Gra Recenzja

Tym razem 200 poziomów! – recenzja Flowing Lights

Zrobienie zręcznościówki shoot ‘em up nie jest obecnie problemem. Jest masa pierwowzorów, które osiągnęły sukces i na których można bazować. Trudno jednak stworzyć grę, która nie będzie kolejnym klonem Geometry Wars i 1942. Flowing Lights od gFaUmNe idealnie łączy zręcznościówkę i grę logiczną, żeby dać nam coś innego.

Dużo krótkich poziomów, idealnie

Flowing Lights to niewielka gierka, której stylistyka przywodzi na myśl neonową przyszłość. Za pomocą naszego statku musimy pokonać 200 stref podzielonych na 10 segmentów. Wydaje się to wielką ilością i jest niemałą, ale każdy z poziomów zajmuje kilka sekund. Dziwne wydawało mi się, że w kilku poziomach limit czasowy to kilkanaście sekund. Oczywiście im szybciej zakończymy poziom, tym wyższa ocena. Deweloperzy ograniczyli się do ocen SABC, które odpowiadają czasom od najszybszego do najwolniejszego. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby nie być klasyfikowanym. Niesamowicie dobrym ruchem ze strony dewelopera było jednak uwzględnienie opcji “postęp nagrodą za S”, co restartuje każdą krótką strefę do momentu, w którym gracz zdobędzie klasyfikację S. Nie jet to aż takie trudne, bo Pierwsze 30-40 poziomów da się przejść bez większych problemów. Rozwiązanie zawsze widać. Potem zaczyna się pod górkę. Taki rozkład trudności pozwala wciągnąć się we Flowing Lights.

Łatwo ukończyć, choć trudno w 100%

Flowing Lights, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Flowing Lights wprowadza co chwilę jakąś nową mechanikę. Ten potwór przed nami jest niezniszczalny, więc pozwala nam uniknąć silnego ostrzału przeciwnika.

Muszę przyznać, że Flowing Lights to zaskakująco prosta gra. Co prawda ukończenie wszystkich 200 poziomów z rangą S to heroiczne osiągnięcie, to zaliczenie każdego z nich nie powinno zająć nam więcej niż kilka godzin. Ja już na starcie włączyłem postęp, gdy osiągnę “S”, ale szybko musiałem wyłączyć tę opcję. Deweloperzy sporo się nakombinowali nad poziomami, mieszając często pomysł i precyzję. Szczególnie irytujące są poziomy, gdzie z dużej odległości i szybko trzeba użyć specjalnego ataku. Musimy podlecieć do przeciwnika na tyle blisko, żeby nasza kulka do niego doleciała, potem wycelować i mieć nadzieję, że celowaliśmy dobrze. Niedługo po poznaniu tego ataku dowiadujemy się o istnieniu combo, a to musi być wykorzystane z tym atakiem. Wtedy to właśnie zaczynają się pierwsze schody i prawdziwe wyzwanie. Flowing Lights to przyjemna zręcznościowa gra, która ma każdemu coś do zaoferowania. Dostępne poziomy trudności kryją szerokie spektrum umiejętności. Dobre dla weterana i amatora.

Coś nowego w niskiej cenie

Flowing Lights, Xbox One, Xbox Series X|S, recenzja, review
Deweloperzy wspominali, że w grze wykorzystana jest fizyka grawitacji, ale nasze pociski zachowują się bardziej jak płyn. Dzięki temu mogą wpływać po zboczach i skręcać dzięki nim.

Co prawda Flowing Lights nie umywa się do najlepszych gier na rynku, ale w swojej kategorii jest blisko szczytu. Z uwagi na to, że Flowing Lights oferuje coś nowego, gra wydaje się świeża i przez to przyciąga. Dodatkowo nie kosztuje zbyt wiele, bo jest to kolejna gra za około 45 złotych, którą recenzuję. Obok Déjà Vu i Cyber Protocol Flowing Lights reprezentuje to, co w gatunku najlepsze. Nieco inny styl niż dwie poprzednie gry, znacznie inna rozgrywka. Nie ma jednak lepszego zestawu do zakupu, jeśli kochasz gry zręcznościowo-logiczne i masz wolne 150 złotych.



Grano na Xboksie Series X

Flowing Lights to ciekawa gra, w której nasz statek staje naprzeciwko hordom kosmitów w 200 poziomach. Gra nie jest prosta, ale na najłatwiejszym poziomie trudności staje się wyjątkowo przystępna. A dla chętnych Flowing Lights oferuje wielkie wyzwanie . Kopia gry do recenzji została dostarczona przez dewelopera.

7
Flowing Lights:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.