sposób? Chociażby wtedy, gdy eksplorujemy świat. Przede wszystkim nie ma już podróży między lokacjami, bo ta odbywa się natychmiastowo. Mapa świata przedstawia nam tylko dostępne lokacje. W nich natomiast  na bieżąco pojawiają się nowi przeciwnicy, którzy zastępują losowe starcia. Jest to dla mnie wielki plus, bo najczęściej w podobnych grach nudzi mnie właśnie walka z hordami przeciwników niskiego poziomu. Tutaj w biedy wystarczy nacisnąć atak i problem, a także przeciwnik, przestają istnieć.

Ta sama historia opowiedziana nieco inaczej

Frane: Dragons' Odyssey, recenzja, review, Xbox One
Zrezygnowano też z poruszania się po świecie. We Frane: Dragons’ Odyssey po prostu wybieramy lokację, do której chcemy się natychmiastowo przenieść.

Jak w przypadku całej serii gier jRPG, także Frane posiada historię, która jest niemalże kalką kilku poprzednich i kilku następnych. Gra opowiada historię dwójki bohaterów, którzy są potomkami boga – Zeusa. Zostają wysłani na Ziemię, bo jeden z aniołów rozpłynął się tam w powietrzu. Kunah i Riel mają na swoich barkach nie lada zadanie… Ale czy na pewno? Okazuje się dość szybko, że pomniejsze, lokalne wydarzenia dość mocno przyćmiewają boski plan. Bohaterowie wydają się za każdym razem coraz bardziej oddalać się od powierzonego im zadania, aż w pewnym momencie bóg zupełnie traci zainteresowanie naszymi postaciami. Problematyczny jest też scenariusz, który wydaje się inicjować wiele oddzielnych wątków fabularnych, ale niewiele z nich ma rozwiązania. Jasne, że tak dzieje się w rzeczywistości, gdzie jesteśmy tylko obserwatorami, jednak w grze daje to wrażenie niedbalstwa. Gra ma też dość nagłe zakończenie i nie pozwala postaciom się rozwinąć.

Czasami jednak widać efekty pracy

Frane: Dragons' Odyssey, recenzja, review, Xbox One
Większość scen przerywnikowych, to nadal rozmawiające ze sobą sprity. Tylko nieliczne sceny zostały wykonane z większą starannością i są dedykowanymi grafikami.

Widać jednak, że kilka osób się napracowało nad Frane: Dragons’ Odyssey. Fabuła przykładem tego nie jest, ale już zupełnie inaczej wyglądają interakcje z innymi postaciami, które możemy spotkać po drodze. Wszystko, co dla nich zrobimy, będzie miało swoje skutki podczas zakończenia gry. Jednak już same interakcje z nimi są z jednej strony bardzo proste, a z drugiej ładnie wykonane. Ograniczają się one do dawania prezentów i poznawania postaci poprzez konwersacje. Jednak to, co mogło być zwykłym dialogiem sprite’ów, tutaj zostaje zastąpione przez całkiem porządne grafiki. Znacznie kontrastuje to z resztą gry i jestem nieco w szoku, że więcej przerywników nie jest tak wykonanych. Odbiega to jednak znacznie od typowego trendu gier wyglądem bazujących w jRPG. To wręczanie prezentów to jest też kwestia dość kontrowersyjna. Fajnie, że jest opcja, jednak w pewnym momencie całość gry możemy spędzać na farmie kasy, żeby kupić prezenty. A kto by tego chciał?

Trochę inna i… To dobrze?

Frane: Dragons' Odyssey, recenzja, review, Xbox One
Frane: Dragons’ Odyssey to gra, która może nie przemówić do fanów jRPG. Nie będzie też kusząca dla fanów gier ARPG. To raczej nie jest recepta na sukces.

Walka we Frane nie powala. Fabuła jest dość oklepana. Przedstawienie jej jest dość kiepskie. Grafika jest standardowa. Walka natomiast nieco inna. Wszystko to składa się na moją opinię, że Frane: Dragons’ Odyssey jest grą… Problematyczną. Z jednej strony jest to coś innego niż standardowa gra jRPG. Jednocześnie jest kierowana to tego samego tłumy, który uwielbia, gdy niszowej studia wypluwają po kilka podobnych gier rocznie. jRPG stało się trochę plagą niczym HOPA. Jeśli lubisz, to masz w co grać, jeśli jednak nie przepadasz za gatunkiem, to masz wrażenie, że co druga gra z niego właśnie się wywodzi. Z tym że Frane chce eksperymentować ze swoją tożsamością i jest kiepską grą akcji. I nie do końca jest jRPG. Czymże więc jest? W moich oczach jest nieudanym eksperymentem. Jednak może być to przyjemna gra, która powinna nam zająć od 5 do 10 godzin, zależnie od naszej determinacji.

Grano na Xboksie One X

Gra została udostępniona do celów recenzenckich przez dewelopera.

5
Frane: Dragons' Odyssey:
5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.