Gra Recenzja

Lepszej gry nie ma* – Recenzja Fell Seal: Arbiter’s Mark

Fell Seal: Arbiter’s Mark to najnowasza propozycja od 1C Entertainment i 6 Eye Studio, w którą miałem okazję zagrać. Materiały promocyjne opisują grę, jako turową strategię jRPG. Czy z połączenia tych dwóch gatunków, do których nie pałam miłością, może narodzić się gra warta uwagi?

Final Fantasy Tactics od fanów

Fell Seal: Arbiter's Mark, Xbox One, recenzja, review
Fell Seal: Arbiter’s Mark czerpie z innych gier, które łączą w sobie strategie turową i jRPG. Twórcy gry tego nie ukrywają i widać to na każdym kroku.

Dwuosobowy zespół 6 Eyes Studio to deweloper i grafik, którzy pracowali już nad innymi projektami. On, deweloper, pracował nad kilkoma wcześniejszymi grami, spośród których można było słyszeć o Dungeon Hunter III. Ona, grafik, pracowała nad przeróżnymi projektami niezwiązanymi z grami, ale zawsze do nich wracała. Spotkali się, żeby w 2009 roku stworzyć Black Sigil: Blade of the Exiled wraz ze studiem Archcraft. Fell Seal: Arbiter’s Mark to ich pierwszy autorski projekt i nie ukrywają, skąd bierze się ich inspiracja. Dość mocno czerpią zarówno z gatunku jRPG jak i strategii turowych, żeby stworzyć amalgamację tych gatunków w postaci Fell Seal: Arbiter’s Mark. Jest to bardzo dobry przykład gry, która stylistyką przypomina typowe azjatyckie przygodówki, ale jednocześnie jej głównym elementem jest turowość. Final Fantasy Tactics i Tactics Ogre są cytowane jako główna inspiracja do stworzenia tej gry, co widać na każdym kroku. I nie wiem, czy nie widać tego za bardzo.

Fabuła, wybory i ich brak

Fell Seal: Arbiter's Mark, Xbox One, recenzja, review
Podczas głównego wątku fabularnego Kyrie jest świadkiem morderstwa i aresztuje winowajcę, który następnego dnia zostaje ogłoszony następnym Immortalem.

Kyrie jest bohaterką gry i naszym głównym wojownikiem. Jest ona tytułową naznaczoną. Kyrie jest agentką zgromadzenia, która nosi nazwę Immortal Council. Składa się ona z nie-takich-nieśmiertelnych członków, a naszym głównym zadaniem jest wypełnianie ich woli. W ramach głównego wątku fabularnego i zadań pobocznych przyjdzie nam eksplorować ręcznie malowany plansze, wypełnione postaciami, które inspirowane są typową stylistyką ze stonowanych gier jRPG. Będziemy też mieli możliwość zakwestionowania naszego powołania, gdy po aresztowaniu mordercy, wyjdzie on z więzienia i stanie się nietykalny. Niestety troszkę kiepsko wypadają elementy powiązane z fabułą i style, a mianowicie wybory i umiejscowienie akcji. W przypadku pierwszego moim głównym problemem była pewna niespójność charakteru postaci, podejmowanych akcji i dokonywanych wyborów, gdzie nie mogłem nadziwić się, że moja postać sama pakowała się w walki, których można było uniknąć, robiąc sobie problemy. Jeśli chodzi o poziomy, to niestety nie są one częścią większego świata. Każdy poziom jest zawieszony w powietrzu i nie ma żadnego otoczenia. Czy to ulice miasta, czy kawałek lasu, wokoło nie ma nic, a grafika odcina się na kafelkach, na których można stanąć.

Standardowy pakiet ruchów

Fell Seal: Arbiter's Mark, Xbox One, recenzja, review
Każda postać w grze ma klasę i podklasę. Obie nie tylko dyktują umiejętności postaci, ale także jej wygląd.

Walka to zdecydowanie najmocniejszy element Fell Seal: Arbiter’s Mark. Najmocniejszy, ale dość standardowy. Sprawia to, że jeśli ogarniamy gry turowe, to dość szybko wdrożymy się w rozgrywkę. Kolejkowanie ruchów bazuje w tej grze na szybkości postaci, więc zwinni członkowie zespołu będą atakować znacznie częściej niż ci bardziej ociężali, ale często silniejsi. Istotne znaczenie w tym kontekście ma buffowanie postaci, żeby maksymalnie zwiększyć ich prędkość podczas walki, bo niejednokrotnie zdarzało mi się, że moja postać atakowała trzy razy, zanim inna mogła zrobić to po raz pierwszy. System postaci w grze też został opracowany ciekawie, bo bazuje na kilkuosobowych zespołach naszych ulubionych postaci, spośród których każda może mieć klasę i podklasę, które uzupełniają się lub pozwalają maskować wady danej postaci. Każdy z członków ekipy ma też drzewko umiejętności, które delikatnie się rozgałęzia, ale jeśli chcemy, to przy odrobinie ciężkiej pracy możemy wykupić wszystkie umiejętności wszystkich postaci. Fell Seal: Arbiter’s Mark oferuje więc możliwość albo szybkiego przejścia gry, albo stworzenia idealnego zespołu, który zmiecie z powierzchni ziemi nawet trudniejszych przeciwników.

Jedna z najlepszych

Fell Seal: Arbiter's Mark, Xbox One, recenzja, review
Fell Seal: Arbiter’s Mark to naprawdę dobra gra, która wygląda ładnie i powinna być pozycją obowiazkową dla każdego fana gatunku, szczególnie, że nie ma wielu podobnych gier.

Fell Seal: Arbiter’s Mark to nie jest gra najnowsza, Ukazała się na rynku wcześniej w tym roku, ale dopiero niedawno trafiła na Xboksa. Można więc zauważyć, że wiele osób chwali sobie tę grę, uznając ją za godnego następcę Final Fantasy Tactics. Nie mogę powiedzieć nic w tej kwestii, bo nie grałem w żaden w wymienionych wcześniej tytułów na PSP, a moje doświadczenie z grami turowymi nie jest zbyt wielkie i preferuję bardziej realistyczne gry. Nie mogę jednak powiedzieć złego słowa o grze, bo mimo pewnych problemów, które miałem z grą, zazwyczaj rozwiązywała je zmiana podejścia, podmiana kilku postaci, albo po prostu przymrużenie oka na dany element rozgrywki. Fell Seal: Arbiter’s Mark jest grą wyładowaną po brzegi dobrymi pomysłami, ciekawymi mechanikami oraz wyglądającą po prostu cudownie. Fell Seal: Arbiter’s Mark to gra, która nie tylko jest godna polecenia, ale powinna być pozycją obowiązkową każdego fana gatunku. Pomaga tutaj fakt, że gra jest dostępna na każdą platformę.



* – w ramach gatunku turowych gier jRPG

Gra została dostarczona przez Evolve PR

Recenzent spędził w grze około 10 godzin, zdobywając 28 osiagnięć i nadal mając kilkadziesiąt godzin rozgrywki przed sobą!

7.6
Dźwięk:
6.5
Grafika:
7.5
Rozgrywka:
7
Błędy:
9.5

Leave a Reply