Gra Recenzja

Na ratunek miastu i swojej głowie – recenzja Black Legend

Turówki, zaraz obok horrorów, to kolejny gatunek, za którym nie przepadam. Powód oczywiście inny. Po prostu trudno jest zrobić dobrą turówkę, która jest fair. Black Legend to najnowsza gra z tego gatunku. Od Warcave. Czy potrafi ona zmienić moje zdanie? Czy może utwierdzi mnie w przekonaniu, że turówki nie są dla mnie?

Tajemniczy alchemik, zły omen

Gdy nadchodzi kryzys, ludzie zawsze oddają swoje życia bogom, albo idą w zupełnie innym kierunku. Jeśli przyjdzie do ciebie osoba, która mówi o sobie „Mefisto”, uciekaj, bo wkrótce będzie gorzej. Black Legend zaczyna się opowieścią o tętniącym życiem mieście Grant. Aby uchronić się przed wojną, Mefisto spowił miasto zjadliwą mgłą, która doprowadzała ludzi do szału. Obywatele dostali antidotum, ale każda zbliżająca się armia popadała w amok. Mefisto jednak zniknął, a konieczność stworzenia nowej wersji antidotum przyczyniła się do powstania kultu. Kult wymaga krwi do swojej odtrutki, więc dołącz do kultu i upuszczaj sobie krew, albo kryj się i stawiaj opór. W grze pokierujemy bandą najemników, która musi posprzątać bałagan w mieście. Ci żołnierze przegranej strony w zamian za oszczędzenie głów mają wejść do Grant i ogarnąć całe miasto. Ulice spowijają trupy nieszczęśników. Nasza grupa najemników to już kolejna z nich, wkraczająca do Grant.

W miarę dobre początki

Black Legend, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Gra podzielona jest na dzielnice i lokacje wewnętrzne. Te pierwsze roją się od przeciwników, ale te drugie zapewnią mam chwilę spokoju, możliwość handlu i pozwolą wziąć nowe zadania.

Black Legend zaczyna dość przystępnie. Pierwszych kilka walk jest prowadzonych przez jednego z NPC, który niedługo później staje się jednym z dostępnych najemników. Mówi on nam o podstawach walki i jak tworzyć combo w Black Legend. Niestety niedługo później kończy się samouczek i jesteśmy zdani na pastwę Grant. Początkowo może być fajnie, bo okazuje się, że Black Legend to połączenie turowej walki z eksploracją w stylu RPG, jednak dość szybko przyjdzie nam zweryfikować stanowisko. Wszystko szło idealnie do pierwszej wizyty w gildii kupieckiej. Są oni głównym motorem napędowym fabuły, ludzie, którzy musieli robić złe rzeczy, żeby obywatele mogli przetrwać. Zapewniali oni zapasy kultystom w zamian za spokój i dozy antidotum. Po wyjściu z gildii wracamy do jednej z dzielnic i okazuje się, że prawie wszyscy przeciwnicy się odrodzili. Niby nic wielkiego, ale ilość zasobów w grze jest ograniczona, a po wyjściu z walki nasz zespół się nie leczy automatycznie.

Ciekawa walka…

Black Legend, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Walka odbywa się w trybie turowym, gdzie każda postać atakuje tym szybciej, im większą ma inicjatywę. Bój pozwala jednak wygrać umiejętność nakładania efektów na przeciwnika i krystalizowania ich.

