Gra Recenzja

A miało być tak pięknie… – Recenzja Cyberpunk 2077 (2021)

Przyszedł czas napisać w końcu recenzję Cyberpunka 2077 na konsolach. Recenzja dotyczy tylko i wyłącznie tej wersji, ogrywanej na Xboksie One, Xboksie One X i Xboksie Series X. Spektrum doświadczeń szerokie, a recenzja w gruncie rzeczy niełatwa do napisania. Cyberpunk 2077 to dobra gra, ale cały czas walcząca z problemami.

Życie po aktualizacjach

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Spotkanie z Johnnym Silverhandem było dla mnie zaskoczeniem. Postać gra inną rolę w fabule, niż myślałem. Spodziewałem się, że to będzie główny bohater.

Obecny stan Cyberpunk 2077 – po kilku aktualizacjach gra jest jak najbardziej grywalna. Niestety nie zostały rozwiązane liczne problemy ze stabilnością gry. Bez odpowiedzi pozostaje też zapytanie o wersję gry na nowe konsole, która ma się pojawić w przyszłości. Na szczęście CD Projekt zajął się usunięciem najpoważniejszych błędów, które uniemożliwiały rozgrywkę, więc niezależnie od platformy, na każdej da się ukończyć główny wątek fabularny. Czy gra jest jednak w stanie zadowalającym? Nie do końca. Nadal widać brak dopracowania wiele elementów, głównie animacji. W dalszym ciągu problemem jest to, że można wsiąść do samochodu, który znajduje się pod ziemią, czy wskoczyć w miejsce, z którego nie można wyjść. Kilkukrotnie też zdarzyło mi się zginąć bez powodu, czy nie móc podnieść przedmiotu. Szczególnie problematyczne jest to z robotami i komponentami, które po sobie zostawiają. Jeszcze sporo pracy przed deweloperem, ale jak na chwilę obecną wygląda gra? Czy jest fajna?

Na pierwszy ogień – Xbox One

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Na Xboksie One mamy mniej ludzi i samochodów na ulicach i mniej detali, ale to nadal ta sama gra. No, jest jeszcze mniej stabilna.

O tym, jak gra zachowuje się na Xboksie One, pisałem już wcześniej. W skrócie gra jest brzydsza, ładuje się dość wolno, a ulice są puste. Dodatkowo płynność jest niska, a podczas niektórych scen akcji doświadczymy zaledwie kilku klatek na sekundę. Głównie dotyczy to scen pościgu ze wstępu i drugiego aktu. Większa liczba przeciwników też jest wyzwaniem dla konsoli. Jakby tego było mało, im dłużej gramy, tym stabilność gry jest niższa. Do drugiego aktu nie doświadczamy dużych problemów ze stabilnością, ale z czasem raz na godzinę gra się po prostu zamyka, a kilka razy na godzinę zawiesza się na kilka sekund. O ile drugie jest irytujące, to pierwsze potrafi wkurzyć. Jak najbardziej można jednak grać. Cyberpunk 2077 został w końcu stworzony, żeby działał na starszych konsolach, a że CD Projekt potraktował je po macoszemu, to efekt nie jest powalający. Szczególnie gdy spojrzymy na wygląd innych wysokobudżetowych gier wydanych w tym czasie.

Nowszy sprzęt, większe możliwości

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Gra wygląda znacznie lepiej na nowych konsolach. Świat jest bardziej żywy, kolory lepiej odwzorowane, a co najważniejsze, gra nie spowalnia, gdy się coś dzieje.

Korzystanie z Xboksa One X i Xboksa Series X pozwala na znaczne więcej w Cyberpunku 2077. Pozwala na więcej, czyli w gruncie rzeczy pozwala dostrzec więcej detali i swobodniej korzystać z szybkiej podróży. To jest wciąż ta sama gra. Zauważalne jest jednak, że Cyberpunk 2077 jest stabilniejszy na nowszych konsolach, nie spotykamy regularnych problemów z zamykaniem gry, a ilość klatek na sekundę raczej nie spada poniżej nominalnej. Zarówno Xbox One X i Xbox Series X mają też możliwość przełączenia między trybem osiągów i wyglądu. Pierwszy ma na celu ustabilizowanie liczby klatek na sekundę, a drugi poprawia wygląd gry, dopuszczając sporadyczne spadki płynności. Trzeba przyznać, że gra na tych dwóch konsolach jest lepsza, głównie z uwagi na zapełnienie miast ludźmi i samochodami. Night City na Xboksie One wygląda dość pusto, samochody na ulicach pojawiają się w niewielkiej ilości, a przechodnie są tylko w okolicach sklepów i stoisk.

