Gra Recenzja

W poszukiwaniu geniusza – Recenzja Evan’s Remains

Evan's Remains, Xbox One, recenzja, review

Evan’s Remains to szybka, ładna platformówka od Argentyńczyka imieniem Matias Schmied, znanego także jako Maitan69. Stworzył on swoją pierwszą grę przy wsparciu AVIX Game Studio. Gra ukaże się jutro w sprzedaży, więc spójrzmy, czy warto wydać na tę grę nieco ponad 30 złotych.

Gdzie jest Evan?

Evan's Remains, Xbox One, recenzja, review
Dysis jest główną postacią, którą przyjdzie nam grać. Evan w swoim liście prosił konkretnie o jej obecność na wyspie. Ale dlaczego?

W Evan’s Remains gramy jako Dysis. Jej zadaniem jest znalezienie Evana na bezludnej wyspie na zlecenie firmy Up-Bring. Chłopak zaginął lata temu i teraz znaleziono wiadomość od niego, w której mówi, gdzie jest i że Dysis ma po niego przybyć. Dość szybko okazuje się, że wyspa nie jest bezludna, obecnie ma co najmniej jednego lokatora, którym nie jest Evan, a niegdyś kwitła na niej tajemnicza cywilizacja. Clover Emor, którego spotkamy zaraz po rozpoczęciu gry, tłumaczy nam co robi, dlaczego jest tak bardzo zajęty i dlaczego ma mniej czasu dla Dysis, niż ta by chciała. Clover szuka pradawnego artefaktu cywilizacji, który ma dać wieczne życie, a przynajmniej tak się jemu wydaje, ponieważ jest to przedmiot, który drwi ze śmierci. Clover nie ma wiele poszlak, ale zamiast szukać artefaktu na ślepo, zaczął rozszyfrowywać znaczenie monolitów rozsianych po wyspie, wierząc, że są one wiadomością. Dysis tymczasem przeszukuje wyspę w poszukiwaniu Evana, chociaż od samego początku mocno wątpi w jego obecność na wyspie. Szybko zaczynają się dziać dziwne rzeczy…

Zręcznościówka, która nie karze

Evan's Remains, Xbox One, recenzja, review
Elementy zręcznościowe są początkowo proste, ale z czasem zyskują na złożoności, powolnie dodając kolejne elementy, które czasami nie zdradzają szybkiego rozwiązania.

Evan’s Remains to gra, która mocno bazuje na fabule i dialogach, które nasza główna bohaterka odbywa z Cloverem, którego znajduje na bezludnej wyspie. Gra jest jednak nie z typu „visual novel”, ponieważ jest zręcznościówką, w której będziemy musieli pokonywać liczne przeszkody zostawione przez pradawną cywilizację. Fajnie jest to rozwiązane w grze, bo Daysis od razu mówi, że mogłaby obejść te miejsca, ale podobają jej się i chce spróbować swoich sił. Clover Emor też wielokrotnie powtarza, żeby nie marnowała swojego czasu, bo on je po prostu obchodzi. Jest to w pewien sposób umiejscowione w grze, ponieważ każdą łamigłówkę można „obejść”, wchodząc do menu i wybierając opcję pominięcia zagadki. Gra wymaga od nas rozwiązania w zasadzie tylko dwóch łamigłówek, żeby zdobyć odpowiednie osiągnięcia, ale nic poza tym. Sprawia to, że gra jest niesamowicie bezstresowa, a łamigłówka, z którą nie dajemy sobie rady, nie jest problemem i momentem, w którym utkniemy. Mamy problem? Zawsze można pominąć trudny element, bo to nie on jest ważny, a fabuła.

Cóż za widoki!

Evan's Remains, Xbox One, recenzja, review
Gra wygląda niesamowicie ładnie. Pixel art w akompaniamencie współczesnych efektów specjalnych to połączenie, które udowodniło swoją wartość.

Gra, którą dostajemy do naszej dyspozycji to nie tylko zręcznościówka i nie tylko fabuła. W Evan’s Remains istotny jest też klimat bezludnej wyspy i to, co zostało nam pozostawione. Stylistyka Evan’s Remains mocno bazuje w pixel arcie, jednak po tej ładniejszej, bardziej dopracowanej połowie spektrum. Gra jest znacznie ładniejsza niż to, co możemy zobaczyć w grach pokroju Elliot Quest, Castle of no Escape 2, czy Iro Hero. Gra bardziej przypomina stylem Dandarę albo Kingdom: New Lands, gdzie pixel art jest wspierany przez współczesne efekty. Daje to w efekcie grę, która wygląda nieco klasycznie, ale widać ogromny wkład pracy w szczegóły. Woda, w której widać odbicie świata, wizualne efekty specjalne towarzyszące łamigłówkom, czy też niebo, słońce i chmury, to wszystko sprawia, że w grze można się zakochać już od pierwszych minut rozgrywki, zanim tak naprawdę dowiemy się, o co chodzi i dlaczego Evan w swoim liście poprosił konkretnie o Dysis.

Coś dla każdego

Evan's Remains, Xbox One, recenzja, review
W Evan’s Remains można grać z wielu powodów. Dwa główne to fabuła i wspieranie utalentowanego dewelopera. Ale oczywiście liczy się też szybkie 1000G.

Evan’s Remains jest zdecydowanie ciekawą grą z więcej niż jednego powodu. Gra została stworzona przez jednego człowieka przy małym wsparciu niewielkiego studia deweloperskiego, a to zawsze warto docenić. Dodatkowo gra ma intrygującą fabułę, którą warto poznać, spędzając kilka godzin na czytaniu dialogów. Jeśli jeszcze ci za mało, to elementy zręcznościowe w grze są naprawdę dobre. Trzeba sporo pokombinować, żeby przejść niektóre poziomy, często trzeba myśleć naprzód i rozumieć jak kolejne akcje wpłyną na zmieniający się układ elementów w poziomach. Jakby nadal było to za mało, to w ostateczności można dodać, że gra jest tania i pozwala na zdobycie 1000G albo platynkę w około pół godziny dzięki możliwości pomijania dialogów i łamigłówek. Ale kto by chciał grać w tę piękną grę w ten sposób?



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona przez firmę PR-ową The Indie Bros

8
Evan's Remains:
8

Dodaj komentarz