Gra Recenzja

I Hate This Game – Recenzja Doug Hates His Job

Czasami dostaję w ręce gry, których koncepcja wydaje się fajna, rozgrywka interesująca, a oprawa dobrze wykonana. Boję się jednak częstych rozczarowań, a taką właśnie grą było Doug Hates His Job. Już na samą myśl o tej grze robi mi się niedobrze i postaram się wyjaśnić, dlaczego należy ją pominąć.

Zbyt dużo pomysłów

Zaczynając rozgrywkę w Doug Hates His Job, jesteśmy przywitani dość prostą grafiką. Geometryczne kształty tworzą nie tylko otoczenia, ale także postacie. Niestety dość szybko okazuje się, że nie tylko grafika została mocno uproszczona. Postacie, które spotkamy w grze, są rzecz jasna nieme, animacja bardzo podstawowa, a sterowanie zawodzi na niemalże każdym poziomie. Kilka poziomów dalej, a ukażą się też błędy, których w grze jest całkiem sporo. Zauważymy je jednak tylko, jeśli dotrwamy do tego momentu, bo miszmasz stylów rozgrywki może sprawić, że pęknie nam żyłka. Nie dlatego, że każdy rozdział Doug Hates His Job imituje inny gatunek gry, ale dlatego, że każdy jest wykonany po prostu źle. Każdy bierze podstawową koncepcję gatunku i umieszcza w niej Douga, nie zważając na każdy z elementów, który sprawia, że dany gatunek może być dobry. Dotyczy to nawalanek, celowniczków, skradanek, dosłownie wszystkiego, co doświadczymy w grze.

Zbyt dużo błędów

Doug Hates His Job, recenzja, review, Xbox One
Większość gry spędzimy w widoku z boku. Będziemy się nawalać, strzelać do kowbojów i skakać nad wężami. Niestety gra ma masę błędów, które nie umilają rozgrywki.

Doug Hates His Job jest grą miernie wykonaną pod każdym względem. Mieszanie stylów tutaj nie pomogło, a co dopracować było. Każdy z gatunków w ramach gry jest oczywiście grywalny i grę da się przejść, ale nie o to chodzi. Już w pierwszej bijatyce możemy doświadczyć złego designu, bo da się pokonać współpracownika, wykonując combo, powalając go i nie pozwalając mu wstać. W ostatniej walce jest natomiast zupełnie inaczej. Jeśli pozwolimy szefowi nas uderzyć, to każdym swoim combo zabierze około 40% wytrzymałości. Chcesz uderzyć go z dystansu? Nie podchodź zbyt blisko, bo oberwiesz, nawet jeśli nie było odpowiedniej animacji ataku. W strzelance nie jest lepiej, bo gdy walczymy ze strzelającymi kowbojami, możemy utknąć w sytuacji, gdzie nie pozwalają nam wstać z ziemi. Jedyne co można wtedy zrobić to rozpocząć poziom od nowa i zacząć kombinować, co zrobić inaczej. Kilka razy gra nie pozwoliła mi biec, kilka razy też tekstury mnie zablokowały.

Zbyt krótka gra

Doug Hates His Job, recenzja, review, Xbox One
Większość poziomów w grze jest do pominięcia. Za walkę z zombie, celowniczek na farmie i pierwsze starcie ze współpracownikiem odpowiadają wybory podjęte podczas rozmowy.

Jakby tego było mało, Doug Hates His Job jest niesamowicie krótką grą. Każdy z rozdziałów zajmuje kilka minut, a jedynie końcówka, w której walczymy z ostatnim bossem, jest znacznie dłuższa. Całość powinno się udać ukończyć w około godziny. Jest jednak rzecz, która nieco mnie przestraszyła i widoczna jest dopiero pod sam koniec gry. Deweloperzy obiecują, że Doug powróci, a ja nie jestem pewien, czy to dobrze. Doug Hates His Job to jest po prostu zła gra. Wygląda jak eksperyment, który się nie udał. Doug Hates His Job wygląda jak gra-portfolio, którą studio chciało pokazać, jak wiele potrafi.



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona na potrzeby tej recenzji.

4
Doug Hates His Job:
4

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.