Świat pełen niuansów

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
W grze jest sporo czytania, mamy wiadomości na poczcie, a także dyski z wiadomościami, drzazgi. Po pewnym czasie zaczyna trochę wkurzać, że prawie każdy komputer ma spam.

Cyberpunk nie został stworzony przez CD Projekt RED. Cyberpunk ukazał się w 1988 roku jako gra fabularna porównywalna z Shadowrun, a będąca futurystyczną konkurencją dla D&D. Mamy więc do czynienia z wieloma latami rozwoju świata gry i zostajemy wrzuceni w sam środek akcji. Początkowo czułem się obco w Night City, bo nie rozumiałem pewnych właściwości tego miasta i jego historii. Znaczną pomocą było słuchanie tutaj The Mighty Jingles, który pokazując rozgrywkę w grze, jednocześnie komentuje co i dlaczego się dzieje. Pozwala to ogarnąć nieco świat i poznać go z punktu osoby, która 20 lat temu grała w Cyberpunka. Relacje między miastem i nomadami, policją i gangami, a także ewenementy pokroju Trauma Team i antywszczepowców sprawiają, że świat jest duży i wymaga sporo zaangażowania, żeby go ogarnąć. Z czasem mi się udało i po oswojeniu się z miastem, muszę przyznać, że jest całkiem ok, chociaż kilka rzeczy, jak zawsze, wymaga poprawy.

Świat pełen barier

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Drzewko umiejętności jest dość ograniczające. Każdy atrybut ma kilka umiejętności, a każda z nich atuty. Nie starczy nam na wszystko punktów, a atrybutów nie można resetować.

Eksplorację świata blokuje jednak dość dziwne, kiepsko rozwiązane „drzewko umiejętności”. W grze mamy atrybuty i pod każdy z nich podpięte są dwie albo trzy umiejętności. Punkty atrybutów zdobywamy wraz z poziomami, a punkty umiejętności wraz z poziomami postaci, albo raz na jakiś czas za wzrost umiejętności. Niestety liczba dostępnych punktów jest ograniczona, więc zawsze część opcji dialogowych i drzwi będzie przed nami zamkniętymi. Ograniczenie liczby poziomów do 50 i brak możliwości ponownego przypisania punktów atrybutów (można kupić jedynie chip zwracający punkty umiejętności za 100 tysięcy od ripperdoców). Dochodzą też osiągnięcia, które zostaną przed nami zablokowane, jeśli nie będziemy mieli odpowiedniego poziomu atrybutu, żeby użyć danego wszczepu albo użyć danej umiejętności. Nie ma tutaj sielanki, bo Cyberpunk 2077 nie pozwala nam na pełną swobodę. Wymaga od nas pewnego szablonu, żeby doświadczyć wszystkiego. To jest coś, co chociażby The Outer Worlds robi dobrze, oferując nam reset za drobną opłatą.

Ale gra się dla fabuły…?

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Fabuła gry składa się z jednego wątku i trzech ścieżek osiągnięcia celu, które ostatecznie się schodzą. Każdą jednak trzeba przejść, więc mało mamy do gadania.

Fabularnie gra jest całkiem dobra, chociaż zupełnie inna niż się spodziewałem. Trudno pisać o niej tutaj, bo wszystko, już od pierwszego aktu wydaje się być jednym wielkim spojlerem. V, bo tak będzie się nazywał nasz bohater lub bohaterka, jest nic nie znaczącą postacią w Night City. W zależności od naszego tła, nomadem, członkiem korporacji, albo ulicznym rozrabiaką. Zaczynamy szybko współpracę z Jacky Wellsem, który w zależności od tła, jest naszym przyjacielem, albo kolejną losową osobą w Night City. O V zaczyna robić się głośno po pierwszym dużym zleceniu, gdzie naszym celem będzie korporacja Arasaka – jeden z globalnych liderów technologiczno-politycznych. Ten skok odpala serię wydarzeń, podczas których przyjdzie nam zaznajomić się z Johnnym Silverhandem (postać Keanu Reeves) i zdobyć wielu przyjaciół oraz wrogów w tym stosunkowo niewielkim mieście.

