Gra Recenzja

Arcadegeddon – Gracz uratuje świat (automatów)?

Jeśli gra jest kolorowa, neonowa i szybka, to musi być gra przyszłości. Arcadegeddon to jednak nieco inna gra niż może się wydawać. Oczekiwałem szybkiej strzelanki, coś w stylu Unreal Tournament połączonego z Cyberpunkiem. Okazuje się, że jest to przeważnie co-opowa strzelanka PvE. Czy to lepiej?

Złe korpo kontra dobrzy gracze

Arcadegeddon to świeżo wydana gra, ale można było zagrać w nią już około roku w programie Steam Early Access. Grę stworzyło Illfonic, które dało nam takie zdechłe hity jak Dead Alliance i Nexuiz – gry, których eutanazji dokonano mniej więcej w dniu premiery. Nie wróżyło to dobrze, ale tym razem Illfonic nie popełniło tego samego błędu, dając nam tryby online bardziej jako opcję, niż konieczność. Gra skupia się na grupie graczy, którzy stają w obronie ostatniego salonu z automatami, który istnieje w świecie opanowanym przez złą korporację. FunFUNco to bandziory, które zasadami rujnują naszą ulubioną formę spędzania wolnego czasu. Są do tego stopnia źli, że zawirusowali ostatni salon z automatami! Naszym zadaniem jest pozbyć się wirusów, mordując je wszystkie. Fabuła gry jest pomijalna i tak naprawdę jest tylko wprowadzaniem do setek gier, które przyjdzie nam ukończyć w Arcadegeddon. Jest to masa dialogów i nieskomplikowane wyzwanie w grze. Łatwizna. 

Czas na przygodę!

Arcadegeddon, Xbox Series X, recenzja, review
Już wprowadzenie do gry pokazuje nam, w jakim stylu jest gra. Neony, hologramy, nieco brudno. Czy tak zdaniem wszystkich wygląda przyszłość?

Gra składa się z dwóch trybów. Pierwszym jest tryb przygody, a drugim potyczki. W tym drugim mamy rozgrywkę w stylu Fall Guys, gdzie grupa do 8 graczy walczy o punkty w losowych grach o przeróżnych zasadach. Szkoda trochę, że nie można wybrać sobie swojej ulubionej i w nią zagrać. Sam TDM albo DM byłby fajny, a w kilku seriach niewiele gier przypadło mi do gustu. Ten tryb jest jednak tylko dodatkiem do przygody. W trybie przygody mamy możliwość zaliczania kolejnych losowych poziomów, w których mamy zawsze dwa zadania, jeden punkt kontrolny i masę przeciwników. Poziomy znacznie różnią się stylistyką, bo mamy zrujnowane miasto, ale mamy też sielankowy las czy dno piekieł. To w tym trybie przyjdzie nam spędzić najwięcej czasu, wykonując zadania i wyzwania, a także walczyć z 4 bossami. Jednocześnie możemy tutaj grać w kooperacji, jednak trudno znaleźć kogokolwiek do wspólnej zabawy i najlepiej będzie przyprowadzić znajomych. 

Haki, bronie i rękawice

Arcadegeddon, Xbox Series X, recenzja, review
Ilość broni w grze jest fajna, są różnorodne, jednak brakuje kilku dodatkowych broni do walki w zwarciu, którym da się nabijać poziomy.

Najważniejsze w grze są bronie, bez nich nie zrobimy nic. Jest ich całkiem sporo, a są podzielone nie tylko typem, ale także według producentów. Jedni mają typowe, konwencjonalne bronie, inni preferują te podpalające, kolejni zaś zamrażające. Najciekawsze są natomiast technologiczne nowinki i bronie, które daje nam Nanotech. Karabin, który strzela samonaprowadzającymi pociskami? Jasne. Wyrzutnia energetycznych pił? Czemu nie! W małej wersji? To będzie strzelba! Każda z broni ma swoje poziomy, które zdobywamy, zabijając przeciwników. Co z tego mamy? Każda broń poziomu 2 może być wyposażona przed rozpoczęciem rozgrywki. Każde kolejne poziomy dodają jeden poziom rzadkości przedmiotu, najczęściej zwiększając jego obrażenia. Przy tym każda broń nie tylko wydaje się wyjątkowa, po prostu taka właśnie jest. W grze są jednak jeszcze haki, które są pasywnymi bonusami, które zdobywamy podczas gry. Lepsza celność, więcej podnoszonej amunicji, zwiększone obrażenia przeciwko bossom. Zbieranie haków to naprawdę ważna kwestia, jeśli planujemy polować na bossów.