O ile eksploracja to w gruncie rzeczy prosta sprawa, to walka już jest bardziej złożona. Mamy do czynienia z turówką, która bazuje na inicjatywie. Im więcej inicjatywy, tym częściej postać będzie atakować, czyli mamy tutaj do czynienia z klasycznym RPG. Tutaj 4 członków drużyny, którzy mogą wybierać wśród 15 klas postaci, zostaną wrzuceni w wir walki. Zmiana klas jest dynamiczna, można ją zmienić w dowolnym momencie, a mają one duży wpływ na wspomniane wcześniej combo. System walki bazuje bowiem na atakach z kierunku, gdzie flanka i dźgnięcie w plecy zadaje więcej obrażeń, ale także nakładane są efekty alchemiczne. Albedo, Nigredo, generalnie są cztery, które w różnych kombinacjach powodują zwiększone obrażenia podczas ich katalizowania. Katalizowanie odbywa się poprzez standardowy atak postaci, więc zawsze warto układać swój zespół wokół efektów i standardowych ataków, żeby uporać się z przeciwnikami jak najszybciej. Opanowanie combo to podstawa walki na wyższych poziomach trudności.

Pełne udźwiękowienie…

Black Legend, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Jakość oprawy jest na solidnym poziomie, a na szczególną uwagę zasługuje to, że każda postać w grze ma głos. Nawet ukryte za drzwiami osoby, które dają nam poboczne zadania.

Na uwagę zasługuje oprawa dźwiękowa. O ile oprawa wizualna jest tylko ok, to udźwiękowienie stoi na wyższym poziomie. Warcave postarało się i dostarczyło nam w pełni udźwiękowioną grę. Nie tylko główne postacie mają głosy, ale także postacie poboczne, czy nawet głosy zza drzwi zabarykadowanych domów. Jest niesamowicie rzadkie, nawet w wysokobudżetowych grach. Kto by przywiązywał wagę do pobocznych dialogów? Nawet wielomilionowe Diablo III używa tekstu, żeby przekazać nam część treści. Co prawda umiejętności aktorów mieszczą się na szerokim spektrum, ale zawsze przyjemnie usłyszeć coś, co musielibyśmy przeczytać. Niestety stąd jest już tylko gorzej, choć nieznacznie. Pozostałe efekty dźwiękowe nie zwracają na siebie zbytniej uwagi, więc podczas starć można wyciszyć grę i zupełnie nic nie stracisz. Grafika też nie jest genialna. Widok w rzucie izometrycznym sprawia, że do sporej ilości elementów po prostu nie było trzeba przywiązywać wagi, więc część tekstur jest po prostu brzydka.

A jednak brakuje tego czegoś…

Black Legend, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Sytuacja ludzi w Grant jest dramatyczna. Dostaniemy wiele zadań, których celem będzie dostarczenie mieszkańcom miasta podstawowych dóbr, Woda, jedzenie, leki.

Black Legend to gra, której w zasadzie nic nie brakuje. Jest ciekawa fabuła, gra dobrze brzmi i grafika jest dość dobra. Brakuje jednak tego czegoś, co nadałoby jej wartości. Może podczepienia jakiejś marki? Forgotten Realms być może? O ile gra jest przyjemna, nawet na najwyższym stopniu trudności, zupełnie nie potrafiła mnie zatrzymać. Miałem uratować Grant, a gra nie potrafiła mnie zainteresować wydarzeniami, które się wokół mnie działy. Sam nie wiem, z czego to wynika, jednak jest to coś, na co warto zwrócić uwagę. Black Legend to jest po prostu dobra gra, bez pociągu i potrzeby emocjonalnego przywiązania do postaci, lokacji i fabuły. Black Legend pomaga cena gry. Cały pakiet dostajemy za około 140 złotych, czyli znacznie mniej niż jakakolwiek inna znacząca turówka. Szkoda też, że brakuje możliwości walki w czasie rzeczywistym i jesteśmy skazani na nieco niesprawiedliwą walkę z odradzającymi się przeciwnikami.



Grano na Xboksie One

Black Legend to dobra strategia turowa, której każdy element jest co najmniej poprawnie wykonany. Brakuje jednak "tego czegoś", co zatrzyma przy tej grze na dłużej. Gra została dostarczona przez dewelopera na potrzebę tej recenzji.

6
Black Legend:
6

Leave a Reply