Gra Recenzja

Widzę ludzi! – Recenzja Fallout 76: Wastelanders

Fallout 76: Wastelanders, recenzja, review, Xbox One

Fallout 76 to gra, która nie doświadczyła wiele miłości ze strony graczy. Była wszystkim, czego fani chcieli — Falloutem z przyjaciółmi. Okazało się jednak, że gra wyszła nieco za wcześnie, dostała negatywne recenzje i nigdy się z tego nie otrząsnęła. Aktualizacja Fallout 76: Wastelanders ma być punktem zwrotnym gry, ale czy tak też się stanie?

Fallout Forever

Fallout 76: Wastelanders, Xbox One, recenzja, review
Nie tylko nowe postacie mają nowe dialogi. Niektóre NPC zostały wykorzystane ponownie w fabule dodatku, a część starych dostała nowe menu dialogowe.

Moja przygoda z Falloutem zaczęła się dość dawno, od dema Fallouta Tactics we wczesnych dwutysięcznych. Od tamtego czasu zawsze grałem w Fallouty, a gdy zaczęły one przypominać moją ulubioną serię gier – The Elder Scrolls – byłem wniebowzięty. Zacząłem spędzać długie godziny, grając w Fallouta 3 i New Vegas, używając konsoli i modując gry. Gdy Fallout 4 miał się w końcu ukazać, ładniejsza, bardziej cukierkowa grafika i liczne zmiany funkcjonalności sprawiły, że odpuściłem sobie tę grę. Aż do momentu, w którym moja dziewczyna kupiła mi Fallout 4: Game of the Year Edition w prezencie. Usiadłem do gry i zainwestowałem w nią setki godzin. Fallout 76 był już dostępny od dwóch miesięcy, ale nie ciągnęło mnie to tej gry. 350 godzin i 84 osiągnięcia później, doszedłem do wniosku, że czas zainteresować się Falloutem 76, ale w odróżnieniu od USA, gdzie gra była w zasadzie rozdawana za darmo, u nas kosztowała nadal tyle samo co w dniu premiery. Grę ostatecznie kupiłem po roku — w grudniu 2019 roku i… Była dobra, co zresztą można wywnioskować z mojej recenzji. Ludzie nadal tkwili (i tkwią) w przekonaniu, że nic się nie zmieniło. Mighty Jingles w jednym ze swoich nagrań idealnie to ukazuje, nie ogarniając jednej z podstawowych koncepcji gry — budowania obozu — i jak wpływa to na grę, uznając obóz znikający po wylogowaniu gracza za błąd. Wiele się jednak zmieniło. Dlaczego jednak napisałem ten przydługi wstęp? Ponieważ mam nieco inne spojrzenie na grę niż większość osób, ponieważ zacząłem w nią grać późno i z przekonaniem, że nie może być aż taka zła, że deprecjonuje wartość konsoli (zestaw Xbox One X + Fallout 76 był o $100 tańszy od konsoli bez gry). Wastelanders ma być dla mnie ulepszeniem tego, czego doznałem, a nie remedium na wszystkie błędy. A więc, czy warto się zainteresować grą po wydaniu rozszerzenia Wastelanders?

O co chodzi w Wastelanders?

Fallout 76: Wastelanders, Xbox One, recenzja, review
W świecie gry pojawiło się kilka nowych lokacji, ale większość została przystosowana do nowych mieszkańców, czyli bandytów, kultystów i osadników.

Wastelanders to nie DLC, to nie dodatek. Jest to ogromna, trzecia aktualizacja (tudzież rozszerzenie; po Nuclear Winter i Wild Appalachia) do Fallouta 76. Tak samo, jak poprzednie dodatki jest to sporo gigabajtów nowych danych, jednak tym razem nie dostajemy tylko kilku zadań, ale jedne z ważniejszych zmian, które mają zmienić postrzeganie gry przez szerokie spektrum graczy. Bethesda zaadresowała wszystkie braki, które wytknięto w grze, a więc większość z 70 GB danych, które przyjdzie nam pobrać na konsoli, to siatki, modele, tekstury i głosy ludzkich postaci. Dodatkowo przedłużono historię nadzorczyni Krypty 76, która pozostała bez konkluzji po ukończeniu fabuły gry. Kolejne ważniejsze zmiany dotyczą naszego C.A.M.Pu, w którym od teraz będzie można spotkać NPC, które będą oferować zadania, pomagać go bronić i kręcić się w okolicy. Będą to towarzysze, którzy oferują coś unikatowego, historię, zadania, czy możliwości. Nowe NPC, które pojawiają się w grze i powód ich powrotu, sprawiają, że kilka miejsc zostało odświeżonych. Niektóre lokacje zostały reaktywowane, a dwa regiony zyskały swoje nowe osiedla ludzkie, w których mieszczą się dwie nowe frakcje — bandyci i osadnicy. Przyjdzie nam się z nimi sprzymierzyć i zyskać ich zaufanie. Pojawiają się też nowe bronie, nowa waluta, a także aktualizacja elementów interfejsu i świata gry. A to jest tylko początek zmian, ale co ważniejsze, większość zmian to poprawki błędów!

