Gra Recenzja

Będzie ciemno! – Recenzja Deep Rock Galactic

Deep Rock Galactic, recenzja, review, Xbox One

Deep Rock Galactic to gra, która była rozwijana przez Ghost Ship Games od kilku lat. W 2016 roku pojawiła się w programach wczesnego dostępu i od tamtego momentu cieszyła się całkiem umiarkowanym powodzeniem. Nie było o niej głośno, ale ludzie wciąż w nią grali. Teraz gra w końcu została wydana w wersji 1.0 na wszystkich platformach.

Jak górnik, to krasnolud

Deep Rock Galactic, Xbox One, recenzja, review
W grze naszymi przeciwnikami są kosmiczne… Owady? Ogromne, pełzające, zabójcze i gotowe do śmierci bronić swojej planety.

Deep Rock Galactic na pierwszy rzut oka przypomina nieco grę, w której łączą się elementy klasycznego Warhammera z Minecraftem, żeby dać nam górniczy raj, chociaż gra nie ma nic wspólnego ani z popularną serią od GamesWorkshop, ani z grą od Microsoftu. W grze będziemy mogli grać jako krasnoludy, których zadaniem jest wydobywanie minerałów z planety Hoxxes IV, która jest niesamowicie niebezpieczna, zróżnicowana, ale też wyładowana cennymi rudami, szlachetnymi kamieniami, minerałami i nietypową masą biologiczną. Podczas misji, które będą nam zlecane przez naszą kompanię górniczą — Deep Rock Galactic — będziemy musieli wykonywać zadania główne i poboczne, odpierać hordy przeciwników, a na końcu ewakuować się wraz z naszym wiernym towarzyszem podróży — Molly (tudzież M.U.L.E.). Deep Rock Galactic wydaje się podobać ludziom w obecnym przedpremierowym stadium, ale nie da się przeoczyć kilku rozwiązań, które można by zaimplementować, aby zwiększyć poziom dobrej zabawy. Są do jednak głównie rzeczy kosmetyczne, które i tak nie miałyby dużego wpływu na rozgrywkę. Inne rozwiązania są natomiast genialne i bez nich rozgrywka byłaby zdecydowanie mniej przyjemna.

Bosco, przyjazny morderczy dron

Deep Rock Galactic, Xbox One, recenzja, review
Każda gra rozpoczyna się i kończy na nasze platformie transportowej, które zabiera nas na pożądaną głębokość i ostatecznie odbiera od nas transport minerałów.

W wielu grach nie opłaca się grać samemu, jeśli dostępny jest coop. Co prawda w części tytułów wraz z rosnącą ilością graczy rośnie poziom trudności albo zmniejsza się zysk dla poszczególnych graczy, ale zawsze nieco lepiej biegać z kimś w zespole. Deep Rock Galactic musiało rozwiązać problem kopania w pojedynkę, więc wpadli na genialny pomysł. Na każdą misję solową albo zanim dołączy się do nas jakikolwiek gracz, zabieramy nie tylko Molly, ale też Bosco. Bosco jest naszym ochroniarzem, który strzela do każdego zagrożenia, które pojawi się w naszym zasięgu, co znacznie ułatwia przetrwanie. Bosco to nie jakaś robotyczna popierdółka, chociaż sam raczej nie pokona trudnych przeciwników. Wielokrotnie podczas solowych przygód ratował mi tyłek. Bosco nie wystarczy jednak w każdej sytuacji, bo w pewnym momencie zaczyna przeciwników być po prostu za dużo, a jeśli skończy nam się amunicja, to na pewno zginiemy.

Krasnolud w czterech smakach

Deep Rock Galactic, Xbox One, recenzja, review
Każda klasa ma swoją unikalną umiejętność. Scout potrafi rozświetlić całe pomieszczenie na dłuższy czas, a Driller ma rękawice potrafiące drążyć znacznie szybciej i wydajniej niż kilof.

