Gra Recenzja

Recenzja Battlefield V – War in the Pacific

Battlefield V - War in the Pacific, recenzja, review, Xbox One

Battlefield V jest grą, która wyszła pod koniec 2018 roku. Tak samo jak Fallout 76, gra miała dość trudne początki, kilka kontrowersji i niezadowolenie fanów z trailera, i w końcu błędy podczas rozgrywki. Minął już jednak rok od premiery, a gra doczekała się kolejnego rozszerzenia treści – teatru pacyficznego.

Walka na Iwo Jimie

Battlefield V Pacific, recenzja, review, Xbox One
Nowe mapy są bardzo ładne, oferują zróżnicowaną rozgrywkę nie tylko w ramach rotacji, ale i w ramach jednej mapy.

Dodatek powitał nas dwoma mapami – Iwo Jima i Sztorm na Pacyfiku. Każda z nowych map zbudowana jest z zupełnie nowych elementów, które odpowiadają klimatowi wojny na Pacyfiku. Szturmy wojsk amerykańskich na małe wyspy, walka wśród zarośli i zdobywanie zupełnie nagich szczytów. Na szczęście te dwa ostatnie są podzielone. Iwo Jima dostaje prawie nagą wyspę, gdzie znajdziemy się w snajperskim raju, a piechota znajdzie schronienie wśród licznych okopów i umocnień wzniesionych przez japońską armię. Mamy też element walki podziemnej, gdzie zastosowanie znajdzie jedna z nowych broni, bo korytarze są długie i kręte. Sztorm na Pacyfiku to mapa, na której Amerykanie zaczynają na plaży i prą przed siebie w głąb archipelagu. Mamy tutaj wiele wysepek połączonych mostami, ale każda z nich może być osobnym polem walki. Całe otoczenie obfituje w roślinność, która ukryje żołnierzy przed ostrzałem. Ukrycie się w pacyficznych zaroślach pozwala żołnierzowi zupełnie zniknąć w otoczeniu nawet lepiej niż gruzy Amsterdamu. Jeszcze w grudniu ma też pojawić się nowa mapa – Wake Island, która ma postawić większy nacisk na bitwy morskie, prawdopodobnie wzorowane na tych, które pojawiły się w Battlefieldzie 1.

IJA, USMC, jeepy i czołgi

Battlefield V Pacific, recenzja, review, Xbox One
W grze doświadczymy klasycznych pojazdów i broni, ale niestety brakuje nieco historycznych mundurów różnych gałęzi obu armii.

Ponieważ Pacyfik, to też dwie nowe armie. Zarówno Cesarka Armia Japońska, jak i US Marines dostają nowe pojazdy, które są dla nich unikatowe, swoje bronie, oraz swoje mundury. Niestety nie ma znowu autentycznych wersji tych ostatnich, o które każdy wydaje się prosić, ale mamy kilka całkiem niezłych wzorów, które z żołnierza zrobią twardziela, przynajmniej z wyglądu. Broniami zajmę się później,a pojazdy, cóż… Każda nacja dostała po dwa samoloty – jeden myśliwiec bombowy i jeden myśliwiec rakietowy (odpowiednio dla USA Corsair F4U-1A i Corsair F4U-1C oraz dla Japonii Zero A6M2 i Zero A6M5) – po dwa pojazdy cywilne (dla USA, o jakże pięknej oficjalnej nazwie (Truck, 1⁄4-ton, 4×4, Command Reconnaissance), Jeep i dla Japnoii Kurogane Type 95) – po trzy czołgi (dla USA M4 Sherman, LVT oraz T34 Calliope jako wsparcie drużyny, a dla Janpnii Type 97 Chi-Ha, Type 2 Ka-Mi oraz jako wsparcie drużyna ma do dyspozycji Type 97-Kai). Zasadniczo maszyny są swoimi odpowiednikami w obu nacjach, ale na uwagę zasługują dwie pary. O ile Sherman i Chi-Ha to zwykłe czołgi, mniej więcej pokroju Valentine i Panzera IV, to wsparcie drużyny nie jest już takie zwyczajne. T34 i Type 97-Kai są wyposażone w systemy rakietowe znane z misji fabularnej Ostatni Tygrys. Jest to broń zabójcza, jeśli opanuje się jej używanie. Ka-Mi i LVT są natomiast amfibiami, które potrafią zapewnić wsparcie z wody, co pomaga w walce na mapie Sztorm na Pacyfiku, gdzie można opłynąć walkę i zacząć przejmować bazy na tyłach wroga. Dodatkowo na mapach, na których wojska USA szturmują wyspy, dostępne są dla nich łodzie, jednak nie jest to nic nadzwyczajnego – środek transportu wodnego z karabinem maszynowym – nieco jako transportery opancerzone armii Niemiec i Brytyjskiej, ale znacznie mniej użyteczne.