Nowe życie wśród ludzi

Fallout 76: Wastelanders, Xbox One, recenzja, review
Fabuła gry zaczyna się w dwóch miejscach. Krótka historia opowiada o zajeździe The Wayward, a długa o osadnikach, bandytach i pokłosiu plagi.

Najważniejszym elementem, który też zajmuje najwięcej miejsca w nowej aktualizacji, to ludzie. Część spraw z nimi związanych potraktowano jednak po macoszemu, co mi się nie podoba. Idealnym przykładem jest bar górników, który nazywa się The Rusty Pick. Wszędzie były informacje, że bar otwiera się na nowo, więc myślałem, że spotkamy tam pijących ludzi, ale nie. Jedyną osobą, którą spotkałem wewnątrz, jest Purveyor Murmrgh, która sprzedaje legendarne przedmioty. Jest to nie tylko rozczarowujące, ale też niewygodne, bo musimy wejść do baru, żeby kupić nowe przedmioty, a gdy była w Berkeley Springs Station, to zajmowała miejsce normalnego handlarza. Inne lokacje, takie jak The Wayward, dom nadzorczyni Krypty 76 w Sutton, Foundation, czy The Crater zostały także zamieszkane i są pełne życia, jednak nie można się oprzeć wrażeniu, że spora część gry jest nadal niezagospodarowana w rok po wydarzeniach przedstawionych w bazowej grze. Całą sytuację nieco ratuje nowy system frakcji, a szczególnie dwie — wrodzy bandyci i kultyści.

Bandyci, inni bandyci i cała reszta

Fallout 76: Wastelanders, Xbox One, recenzja, review
Foundation to spora baza nowych osadników wokół obozowiska Spruce Knob. Jest dobrze rozplanowane, ma wysokie mury i jest dobrze zaopatrzone.

Wraz z ustąpieniem plagi i ponownym pojawieniem się ludzi, nie mogło zabraknąć wkroczenia frakcji do regionu. Istnieje masa nowych, pomniejszych frakcji, do których przynależność deklaruje tylko kilka postaci, jak odpowiednik NASA z uniwersum Fallouta, czy robotyczna załoga Vault-Tec University, ale to te ważniejsze stanowią podstawę fabularną całego rozszerzenia — głównie nowy osadnicy znani jako Foundation, a także bandyci znani jako Raiders, którzy są ponownie zjednoczonymi grupami bandytów, które zamieszkiwały niegdyś region, a o których możemy się dużo dowiedzieć z zadań od Rose. Rozwiewa ona też nasze wątpliwości w kwestii tego, dlaczego nie chce odzyskać władzy nad bandytami, którymi teraz dowodzi Meg. Wypełniaczem świata są jednak inne frakcje, od których nie będziemy dostawać zadań, ale których członków przyjdzie nam rozczłonkować i mowa tutaj głównie o bandytach należących do Blood Eagles, których najpewniej spotkamy gdzieś po drodze w centralnej lub południowej części mapy. Frakcje wprowadzają nieco życia do pustkowi Appalachów, ale jednocześnie szkoda, że nie uwydatniono frakcji takiej jak Responders. Co prawda ich celem była walka z zarazą, a ta została opanowana, ale mogli zostać bardzo fajnie przeobrażeni w swoistą jednostkę pilnującą porządku, której patrole by wędrowały po mapie niczym hordy potworów i wdawaliby się w walkę z bandytami. Uważam, że lokacje i fabuła poprzednich dodatków sprawiają, że niemalże każda frakcja mogłaby się pojawić, w szczególności dobrą okazją wydaje się wykorzystanie wszechobecnych chińskich baz do ustanowienia istotnego przyczółka postnuklearnej inwazji, podczas której walkę toczyłyby chińskie jednostki specjalne i amerykańska armia. Musimy się jednak zadowolić tym, co jest, a więc kilkoma nowymi lokacjami, dobrą ilością nowych zadań i możliwością rozmowy twarzą w twarz z naszą byłą liderką.

No i mamy łuk

Fallout 76: Wastelanders, Xbox One, recenzja, review
Nowe bronie są dostępne dopiero po zakończeniu fabuły osadników/bandytów. Wcześniej jest dostępny tylko łuk, ale nie można nim dobrze celować i jest w nie tej ręce (jak dla mnie).

Mam łuk, strzelam z łuku, więc darzę łuki szczególnymi względami. Nie może umknąć jednak fakt, że w większości gier są one w zasadzie bezużyteczne. Jedyne przydatne łuki spotkałem w grach z serii Far Cry, gdzie faktycznie mogą wspomóc nas, zanim dostaniemy porządną broń z tłumikiem, oraz Crysis, gdzie łuk bywa jedną z głównych broni przyczajonego żołnierza. W Falloucie 76 w końcu dostaliśmy łuki w dwóch wersjach wraz z kilkoma perkami, które mają ulepszyć ich obrażenia, jednak nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że są to bronie dla bardzo konkretnej klienteli, która i tak grała wyciszonymi karabinami, licząc na wysokie krytyczne obrażenia. Zwłaszcza że nie można ich używać w pancerzu wspomaganym, co nie tyczy się kuszy. Lepszą opcją są inne bronie, które zostały dodane do gry, takie jak Gauss Pistol, Plasma Caster, czy Gauntlet, jednak są to bronie, które będą dostępne tylko, jeśli będziemy skłonni poświęcić czas na zdobywanie złotego bulionu za wykonywanie poszczególnych zadań dla frakcji. Plany najdroższych broni, warte 750 monet są warte mniej więcej 15 tysięcy kapsli (300 monet można kupić w każdym tygodniu) albo kilka solidnych tygodni robienia dziennych zadań. Jest to dość dziwny sposób dystrybucji nowych broni, który zdecydowanie przedłuża fazę end game’u z uwagi na wymagany czas. Bronie są jednak potężne i sprawiają, że chociażby amunicja 2 mm staje się w końcu użyteczna!

To i wiele innych!

Fallout 76: Wastelanders, Xbox One, recenzja, review
Nowi przeciwnicy dobrze wypełniają świat, a czasami spektakularnie eksplodują im głowy. Czasami nawet można spotkać karawanę walczącą z bandytami gangu Blood Eagle.

Lista wszystkich dodanych elementów, frakcji, postaci, broni, zadań, zmian i aktualizacji jest naprawdę długa. Wszystko sprowadza się jednak do tego, że gra jest po prostu bogatsza. Początkowo dość sceptycznie podchodziłem do tego stwierdzenia, jednak z czasem przekonałem się, że większa ilość postaci znacznie wpływa na odczucia związane z rozgrywką. Jeśli by odrzucić wszystko, co zostało dodane i skupić się tylko na ludziach, wraz z ich pojawieniem się część lokacji nabiera życia, porzucone obozy zostają zaludnione, w losowych domach zaczynają pojawiać się osadnicy, całkiem powszechne stają się walki kilku grup, na przykład batalia bandytów z super mutantami, czy bandytów z osadnikami. Możliwość rozmowy też jest całkiem fajnie rozwiązana, a możliwość dowiedzenia się czegoś więcej naprawdę umila rozgrywkę. Tym razem można pogadać z kilkoma postaciami i dowiedzieć się czegoś ciekawego, a nie tylko przyjąć zadanie i pójść do roboty. Czy jednak aktualizacja coś zmieni? Niekoniecznie. Fallout 76 to niekochana gra, o której za kilka lat będą wszyscy mówić tak, jak dzisiaj. Cześć będzie nadal żyć grą z dnia premiery, a część będzie im mówić, że Fallout 76 jest teraz znacznie lepszy, niż im się wydaje. Nie wydaje mi się jednak, żeby Wastelanders, na które musiało pójść dużo pieniędzy, zwróciło się i dało Falloutowi nowe życie. Fallout 76 jest dobrą grą, w którą się przyjemnie gra, jednak Wastelanders przychodzi ponad rok za późno. Czy warto polecić grę w obecnym stanie? Jasne, że tak, zwłaszcza że możemy za około 30-40 złotych dostać nową grę, która da nam co najmniej kilkaset godzin dobrej zabawy, które niewiele różni się od Fallouta 4. Tutaj mamy jednak nieco mniej nacisku na fabułę, a znacznie więcej nacisku na typowe dla gier MMO zdobywanie poziomów, lepszego sprzętu, i zabijanie legendarnych potworów.



Grano na Xboksie One

Gra do recenzji została zakupiona przez recenzenta

8.7
Fallout 76:
8.3
Wastelanders:
9

Dodaj komentarz