Rozpoczynając rozgrywkę możemy wybrać krasnoluda, który ma jedną z czterech dostępnych klas. Driller, Engineer, Gunner i Scout mają swoje własne unikatowe cechy, narzędzia i bronie, ale tutaj zaczynają się pojawiać problemy, bo tak naprawdę jedyne zmiany, które można dokonać w klasach polegają na zmianach kosmetycznych i wyborze jednej z dwóch broni. Przeskakując ze współczesnych shooterów, takich jak Warface, Battlefield V, czy Call of Duty: Modern Warfare można odczuć, że łącznie 8 broni głównych i 8 broni dodatkowych to nieco mało, szczególnie że są to dość typowe przypadki archetypów broni, takich jak strzelba, karabin powtarzalny, minigun, czy pistolet. Gdyby dodać z czasem więcej broni, to na pewno by wzrosła atrakcyjność tej gry pod względem dopasowywania rozgrywki pod swoje własne preferencje. Ciekawe jest to, że każda z klas ma swoje unikalne dodatkowe wyposażenie, co czasami wymusza wybory pewnych klas do odpowiednich misji. Przykładowo Scout może rozświetlić mroczne jaskinie dla całej drużyny i może dostać się w trudne miejsca za pomocą linki i wciągarki, ale to Engineer może stworzyć w dowolnym miejscu platformę, nie tylko umożliwiając drużynie dostanie się w wyższe miejsca, ale też ma zdolność umożliwienia wydobycia niedogodnie położonych surowców. Nie ma jednak obaw, że gdzieś utkniemy, bo nie będzie można się wydostać z dziury, bo niezależnie kom gramy, zawsze można wykuć sobie schody w kamieniu! Każda z klas ma natomiast możliwość użycia flar, które przez jakiś czas będą oświetlać pomieszczenia, w których znajduje się drużyna, bo gra jest niemalże całkowicie ciemna.

Tysiące metrów pod powierzchnią

Deep Rock Galactic, Xbox One, recenzja, review
Wszystkie zmiany, jakie można dokonać w naszej broni ograniczają się do wyboru kilku dodatkowych cech i zmiany kolorystyki. Przydałoby się znacznie więcej broni.

Przejdźmy jednak do clou całej gry — wydobycia. Gra oferuje nam 5 typów misji, takich jak ekspedycja, wydobycie czy tryb Egg Hunt. Każdy z trybów wymaga zrobienia czegoś konkretnego, to cele misji znacznie się różnią. Podczas ekspedycji mamy przed sobą generowane losowo tunele, w których znajdują się niewielkie złoża wielu surowców, a my musimy wydobyć konkretny, a w innym trybie musimy znaleźć i wydobyć jajka nieznanych form życia. Istnieje też misja, w której zamiast wydobywać cokolwiek, musimy zabić kilka potężnych drednotów, które mają po kilka tysięcy punktów wytrzymałości. Typów misji nie ma bardzo dużo, jednak w połączeniu z losowo generowanymi tunelami sprawiają, że jest w Deep Rock Galactic jest co robić, a niejednokrotnie w tunelu przyjdzie nam spędzić ponad godzinę (za co nawet jest osiągnięcie). Dodatkowo postawienie na współpracę i odrzucenie jakiegokolwiek współzawodnictwa w ramach grupy skutkuje naprawdę miłym doświadczeniem. Nie ma znaczenia kto wydobędzie, czy kto zabije potwora, ostatecznie doświadczenie dostaje każdy. Umożliwia to skupienie się na własnej roli jak obrona, czy zwiad. Deep Rock Galactic ma potencjał na zostanie istotną grą kooperacyjną w 2020 roku, brakuje tylko jednej rzeczy.

Y No Corss Play?

Deep Rock Galactic, Xbox One, recenzja, review
Dokładnie takie same zmiany dotyczą samej postaci. Możemy dobrać jedną z dwóch broni podstawowych i dodatkowych oraz zmienić cechy ekwipunku. Reszta to kosmetyka.

To jest stwierdzenie, które ma więcej gwiazdek niż niebo. Jeśli zapytacie Ghost Ship Games, to powiedzą, że Cross Play w grze jest*. Znaczenia gwiazdki należy jednak szukać na ich stronie produktu, gdzie wspominają, że Cross Play jest, ale tylko między Xboksem i Windowsem 10, a większość graczy jak zawsze będzie grać na Steamie. Dlaczego wiec nie ma współpracy między wersją Xbox Live i wersją Steam, skoro część gier pozwala nawet na granie nawet z konkurencyjnymi konsolami? Jeśli coś ma pogrążyć Deep Rock Galactic, to będzie właśnie słabnąca baza graczy, gdy kolejni gracze konsolowi zaczną grać w inne gry. Niemniej jednak, póki ktoś w Deep Rock Galactic gra, a wsparcie gry się nie zakończyło, możemy liczyć na kolejne zmiany, które sprawią, że ta już przyjemna gra stanie się jedną z lepszych gier w swoim gatunku.



Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona przez Marchsreiter Communications

8
Deep Rock Galactic:
8

Leave a Reply