Kilkaset godzin? To żart…

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Główna fabuła nie jest długa. Czas zajmują wypełniacze pomiędzy. Zadania poboczne, wydarzenia, zwiedzanie, czy czytanie dodatkowych materiałów.

Wiele się właśnie mówiło o rozmiarze świata i gry. Okazuje się jednak, że Night City nie jest takie duże. Może to kwestia szybkiej podróży, a może względnej pustki, ale Night City wydaje się mniejsze niż Los Santos z GTA V, czy niemalże każda gra wydana przez Bethesdę. Takiemu przeświadczeniu nie pomaga, że z każdej strony miasta są pustkowia, na których pojawia się kilka zadań, ale nic poza tym. Głośno też było o deweloperze, który grał 175 godzin i nie zobaczył jeszcze napisów końcowych. Nie wiem, jak to zrobił, bo do tej pory wykonałem każde zadanie w trzech dzielnicach miasta, kończę drugi akt gry i upolowałem większość ikonicznych broni i legendarnych przedmiotów, a zajęło mi to około 50 godzin. Nie śpieszyłem się, nie leciałem na złamanie karku, zbierałem przedmioty z każdego napotkanego ciała i pojemnika. Cyberpunk 2077 starczy na około 100 godzin rozgrywki. To jest dużo, ale znacznie mniej niż obiecywano.

Mniej niż obiecywano

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Gra jest pełna błędów, ale to się raczej szybko nie zmieni. Najgorsze są te, które uniemożliwiają dalszą grę. Wejść do tego samochodu mogłem, wyjść już nie.

Motywem przewodnim Cyberpunka 2077 reputacja. CD Projekt RED wydało grę, która obniżyła zaufanie graczy do spółki i ceny akcji na giełdzie. Cyberpunk 2077 od dnia premiery jest naprawiany, ale zostało jeszcze sporo do poprawienia. Są jednak rzeczy, które już się nie zmienią. Miasto nie będzie większe, zadań nie przybędzie, chyba że z płatnymi dodatkami, a rozgrywka po zakończeniu głównego wątku fabularnego może już nigdy nie być możliwa. Cyberpunk 2077 miał być genialną grą, a w każdym aspekcie dostaliśmy mniej, niż nam obiecywano. Gra wygląda gorzej, jest mniej rozbudowana, krótsza, świat jest mnie uwypuklony, a błędów i złych decyzji jest masa. Czy Cyberpunk 2077 powinien znaleźć się na twojej półce? Jasne, że tak. Jest to przyjemna gra, która w dobry sposób korzysta z licencji. Otwarty świat został ładnie zbudowany, postacie w grze są dobre, polski dubbing też jest niczego sobie. No i cena, która cały czas spada, szczególnie w przypadku konsol.

Zdecydowanie nie gra roku

Xbox One, Xbox One X, Xbox Series X, Xbox Series S, recenzja, review, Cyberpunk 2077
Cyberpunk 2077 nie wygląda źle. Ciekawe jak by gra wyglądała w dżungli. Trochę mało zieleni w Night City. Czy w przyszłości nie ma już roślinek?

W oczach wielu Cyberpunk 2077 będzie pretendentem do gry roku pod koniec 2021. W moich oczach Cyberpunk 2077 nie zasługuje na to miano, nieważne co sobą reprezentuje. Gra została wydana jako dymiąca kupa gówna na PC i na konsolach. Miesiące później gra jest stabilniejsza, ale nadal boryka się z licznymi problemami. Obiecana aktualizacja dla Xboksa Series X i PlayStation 5 nie jest na razie wspominana przez deweloperów. Wszystkie inne plany CD Projektu RED też jakby nigdy nie istniały. Kolejne 40 godzin grania to dla mnie zapewne około miesiąca. Czy w tym czasie CD Projekt RED wypuści kolejnego patcha? Czy Cyberpunk 2077 dostarczy nam jeszcze coś fajnego, czy może darmowe dodatki będą pokroju tych, które były dostępne w Wiedźminie 3? Mam jednak wrażenie, że CD Projekt RED doprowadzi Cyberpunka 2077 do stanu, w którym gra nie będzie odrażająca i da sobie spokój z grą. Tego się jednak dowiemy się po fakcie.



Grano na Xboksie Series X, Xboksie One X i Xboksie One

Gra pochodzi z prywatnej kolekcji recenzenta.

7
Cyberpunk 2077:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.