Gra Recenzja

Klasyczny hit, nowe wydanie – Recenzja Classic Snake Adventures

Snake to klasyczna gra, którą zna każda osoba, która miała kiedykolwiek Nokię w rękach. Crazysoft postanowiło nieco odświeżyć tę klasyczną koncepcję i dać nam w 2020 roku Classic Snake Adventures. Czy jednak współczesna wersja jest lepsza od klasyka, który gościł na komórkach Nokii od przełomu milenium? Na pewno jest inna.

Niewiele klasyki w Classic Snake Adventures

Klasyczny Snake to była typowa gra na punkty. Zjadało się piksele, a każdy pożarty wydłużał węża. W pewnym momencie stawał się tak długi, że nie można było już manewrować. Gra się kończyła. Jest to rozgrywka idealna na komórki, przed którymi spędzało się wtedy maksymalnie kilka minut. Teraz taka gra nie ma obecnie większego sensu, chociaż imitacje nadal ukazują się na rynku. Tym bardziej na konsolach. Jeśli włączasz konsolę i włączasz telewizor, to nie jest twoim celem spędzenie przed nim kilku minut, próbując zjeść maksymalną ilość małych kwadratów. Z tego powodu Crazysoft postanowiło wykorzystać koncepcję Snake’a, ale tylko to. Rozgrywka została zmieniona. Z krótkiej gry na punkty, Classic Snake Adventures stało się 100-poziomową zręcznościówką z wężem w roli głównej. Przez to grze bliżej do Snake Pass niż do Snake’a, chociaż różnice są ogromne. Na każdym poziomie musimy zebrać kilkadziesiąt przedmiotów, które ukazują się losowo na planszy.

Dobry pomysł i kupa błędów

Classic Snake Adventures, Xbox One, recenzja, review
100 poziomów w grze podzielone jest na 5 biomów. Każdy jest inny, ale z grubsza poziomy niewiele się różnią. Tylko delikatną kosmetyką.

Stworzenie 100 poziomów, a każde 20 z nich w nieco innym stylu, to pomysł na dobrą grę. Niemalże nieistotna jest koncepcja, na pewno da się stworzyć 100 poziomów czegoś ciekawego. Snake to rzecz jasna idealny pomysł do wykorzystania tej koncepcji. Zamieniasz prostą grę w zestaw poziomów o rosnącym poziomie trudności i zbijasz kasę. Niestety wykonanie takiej gry musi być idealne. Crazysoft niestety zrobił kilka rzeczy, które sprawiają, że gra jest niesamowicie irytująca. Po pierwsze, na mapach są przeszkody, które mają spowolnić nasz postęp i doprowadzić do skuchy. Są to grzybki, drzewka, krzaczki, tym podobne elementy. Niestety ich hitbox nie odpowiada ich teksturom. Łatwo w coś wpaść, nawet jeśli nie dotknęliśmy widzialnego obiektu. Następnie są obramowania poziomów, gdzie sytuacja jest zupełnie inna. Te hitboksy są dopasowane i często możemy wpaść w jakiś wystający kawałek obramowania, nawet jeśli do tej pory sunęliśmy blisko krawędzi i było dobrze.

Ahh, ten boss

Classic Snake Adventures, Xbox One, recenzja, review
Starcie z każdym bossem jest nieco inne, ale zawsze trzeba zrobić to samo. Musimy zbierać pioruny, unikając przeszkód i przy odrobienie szczęścia, zdobyć trzy gwiazdki.

Classic Snake Adventures samo w sobie jest dość prostą i wystarczająco przyjemną grą, żeby spędzić w niej po godzince na raz. Jest jednak moment, który potrafi wkurzyć. Walka z bossem polega dokładnie na tym samym, na czym standardowa gra. Tutaj jednak, zamiast 25 truskawek trzeba zebrać 25 piorunów. Niby fajnie, ale boss zajmuje miejsce na planszy, ograniczając nasze pole manewru do mniej więcej połowy. Jakby tego było mało, to jeszcze na planszy pojawiają się losowe przeszkody, co często po prostu uniemożliwia zachowanie pełni życia. Jeśli jednak przetrwamy każdą z walk (co dziesiąty poziom), to kilka kolejnych poziomów będzie znacznie przyjemniejsze. A niestety życia są nam potrzebne, bo jedno z osiągnięć wymaga zdobycia 3 gwiazdek na każdym poziomie. Najłatwiejszy sposób na dokonanie tego to ukończenie poziomu z kompletem żyć. Niby nie trudne, ale przez kilka wtop deweloperskich aż tak proste to nie jest.

Ale najważniejsze. Nudzi się?

Classic Snake Adventures, Xbox One, recenzja, review
Niestety poziomy nie różnią się na tyle, żeby nie nużyć po ukończeniu już kilku. Nawet między biomami różnice są niewielkie, a w grze nie pojawiają się nowe elementy rozgrywki.

Niestety. 100 poziomów w Classic Snake Adventures to wyzwanie. Szczególnie staje się żmudne, gdy mamy zamiar ukończyć wszystko na 3 gwiazdki. Wiąże się to z wielokrotnym powtarzaniem poziomów i licznymi frustracjami. Limit, który udało mi się osiągnąć w tej grze to około godzinki dziennie przez tydzień. Dalej się po prostu nie chciało grać. Jasne, że zapewne sobie przypomnę o niej za tydzień lub dwa, ale nie byłem w stanie siedzieć przy niej dłużej. Poziomy nie są od siebie aż tak różne, żeby nie nużyć. Classic Snake Adventures to ciekawa koncepcja, która wymaga dopracowania i wypuszczenia kolejnej wersji.

Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona za darmo na potrzebę tej recenzji.

5
Classic Snake Adventures:
5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.