Arcadegeddon, Xbox Series X, recenzja, review
Z pozostałych broni mamy natomiast pistolety, karabiny, wyrzutnie, granatniki, pistolety maszynowe i rzadziej spotykane jednorazowe bronie. Wielka moc, jeden magazynek.

Kolejną kwestią są fajne “rękawice”, które może przywdziać nasza postać. Są to swego rodzaju moce specjalne, które ładowane są poprzez zbieranie energii. Ta pochodzi z wyeliminowanych przeciwników, ale także rozwalonych skrzynek. Są to niebieskie kule, które ciągną w naszą stronę. Same moce są niesamowicie potężne. Pozwalają zmieść z powierzchni spore oddziały przeciwnika albo dają na kolejną szansę, gdy polegniemy. Przed rozpoczęciem gry możemy wybrać dwie, co wydaje się bardzo łaskawe, bo ich moc jest potężna. Fajne jest wyszukiwanie synergii między różnymi mocami jak na przykład czarna dziura połączona z kulą ognia. Jedna moc ściąga przeciwników z okolicy, a druga pozwala zadać im duże obrażenia, gdy będą bezwładnie fruwać wokół anomalii. 

W końcu w pełni udźwiękowiona gra!

Arcadegeddon, Xbox Series X, recenzja, review
Każda z postaci, którą spotkamy w grze, jest w pełni udźwiękowiona. Czy to dobrze, zależy od twojego gustu, bo każda z postaci jest mocno przerysowana i bywa irytująca.

Dźwięk to ciekawe zagadnienie. Przede wszystkim szokuje, że gra jest w pełni udźwiękowiona. Jeśli ktoś coś mówi, to będziemy też słyszeć dźwięk. Dotyczy to głównie tylko kilku dialogów podczas treningu i rozmów z szefami gangów, ale liczy się, że dźwięk jest. Dalej są już tylko dźwięki mordu w rytm muzyki. Muzyka to electro, które ginie gdzieś w tle, ale jak się w nie wsłuchamy, to wydaje się bardzo monotonne i powtarzalne. Przydałaby się dobrej jakości licencjonowana muzyka pasująca do klimatu gry. Neonowe lata 80, na przykład Timecop1983, co by na pewno urozmaiciło i umiliło rozgrywkę. Reszta dźwięków to efekty, które są fajnie wykonane. Umierający przeciwnicy wydają odgłosy niczym z syntezatora, broni brzmią adekwatnie do swojego typu i rozmiaru, Słychać kilka cięższych strzałów, a kolejna broń wydaje przyjemne piu, piu. Mam wrażenie, że wycięcie muzyki z tła by pomogło grze, ale też jestem pewien, że da się ją wyłączyć suwakiem. 

Na chwilę czy na dłużej?

Arcadegeddon, Xbox Series X, recenzja, review
Przygody, potyczki i starcia z bossami sprawiają, że gra powinna spokojnie wystarczyć na jakieś 100 godzin gry. Warto mieć przy tym znajomych, żeby się nie wypalić.

Arcadegeddon jest przyjemną grą, która zajmie masę czasu, żeby poznać ją dokładnie. Chęć startu z każdą bronią na poziomie legendarnym wymaga nam częstego zmieniania stylu rozgrywki. Chęć zdobycia wszystkich osiągnięć wymaga od nas 100 rozgrywek przygodowych, 51 “boss runów” i 20 zwycięstw w trybie potyczki. Na szczęście tryb współpracy jest opcjonalny, bo niewiele gra w tę grę. Arcadegeddon, z uwagi na możliwość zakupu kosmetyki, jest idealną grą, która powinna była trafić do Game Passa, ale tak nie jest. Długie czasy rozgrywki sprawiają, że na pewno by nieco zarobiła, nawet jakby nikt nie kupił waluty premium i kilku nowych skinów. Gra sama w sobie jest przyjemna i minuty lecą w niej bardzo szybko. Popisowe akcje są spektakularne, lootowanie przyjemne, a poziom trudności przeciwników rośnie powoli, ale wciąż. Arcadegeddon to przyjemna gra, którą powinien zainteresować się każdy, kto ma grupkę znajomych do wspólnej gry, bo Arcadegeddon jest po prostu przyjemną grą. 

Grano na Xboksie Series X

Arcadegeddon to nowa gra of Illofnic. Tym razem gra ma szanse na sukces. Fajnie się gra ze znajomymi, ale solo też nie jest gorzej! W przeciwieństwie do Nexuiz i Dead Alliance, podstawą w Arcadegeddon jest współpraca, a to dobrze wpływa na grę i graczy. No i to jest po prostu przyjemna gra. Kopia gry do recenzji została dostarczona przez agencję PR.

7
Arcadegeddon:
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *