Gra Recenzja

Darmowy bilet na front – recenzja Enlisted

Gaijin Entertainment właśnie rzuciło w naszym kierunku ich kolejną darmową grą. Enlisted to hardkorowa strzelanka, która bierze na cel II Wojnę Światową. Dwa fronty, 4 kampanie, kilka broni i masa jednostek wojskowych. Jak gra się ma na tle konkurencji? I dlaczego wygląda nieco jak CRSED: F.O.A.D.?

Enlisted, czyli po trochę każdej gry

Trudno powiedzieć, kto wyszedł z inicjatywą zrobienia tej gry, ale jedno jest pewne. Była to dobra decyzja. Enlisted to strzelanka z gatunku, którego brakuje mi na Xboksie. Hardkorowe strzelanki są rzadkością na konsolach, a jedyne, które przychodzą mi do głowy to Tannenberg i Verdun. Co prawda ma się pojawić Isonzo tego samego dewelopera i Insurgency: Sandstorm, ale nawet z nimi lista będzie krótka. Niestety widać po Enlisted jego rodowód. Darkflow Software to deweloper dość śmiesznej gry Cuisine Royale, później przemianowanej na CRSED: F.O.A.D., z której Enlisted czerpie garściami. Modele broni, system ruchów, generalna dynamika i ociężałość postaci, a także wiele elementów otoczenia jest wyrwane wprost ze wcześniejszej gry studia. Co prawda nie uświadczymy tutaj okultyzmu, pizzy i lodówek, ale dla osób grających wcześniej w CRSED: F.O.A.D. Enlisted będzie wydawać się znajome. Czy to dobrze, czy źle, trudno ocenić. CRSED: F.O.A.D. było zdecydowanie nietypową grą, którą można nienawidzić i kochać jednocześnie.

Dwie kampanie, cztery armie

Enlisted, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Kampania moskiewska to ośnieżony front wschodni. Dużo roślinności, drewna i broni powtarzalnej. Tutaj zdecydowanie będą królować karabiny, a broń automatyczne będzie tylko dodatkiem.

Na chwilę obecną w Enlisted znajdują się dwie kampanie. Kampanie dzielą grę na… Fronty? Każda ma swoje strony, swoje bronie, swoje oddziały i swój postęp. Obecnie dostępna jest inwazja w Normandii i bitwa o Moskwę. Każda z armii, każdy z żołnierzy i każdy z oddziałów zdobywa własne doświadczenie. Mam mieszane uczucia co do takiej formy postępu, bo jeśli chcesz jak najszybciej grać na wysokim poziomie, gra zmusza ciebie do wybrania frontu i jednej ze stron konfliktu. Nawet wybrać swoje ulubione oddziały musimy, bo jest ich dużo, a każdy ma coś do zaoferowania. Enlisted to gra, która do niewyobrażalnego poziomu rozdrabnia mechanikę zdobywania punktów doświadczenia. Można by powiedzieć, że rzeczy do odblokowania jest w niej za dużo, co przytłacza. Zupełnie inną kwestią jest już sprawa zdobywania sprzętu dla żołnierzy. Ba, nawet odblokowywanie dodatkowych żołnierzy jest bardzo przesadzone. Obecnie możemy walczyć jako Sowieci, Amerykanie oraz wczesna i późna armia Niemiecka.

Do boju!

Enlisted, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Czołgi są bardzo niebezpieczne dla normalnego żołnierza. We wczesnych stadiach gry, jedynie materiały wybuchowe mogą je zniszczyć. I inne czołgi. Nie zapominajmy o nich.

Gdy już wybierzemy konflikt i stronę konfliktu, możemy przystąpić do walki. Tutaj, jak już wspominałem, mamy głównie do czynienia z CRSED: F.O.A.D., czyli podobne sterowanie, mechanika ruchu i animacje. Oznacza to, że gra może wydawać się niesamowicie mozolna, szczególnie jeśli przesiadasz się z Call of Duty, Battlefielda, czy nawet Warface. Nie jest to jednak problemem, gdy główną bronią, którą przyjdzie nam używać, są karabiny powtarzalne. Ogólnie strzela się fajnie, a moc strzału czuć. Większość kul, które trafią w cel, powalą przeciwnika, chyba że jest dość daleko, bo strzały w kierunku ruszającego się piksela jak najbardziej się zdarzają w tej grze. Enlisted może zaoferować też kilka pojazdów i tutaj szaleć mogą fani War Thunder, ponieważ gra wykorzystuje wiele elementów z właśnie tej gry. Maszyny, zarówno czołgi, jak i samoloty, są mozolne i trudne w opanowaniu. Z drugiej strony piechota nie ma zbyt wielu okazji na wyeliminowanie siejącego spustoszenie Stuarta.

Zbuduj sobie oddział

Enlisted, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Tworzenie oddziałów to istotna kwestia. Tutaj dobierzemy żołnierzy, ich rolę w drużynie i ich wyposażenie. Niestety dostęp do kolejnych broni jest bardzo powolny.

