Gra Recenzja

Cielisty terror – Recenzja Carrion

Carrion, recenzja, review, Xbox One

Carrion to najnowsza gra prosto z Polski, która ukazała się na konsolach. Carrion pozwala nam wcielić się w potwora, cielistą masę, która terroryzuje świat, zabija wszystkich wokoło i stara się rozprzestrzenić tak daleko, jak tylko się tak. Carrion to dobrze zapowiadająca się gra, ale czy jest warta swojej ceny?

Odwrócony horror

Carrion, Xbox One, recenzja, review
Rozgrywkę zaczynamy w laboratorium, gdzie uciekamy z pękniętego zbiornika. Pierwszych naukowców nie możemy skrzywdzić, ale niedługo potem zaczynamy siać chaos.

Koncepcja „odwróconego horroru” nie jest nowa. Dead by Daylight, Stubbs the Zombie i Evolve to przykłady gier, w których wcielamy się w rolę potwora. Różnią się one stylem i podejściem do aspektu przerażenia, gdzie Dead by Daylight jest grą przerażającą, a Stubbs the Zombie wręcz komiczną, ale niezmienny jest motyw kierowania poczynaniami potwora. Właśnie z tego powodu Carrion wydało mi się grą tak ciekawą, nie dlatego, że wyglądało na ładną grę 2D, a dlatego, że zamiast uciekać przed potworem, ścigamy innych jako jeden z nich. Jednocześnie sprawia to, że w Carrion można grać ze zgaszonym światłem i w samotności, bo gra nie budzi w nas przerażenia, a raczej potrafi wywołać lekki uśmiech, grymas psychopaty. I dobrze, bo to w połączeniu ze stosunkowo niskim poziomem trudności związanym z łamigłówkami powoduje, że bardzo często czułem satysfakcję z rozwiązania prostego problemu, pokonania kilku przeciwników i ostatecznie polowania na części ciała naukowców, żeby móc się pożywić i odzyskać energię.

Płynność masy

Carrion, Xbox One, recenzja, review
Przeciwnicy z miotaczami ognia są nieco przerażający. Jeśli nas trafią, musimy szybko znaleźć wodę i ugasić swoje ciało.

Kolejnym wielkim plusem Carrion jest płynność ruchu. Głównie chodzi tutaj o to, że przy dobrym wyczuciu czasu i szybkim myśleniu, spore fragmenty gry da się przejść, nie zwalniając, z przerwami tylko na przełączenie dźwigni, ekstrakcję DNA, albo zabezpieczenie danego miejsca. Płynność ruchu jest tak dobrze wkomponowana w rozgrywkę, że pierwsze trzy lokacje można przejść szybciutko, bez zastanawiania się, po prostu zjadając wszystkich, wyważając drzwi, niszcząc barykady. Dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że nasza masa tkanek potrafi chwytać się każdej powierzchni, jest niesamowicie elastyczna i niesamowicie dobrze animowana. Naszą „postacią” jest bowiem właśnie bliżej nieokreślona masa, która składa się z wielu oczu, wypełnionych zębami paszcz i długich macek czepnych, które pozwalają nam na swobodne przemieszczanie po dowolnej powierzchni i w dowolnym ośrodku, ale także w późniejszych stadiach na łapanie niczego niespodziewających się ludzi, a nawet kontrolowanie ich przez krótki czas. Kolejne umiejętności odblokowujemy, znajdując kanistry z DNA, które możemy asymilować i dołączać nowe umiejętności do naszego arsenału. Nie ma ich zbyt wiele, ale te, które są, wprowadzają sporo dodatkowych elementów do gry, pozwalając na eksplorację wcześniej niedostępnych obszarów i, rzecz jasna, postęp. Niestety czasami irytuje jednak, że nowe umiejętności często zastępują już wcześniej poznane. W takich momentach, kiedy chcemy użyć wcześniejszej formy umiejętności, musimy siebie osłabić, odnosząc obrażenia albo deponując chwilowo część swojej masy w wodzie, i dopiero wtedy dostajemy dostęp do wcześniejszych umiejętności. Przyjemniej byłoby mieć możliwość wyboru, ponieważ wszystkie poziomy, na których trzeba to zrobić, wyglądają tak samo. Idź naprzód, dotrzyj do blokady, zabij wszystkich, wróć się w poszukaj wody, wróć do blokady, wykorzystaj umiejętność, odzyskaj masę, idź naprzód.

Wszystko fajnie, ale gdzie iść?

Carrion, Xbox One, recenzja, review
Początkowo jesteśmy ograniczeni do laboratorium, kopalni, magazynu, ale od samego początku wiadomo, że nie tylko te przestrzenie będziemy eksplorować.

Może się wydawać, że Carrion to gra wręcz idealna, ale tak niestety nie jest. Pomijając kilka drobnych błędów, największą wtopą deweloperów jest nawigacja. Wspominałem o pierwszych trzech poziomach, które szybko przeszedłem. Problemy zaczęły się po tym momencie, gdy zacząłem wracać do wcześniejszych lokacji. W grze nie ma mapy, nigdy nie wiadomo gdzie się wyjdzie i gdzie trzeba wejść, żeby dotrzeć do wcześniejszego obszaru. Poprzez eksplorację wstecz udało mi się dotrzeć do wcześniej odkrytych obszarów, ale już wtedy odczułem dość mocno brak dostępu do mapy z rozrysowanymi pomieszczeniami. Dojście do laboratorium, które było kolebką naszego potwora, zajęło mi więcej czasu niż przejście owych trzech poziomów. Moją frustrację pogłębiło zgubienie się w tunelach, rurach i wentylacji, bo im więcej mocy się posiada w tej grze, tym więcej ścieżek stoi przed nami otworem. Jednokierunkowych ścieżek nie ma wiele, ale gdy już są, jeszcze bardziej napędzają frustrację, nie pozwalając nam cofnąć się i uniemożliwiając obranie nowej trasy. Carrion to też gra, która ma za dużo przejść w różnych kierunkach, żeby stworzyć ładną mapę 2D całej gry, tak jak to stało się chociażby dla Dandary.

Kilka godzin przyjemności

Carrion, Xbox One, recenzja, review
Gra posiada też fabułę. Doświadczamy jej poprzez wspomnienia, które prezentują nam, w jaki sposób powstaliśmy.

Carrion mimo, że nie jest grą idealną, to jest grą dobrą. Rozgrywka starczy na kilka godzin, gdzie szybkie przejście gry zajmie około 2-3 godzin, a przejście na 100% powinno zająć koło 6. Carrion oferuje całkiem unikalną rozgrywkę w prostej, ale przyjemnej oprawie 2D. Nie doświadczymy zaśmieconego interfejsu, wręcz odwrotnie, gra oferuje stosunkowo mało informacji na temat tego, co się dzieje, a każda informacja, którą dostajemy, jest dla nas istotna. Mimo dynamiki i prędkości rozgrywki musimy być też ostrożni, bo nasz potwór jest całkiem delikatny. Carrion wydaje się idealnym połączeniem horroru i zręcznościówki wykonanej z wykorzystaniem pixel artu. Cena może nieco przerażać, bo wydawcy żądają za grę aż 100 złotych, a za taką samą cenę możemy dostać chociażby Tannenberg, Dandarę, Kingdom: Two Crowns, gry równie interesujące i stanowiące silną konkurencję dla Carrion. Jeśli jednak musisz mieć kolejny horror w swojej kolekcji, to Carrion będzie dobrym zakupem.



Grano na Xboksie One X

Gra została dostarczona za darmo na potrzebę tej recenzji.

8
Carrion:
8

Leave a Reply