Gra Recenzja

Recenzja Fission Superstar X

FIssion Superstar X recenzja review Xbox One

Nieodpowiednie nastawienie do gry może przesądzić o recenzji. Z tego powodu tak niskie oceny zarobiły swojego czasu gry pokroju Fallouta 76 i Mass Effect: Andromeda. Na szczęście Fission Superstar X uniknął tego losu, a było blisko. Chciałem, żeby to było FTL, a to jest zupełnie co innego.

Kosmiczny pościg w innym wydaniu

Fission Superstar X, Xbox One, recenzja, review
Rozgrywka stworzona została na styl kosmicznej strzelanki rogue-lite, ale żeby zapisać nasz postęp musimy wysadzić jedną z planet układu słonecznego.

Fission Superstar X to gra zupełnie inna od FTL, nie tylko jeśli chodzi o rozgrywkę. Wspólne elementy tych dwóch gier to fakt bycia ściganym i to, że akcja dzieje się w kosmosie. Wszystko inne, zarówno rozgrywka, jak i motywacja, są zupełnie inne. Tym razem nie ratujemy świata, to jest zbyt banalne, każdy to robi. Nie, naszym zadaniem jest dostarczenie na Ziemię gwiazdy. Leopold, szalony naukowiec z Planety X, postanowił, że jego najnowsze dzieło będzie miało zupełnie inny charakter niż wszystkie poprzednie. Stworzył Celine Fission, która ma się udać na każdą kolejną planetę układu słonecznego i pokazać co potrafi. Generalnie jest to mimo wszystko przykrywka, bo zakończenie „występu” jest bombowe. Tym niemniej gra daje nam motywacją do pokonywania kolejnych odcinków drogi, które dzielą nas od Ziemi. Szybko po byciu zapoznaną z celem misji, nasza załoga rusza w bój i zaczyna się dość irytująco trudną rozgrywka, gdzie musimy bronić się przed atakującymi nasz kosmicznymi siłami porządkowymi i bardziej naturalnymi zagrożeniami ze strony kosmosu.

Droga przez mękę

Fission Superstar X, Xbox One, recenzja, review
Pod koniec każdego etapu docieramy w miejsca, takie jak sklepy i warsztaty, a także możemy usprawnić lub naprawić jeden element statku.

Szybko okazuje się, że gra to shooter z gatunku side-scrollerów, w którym lecimy statkiem, a przeciwnicy starają się nas powstrzymać za wszelką cenę, atakując ze wszystkich stron. Żeby sobie radzić z przeciwnościami losu, mamy do dyspozycji cztery działa, które są operowana przez czterech członków drużyny – pilota, naukowca, inżyniera i lekarza. Niestety tutaj pojawiają się pierwsze problemy, ponieważ z każdej strony maszyny mamy tylko jedno działo, które operuje z danej strony naszego statku, nie ma możliwości strzelania w przeciwników większą ilością dział jednocześnie. Gdy członek załogi zginie, to jego działo przestanie być aktywne, a my musimy poczekać na region, w którym możliwa będzie rekrutacja. Po ucieczce z danego sektora będzie nam dane bowiem kilka opcji. Pierwszą będzie możliwość użycia umiejętności jednego z członków zespołu. Lekarz leczy załogę, inżynier naprawia, naukowiec zwiększa energię, a pilot zwiększa potencjał pozostałych członków zespołu. Bywa to wybór trudny, bo gdy wszystko idzie po naszej myśli, to jasne, że bierzemy pilota. Jeśli jednak mamy statek uszkodzony, a załogę ranną, to zaczyna się kalkulacja, co się bardziej opłaca, bo w następnym sektorze i tak musimy unikać ostrzału. Sam wybór sektora, to sprawa prosta, ale też wymaga planowania. Są sektor, w których można coś kupić, takie w których można kogoś dobrać kogoś do drużyny, są sektory normalne, ale wolne, są trudne, ale szybkie. Każdy sektor poza cechą, jak wspomniane wcześniej, ma długość w minutach i postęp jaki da. Zazwyczaj łatwe sektory są dłuższa i dają mniejszy postęp, a trudniejsze są krótsze i dają większy skok. Wybór odpowiedniego sektora pozwoli nam albo ukończyć grę szybciej, albo postawi nas w sytuacji bez wyjścia.

Gra nie dla wszystkich

Fission Superstar X, Xbox One, recenzja, review
W grze jest masa kombinacji przeciwników i konfiguracji trasy. Krowy są irytujące, bo musimy walczyć z przeciwnikiem i spychać mućki z drogi.

To wszystko sprawia, że Fission Superstar X jest grą trudną i trudną do polecenia komukolwiek. Gra zawiera zbyt dużo losowości, która wyrywa panowanie nad rozgrywką z naszych rąk. Brak możliwości połączenia ze sobą efektów kilku broni sprawia, że całość rozgrywki wydaje się dość płytka. Pieniądze, które trzeba zebrać dosłownie w nie wlatując sprawiają, że rozgrywka jest dodatkowo utrudniana przez braki funduszy. Nie ma tutaj możliwości swobodnego leczenia załogi, naprawiania statku, czy dostosowania uzbrojenia do sytuacji. To wszystko sprawia, że Fission Superstar X prezentuje się niczym gra drugiej kategorii, która wygląda ładnie, ale brakuje jej elementu, który zatrzyma nas na dłużej. Całą grę można przejść minimalnie angażując się w walkę, ale zaczyna być to dość nużące po chwili, a znowu walka z masą przeciwników wydaje się znowu zbyt jednostronna na korzyść sztucznej inteligencji. Chciałbym więcej kontroli nad grą, chciałbym dostać w swoje ręce mniej strategiczną wersję FTL, i to właśnie dlatego gra prawie mnie rozczarowała. Ale wiecie co mogę polecić? Star Wolves. Muszę w końcu kupić Star Wolves!



Gra została dostarczona przez Turbo Pelvis 3000

Recenzent spędził w grze 4 godzin, zdobywając 1 osiągnięcie i mając nadzieję, że w przyszłości będzie miał więcej szczęścia podczas losowania tras.

7.6
Dźwięk:
7
Grafika:
7.5
Rozgrywka:
7
Błędy:
9

Leave a Reply