Powrót klasyków do serii

Battlefield V Pacific, recenzja, review, Xbox One
M1 Garand to ciężki karabin powtarzalny, który potrafi zdominować przeciwnika na średnim dystansie, ale średnio radzi sobie na krótkim.

Pomimo tego, że dostaliśmy dwie zupełnie nowe armie, to nie ma dużego wyboru w kwestii nowych broni. Początkowo odblokowane są tylko cztery nowe bronie, po jednej dla każdej klasy. Szturmowiec dostaje ikonicznego Garanda, medyk Type 100, wsparcie karabin maszynowy M1919A6, a snajper Arisakę. Nie są to jednak wszystkie obiecane nam bronie. Już teraz jako nagrody można odblokować chociażby karabin M1A1 i dwa pistolety, a w nadchodzących tygodniach ma się pojawić możliwość zdobycia BAR-a, M3 ‘Grease Gun’ i któryś z japońskich karabinów maszynowych, o problematycznej minie Shitotsubakurai, która podobno ma problemy z rejestrowaniem uszkodzeń i wykrywaniem krawędzi tekstur. Szkoda jednak, że nie ma tutaj sporej ilości broni, z którą Amerykanie zaczynali wojnę, jak chociażby Springfieldy, bronie Johnsona, czy M2, Model 50, Model 42. Gdzie też jest broń, od której nazwy każdy gimnazjalista nazywał inne wyrzutnie przeciwpancerne? Gdzie jest Bazooka? Dodano natomiast Jungle Carabine, czyli skróconą wersję Lee-Enfielda, która była przystosowana do walki w dżungli. Dziwny wybór, ale przynajmniej medyk może robić za snajpera z dwoma karabinami.

Battlefield V Pacific, recenzja, review, Xbox One
M1919A6 to karabin maszynowy, który zaskakuje celnością i zaskakująco długim 250-nabojowym pasem.

Każda nowa broń oferuje jednak coś innego niż pozostałe. M1919 jest niesamowicie celnym karabinem maszynowym, który ma długi pas amunicji, ale dość szybko się przegrzewa (w tym przypadku w momencie przegrzania zostaje uruchomiona animacja zacięcia się broni). Arisaka to w zasadzie M95/30 o nieco innym wyglądzie, więc jest to broń genialna dla nowych graczy. Type 100 to broń zaskakująco celna i szybkostrzelna, ale przez tempo opróżniania magazynka amunicja bardzo szybko się kończy. No i jak przystało na pistolet maszynowy, dość trudno się nią strzela na dalsze dystanse. Garand to natomiast bestia, która często może ciebie zdradzić, bo obrażenia ma duże, ale magazynek i szybkostrzelność małe. Aby zabić przeciwnika wystarczą trzy strzały, jednak w walce na krótki dystans niemalże każda broń jest w stanie ją pokonać. Ciekawe jest to, że jako ostatnie ulepszenie broni mamy do wyboru granatnik, dodając szturmowcowi jeszcze więcej materiałów wybuchowych, albo cięższą amunicję, która spowalnia szybkość strzelania, ale podnosi obrażenia.

Battlefield V Pacific, recenzja, review, Xbox One
M1A1 to zaskakująco dobry karabin, który strzela przerażająco szybki i jest przerażająco celny. Niestety jego minusem są niskie obrażenia.

