Gra Recenzja

Nieco inne MMO – Recenzja The Elder Scrolls Online (2020)

The Elder Scrolls Online, recenzja, review, Xbox One

Jakiś czas temu pisałem o rozszerzeniu Greymoor dla The Elder Scrolls Online, jednak nie spędziłem wiele czasu, grając w ESO z uwagi na goniące terminy. Od tamtego czasu miałem jednak pograć nieco więcej, pozwiedzać Tamriel i pomordować niczego niespodziewające się kurczaki. The Elder Scrolls Online wygląda jak każda inna gra MMO, ale nią nie jest.

Skyrim Online?

The Elder Scrolls Online, recenzja, review, Xbox One
The Elder Scrolls Online wygląda ładnie, szczególnie na Xboksie One X. Gra nie używa jednak silnika TES, a samoróbki ZeniMax Online Studios.

The Elder Scrolls Online było tworzone od 2007 roku. Spora część gry została ufundowana przez sukces The Elder Scrolls IV: Oblivion, a deweloperzy powoli pracowali nad grą. Wydanie Skyrima pobudziła nieco chęć graczy na przygodę w świecie The Edler Scrolls z innymi, czego mieli doświadczyć już za 3 lata. The Elder Scrolls Online zostało wydane w 2014 roku, jednak korzystało z przestarzałego już systemu subskrypcji. Gracze musieli kupować miesięczne subskrypcje, żeby móc gać. Ten system monetyzacji gry nie utrzymał się jednak i w 2015 roku zrezygnowano z subskrypcji. Tytuł gry zmieniono na The Elder Scrolls Online: Tamriel Unlimited i stała się ona jeszcze ciekawszą grą, która w końcu zaczęła ściągać nowych graczy. Grając w 2020 roku, 6 lat po premierze, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gra do złudzenia przypomina miejscami najnowszą odsłonę serii, czyli The Elder Scrolls V: Skyrim, jednak stawia znacznie większy nacisk na perspektywę z trzeciej osoby, dodaje znacznie więcej elementów interfejsu i pozwala nam eksplorować nieodwiedzane dotąd regiony Tamriel. Przeskakując bezpośrednio ze Skyrima do ESO, czułem się jak w domu. Domu, który został solidnie przemeblowany, ale wciąż wszystko wydawało się dziwnie znajome.

Stały rozwój

The Elder Scrolls Online, recenzja, review, Xbox One
W grze znajdują się dziesiątki umiejętności i atrybutów. Poza tym mamy też poziomy postaci. Rzadko mini nam kwadrans bez zdobycia poziomu atrybutu, umiejętności lub postaci.

Niezależnie od tego, ile czasu jest na twoim zegarze w grze, co jakiś czas będziesz widzieć, że zwiększa się poziom czegoś. Gra oferuje nam 50 poziomów rozwoju postaci, jednak po osiągnięciu go zaczynamy zbierać „Champion Points”, które są przypisywane do konta, a nie konkretnej postaci. Pozwala nam to zakładać jeszcze potężniejsze wyposażenie i pokonywać jeszcze trudniejszych przeciwników. Jest to system rozwoju wprowadzony, żeby nie nudziło się każdemu, kto osiągnął limit poziomów. Z uwagi na to, że punkty są przypisane do konta, każda postać może osobno wydać pulę punktów i po osiągnięciu 50 poziomu dorzucić coś od siebie. System pozwala zachować równowagę między umiejętnościami postaci na 50 poziomie, pomimo grania tylko i wyłącznie naszą nową ulubioną klasą i odstawieniem naszej początkowej postaci. Dodatkowo The Elder Scrolls Online oferuje nam masę atrybutów podzielonych na 8 grup: rasowe (np. umiejętności Norda), klasowe (np. umiejętności nekromanty), broni (np. łuku), pancerza (np. lekki pancerz), gildii (np. umiejętności gildii złodziei), światowe (np. lykantropizm), sojuszu (umiejętności wsparcia i ataku związane z grą PvP) i umiejętności rzemieślnicze. Daje to dziesiątki atrybutów, które będą rozwijane wraz z używaniem danej broni, pancerza, czy umiejętności. Mało? Każda umiejętność jest też rozwijana osobno, a po pewnym czasie można ją zmodyfikować, dodając jej potężniejszy efekt i zwiększając równocześnie jej koszt. Zmodyfikowaną umiejętność też można rozwijać wraz z używaniem jej. To wszystko i fakt, że żaden pancerz i broń nie są przypisane do danej rasy i klasy sprawia, że spędzimy godziny, rozwijając wybrane przez nas umiejętności i lata wszystkie inne. W końcu, zgodnie z archetypem, czarodziej powinien latać w lekkim pancerzu i z laską, ale nic nie stoi na drodze w odzianiu naszego leczącego maga w ciężki pancerz i oburęczny topór. A przy okazji niech będzie Khajiitem, bo czemu nie? Z drugiej strony nic nie stoi na drodze ku szybkiemu zdobyciu pożądanych umiejętności i dominowaniu w PvP, czy wspieraniu innych losowych graczy w PvE.

Świat na równym poziomie

The Elder Scrolls Online, recenzja, review, Xbox One
Dziwny poziom skalowania poziomu trudności sprawia, że bez większych problemów mogą razem grać postacie na różnych poziomach. Oczywiście w granicach rozsądku.

Tym, co zaskoczyło mnie w grze, był dziwaczy stan świata, w którym się znalazłem. Będąc na którymś ze wczesnych poziomów, spotykałem ludzi, którzy byli na znacznie wyższym poziomie i mili mniej życia niż ja. Rzuca się to w oczy, bo w zasadzie tylko poziom i życie możemy dostrzec u innych graczy. Szybko okazało się, że jest to pewna oznaka Status Quo w grze, która została wprowadzona w jednym z dodatków. Cały świat przedstawiony w grze jest tak jakby na tym samym poziomie. Jest to wersja rozwojowa mechaniki „Level Scaling” znanej z Obliviona, gdzie niezależnie od naszego poziomu, gra była wyzwaniem, a cały świat był modyfikowany przez nasz poziom. Tutaj pokonanie pierwszego napotkanego przeciwnika będzie takim samym wyzwaniem na 1, jak i na 50 poziomie. Rzecz jasna na 50 poziomie będziemy mieli lepszy sprzęt i lepiej rozwinięte umiejętności, ale będziemy zadawać mniej więcej tyle samo obrażeń i nasza pula życia będzie mniej więcej taka sama. Mechanika została wprowadzona, żeby gracze na 1 poziomie mogli w miarę swobodnie grać ze znajomymi na 50 poziomie i nadal mogli uczestniczyć w walce. Nie ma tutaj jak w innych grach, gdzie pierwszy napotkany przeciwnika ma 30 punktów życia, a ostatni boss 30 tysięcy. Tutaj pierwszy napotkany troll będzie miał 100 tysięcy i nadal będzie trzeba w jego stronę wykonać kilka ataków, żeby go ostatecznie zabić. Nie ma to wielkiego znaczenia na początkowych poziomach, a pod koniec naszej przygody z zadaniami fabularnymi ma jeszcze mniej. Gdzie są te dni, kiedy w Destiny mogłem po jakimś czasie pistoletem zabić każdego napotkanego przeciwnika? Niemniej jednak sprawia to, że nowe przygody, jak na przykład Greymoor, mogą być rozgrywane w grupie, gdzie część graczy to weterani, a pozostali to świeżaki. Radość z questowania będzie taka sama!

Zakupy nieobowiązkowe

The Elder Scrolls Online: Greymoor, Xbox One, Windows, PlayStation 4, retail box
Każdy rozdział, albo duże rozszerzenie, posiada swoją własną wersję pudełkową. Tamriel Unlimited, Morrowind, Elsweyr, Summerset i Greymoor.

W momencie rezygnacji z subskrypcji i z wprowadzeniem ESO Plus można było się zastanawiać, czy gra przypadkiem nie stała się tytułem freemium. Tak się nie stało. Co prawda do kupienia jest sporo dodatkowej zawartości, ale są to głównie skórki kostiumów i rumaków oraz zwierzęta towarzyszące naszej postaci. W sklepie można znaleźć jednak opcję kupienia dodatkowych regionów, które zazwyczaj są mniejsze i nie są częścią głównego wątku fabularnego gry. Zazwyczaj oferują kilka dodatkowych osiągnięć, a także dodatkowe miejsca do codziennego grindu. Inne kwestia to rozszerzenia. Raz na jakiś czas wydane jest większe rozszerzenie, które dodaje nową krainę albo większy region, np. Morrowind, Elsweyr, czy Summerset. Jest to główny sposób monetyzacji gry, bo bez zakupu rozszerzeń nie odwiedzimy nowych krain. Na szczęście nawet kupując bazową grę, będziemy mieli przed sobą dziesiątki godzin grania, a każde kolejne rozszerzenie (do kupienia w okolicach 20-50 złotych na aukcjach) dodaje kolejne dziesiątki. Przykładowo Greymoor jest szacowany na około 30 godzin, jednak przejście go prawdopodobnie zajmie znacznie więcej czasu. Na szczęście rozszerzenia są wydawane na płytach, więc dotyczy ich standardowy trend cen gier. Pierwszy rozdział, który pozwala poznać Morrowind, jest nawet dorzucany za darmo do cyfrowej wersji gry.

Najlepsze MMO na konsolach?

The Elder Scrolls Online, recenzja, review, Xbox One
The Elder Scrolls Online jest grą świetnie wykonaną. Nie tylko w kwestii grafiki, ale też w aspektach technicznych i dźwiękowych. Każda postać mówi.

Od początku obecnej generacji konsol, gdy na rynku pojawiło się PlayStation 4 i Xbox One, na konsolach pojawił się i zadomowił na dobre nowy gatunek gier. MMO, które były reprezentowane wcześniej tylko przez garstkę tytułów, na PS4 i XO zdobyły znacznie większą popularność. APB Reloaded, Skyforge, Neverwinter, Defiance 2050, czy Warframe to tylko kilka spośród licznych tytułów MMO, które zawitały na konsolach. Najczęściej są to jednak darmowe gry, które muszą zwabić jak najwięcej graczy, a co za tym idzie wyglądać dobrze, ale nie wymagać zbyt wiele. The Elder Scrolls Online bazuje na innym modelu finansowania, gdzie trzeba zakupić grę, żeby grać online, przez co celuje bardziej a osoby gotowe poświecić sporo czasu i funduszy w nowej grze, a nie w masowy rynek odbiorców, którzy zagrają kilka minut i pobiorą coś innego. W efekcie dostajemy grę, w której atmosfera jest przednia, ludzie mili, a wyzwania interesujące. Jeśli jednak nie jesteście pewni, czy ESO jest dla was, wystarczy zakupić najtańszą grę na aukcji, albo nawet w sklepie, co nie wyniesie więcej niż kilkadziesiąt złotych i przetestować przez kilka godzin ESO i dołączyć do Wojny Przymierzy po stronie jednej s trzech frakcji w walce PvP.



Grano na Xboksie One X

Gra została zakupiona przez recenzenta. Rozszerzenia Morrowind, Elsweyr, Summerset i Greymoor zostały dostarczone przez Cenegę.

8
The Elder Scrolls Online:
8

Leave a Reply