Gdy już zakończy się walka, dostaniemy sporo doświadczenia. Przede wszystkim dostaniemy doświadczenie dla żołnierzy danej frakcji. Są to punkty doświadczenia kampanii, które pozwalają nam odblokować kolejne oddziały i bronie w ramach danego frontu. Następnie dostaniemy doświadczenie oddziałów, zależnie jak dobrze nam szło w walce daną jednostką. Za nie jesteśmy w stanie ulepszać oddział. Daje to możliwość zwiększenia jego rozmiaru, przyspieszenie zdobywania doświadczenia i zwiększanie dostępnego wyposażenia. Każdy żołnierz ma bowiem dostęp do miny, broni miotanej, apteczki i broni głównej. Dodatkowo można odblokować broń dodatkową, broń osobistą i plecak, który znowu zwiększa ilość amunicji, broni miotanej lub innego wyposażenia. Ostatecznie jest doświadczenie żołnierza. Grając danym żołnierzem, zdobywamy doświadczenie, które można wymienić na cechy żołnierza, takie jak szybszy sprint, większa wytrzymałość i szybsze czołganie się. Doświadczenia więc zdobywamy wiele, po każdej grze któryś z naszych żołnierzy albo oddziałów na pewno zdobędzie wymaganą ilość doświadczenia na awans. Wtedy możemy znowu coś ulepszyć.

Ale najpierw do kwatermistrza!

Enlisted, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Broń automatyczna to Enlisted to rarytas. Dostęp do niej jest słaby, a żołnierz musi być wysokiego poziomu, żeby broń była celna. Zapomnij o strzelaniu automatami jak w Call of Duty.

Jeszcze moment, nie wszystko w menu omówione. Twoi żołnierze muszą z czymś pójść w bój. Jasne, że każdy żołnierz, którego masz, nieważne czy należy do oddziału, czy jest zaciągnięty (o tym za chwilę), ma podstawowe wyposażenie swojej klasy. Chcemy to jednak zmienić, bo podstawowy karabin jest niemalże zawsze gorszy od późniejszej alternatywy. W celu zdobycia nowej broni musimy udać się do kwatermistrza i wydać żetony. Są ich dwa typy. Jeden odpowiada za broń, drugi za rekrutów. W zależności od poziomu wyposażenia i rekruta, musimy wydać żeton brązowy, srebrny lub złoty. Brązowy odpowiada za losową broń lub losowego żołnierza o randze I-V, ale za srebrne możemy już wybierać. Potrzebujemy snajpera? Jeden srebrny żeton rekrutacji. Dostaniemy snajpera o randze II-V. Tak samo jest z bronią. Chcemy losową? Dostaniemy losową. Chcemy konkretny model, to musimy wydać srebrny żeton. Złote są dość trudno dostępne i odpowiadają za wyposażenie wyższej klasy. Tak budujemy swoją armię.

Coś poszło nie tak

Enlisted, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Spora liczba żołnierzy wyróżnia się tylko możliwą do wyposażenia bronią. Kilka klas ma jednak swoje unikatowe umiejętności. Inżynier może rozstawiać drut kolczasty, budować umocnienia i stacje odrodzeń.

Trzeba jednak wspomnieć, że pomimo wydania gry w zeszłym tygodniu, Gaijin uznaje Enlisted za betę. Wiąże się z tym kilka nieprzyjemności. Przede wszystkim jest sporo elementów, których nie da się zdobyć, ani odblokować, bo widnieje napis, że ten element będzie dostępny w przyszłości. Tyczy się to głównie usprawnień oddziałów i zawartości, którą odblokujemy po wielu godzinach w boju. Nie ma tu wielkiej straty. Jednocześnie Gaijin wspomina, że mogą w grze zdarzać się błędy, bo jest ona cały czas rozwijana i będzie naprawiana wraz z pojawianiem się problemów. A te są. Wielokrotnie, gdy celowałem przez optykę, widziałem, jak tekstury znikają albo zaczynają szaleć, a nawet nie były zbyt daleko. Może ze 150 metrów dalej. Jest też spory problem z ruchem, bo wielokrotnie zdarzało się, że nie mogłem podejść pod rampę z boku, bo jej tekstury spowijała niewidzialna ściana. W kilka drzwi mój żołnierz też nie mógł się zmieścić. Psuje to zabawę.

Enlisted, tylko dla wytrwałych?

Enlisted, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Broń osobista jest dostępna w grze, ale trzeba sporo poczekać, żeby było można jej użyć. Jest natomiast standardowym wyposażeniem załogi pojazdów. Możesz walczyć nawet, gdy twój czołg jest zniszczony.

Enlisted to nie jest kolejna typowa strzelanka ery Call of Duty. Walka jest dość wolna, ślamazarna, zapewniająca niewiele emocji. Gra nigdy nie podniosła mojego ciśnienia, a wręcz odwrotnie. Pozwoliła się odprężyć, ale też wymaga nieco skupienia. Enlisted góruje nad większością podobnych gier nie tylko jakością wykonania (pomijając wspomniane wyżej błędy), ale uczuciem przepełnienia. Wiele gier w Verdun i Tannenberg było zapełnionych przez boty, bo nie było graczy. Tutaj zawsze ktoś jest, żeby dowodzić swoim małym oddziałem, nawet po wyłączenie rozgrywki międzyplatformowej. Gaijin mówi, że w grze może być nawet ponad 100 żołnierzy i to właśnie ta skala sprawia, że pomimo wolnego przebiegu walki, w Enlisted nie można się nudzić. Czy gra jest dobra? Lepsza niż płatne Verdun i Tannenberg. Czy gra ma szansę przetrwać? Z taką ilością rzeczy do odblokowania i grą między wieloma platformami jak najbardziej. Enlisted to genialny przykład tego, jak darmowe gry powinny wyglądać.



Grano na Xboksie Series X

Enlisted to przyjemna gra, która wymaga sporej precyzji i wyczucia, ale jest wolna i relaksuje. To najlepsza hardkorowa strzelanka, która jest dostępna na konsolach. Jeśli kochać odblokowywać coś po każdej grze, Enlisted to gra dla ciebie. No i jest darmowa! --- Deweloper dostarczył płatny pakiet założycielski na potrzeby tej recenzji.

8
Enlisted:
8

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.