Na większą uwagę zasługują bronie, które można odblokować w trakcie zdobywania poziomów tego sezonu. Jedna z nich – M1A1. Jest to karabin samopowtarzalny dla szturmowca, który początkowo zaskakuje swoją celnością. Można nim strzelać dość szybko, w zasadzie tak szybko jak da się naciskać spust kontrolera (albo przycisk myszki, ale to tylko zakładam), a celownik nie oddala się za bardzo od celu. Pozwala to na całkiem precyzyjne prowadzenie ognia na dalsze odległości, a szybkostrzelność pomaga na bliskie. Problem polega tylko na tym, że broń zadaje 30 punktów obrażeń, wymagając od nas aż 4 strzałów, żeby powalić przeciwnika, a obrażenia dość szybko spadają do 22. Jeśli chodzi o używanie, to broń jest bardzo podobna do Ag m/42, jednak na jej korzyść przemawia możliwość zamontowania 30-nabojowego magazynku, sprawiając, że broń staje się bardzo podobna do Gewehr 1-5, jednak ma szybsze pociski i ogromnie lepszą celność. Jest to mój ulubiony karabin samopowtarzalny dla szturmowca.

Battlefield V Pacific, recenzja, review, Xbox One
Miotacz ognia to jeden z dwóch gadżetów ofensywnych, które możemy podnieść w grze.

Na uwagę też zasługuje fakt, że w grze ponownie pojawiły się bronie elitarne. Tym razem jednak nie zastąpią naszej głównej broni jak to było w Battlefieldzie 4, czy nie zmienią całej naszej postaci jak to było w Battlefieldzie 1. Tym razem mamy do czynienia z gadżetami, które zastąpią nasz ofensywny gadżet. Pierwszą bronią jest katana. Jest to broń z dwoma różniącymi się wizualnie atakami, ale różnica nie ma znaczenia w walce. Niezależnie jak uderzymy przeciwnika, i gdzie go uderzymy, zadamy 100% obrażeń. Jest to niesamowicie interesująca broń, szczególnie w ciasnych bunkrach, bo można wtedy zachować się nieco niezgodnie z zasadami fair-play i machać kataną w drzwi, zabijając każdego kto przekroczy próg. Druga broń to miotacz ognia. Ma on zaskakująco daleki zasięg, więc nie ma co się wahać przed ostrzałem w przeciwnika 20 metrów dalej. Rzecz jasna z uwagi na obrażenia od ognia, można wskoczyć do wody, żeby przestać się palić, ale większości wypadków prędkość wypluwania paliwa z dyszy i fakt, że cel pali się nawet, jak by nie będziemy go widzieć sprawia, że trafiony cel zginie w większości przypadków. Potężna broń, na szczęście niewiele osób robi krok w bok z pola walki, żeby po niego pobiec.

Zapowiada się niezła walka

Battlefield V Pacific, recenzja, review, Xbox One
Nowe pojazdy nie mają 4 poziomów ulepszeń, a 6. Pozwala to na większą wszechstronność, albo większą specjalizację.

Zarówno mapy, jak i nowe bronie są całkiem przyjemne w użyciu. Rozszerzenie wojny o Pacyfik daje możliwość zagrania nie tylko na malowniczych mapach, ale i zmienia zupełnie pole walki. Mapy nie tylko pozwalają na zmagania snajperów na długich dystansach, ale też pozwalają piechocie ostrzeliwać się na krótkie i średnie dystanse. Iwo Jima i Sztorm na Pacyfiku są jednymi z przyjemniejszych map, na jakich grałem, a to już coś. Nowe samoloty nie powalają, nowe czołgi radzą sobie dobrze tylko z uwagi na brak bombowców i cięższych maszyn, a wyczekiwanie na obiecane bronie jest naprawdę zachęcające do gry. Battlefield V na pewno zasługuje na uwagę i mimo tego, że weterani narzekają, gra się naprawdę przyjemnie. Szkoda, że jeszcze długo dane nam będzie czekać zanim będziemy toczyć walkę w Rosji i, być może, Polsce.



Grano na Xboksie One

Gra zakupiona przez recenzenta

7.7
Bazowa Gra (OpenCritic):
7.9
Zawartość:
7.5

Leave a Reply