Gra Recenzja

Podobno człowiek pochodzi od małpy – Recenzja Ancestors: The Humankind Odyssey

Ancestors: The Humankind Odyssey, Xbox One, recenzja, review

Podobno człowiek zawdzięcza swoje istnienie małpom. W Ancestors: The Humankind Odyssey przyjdzie nam przyjrzeć się procesowi kształtowania ludzkości z bliska. Będziemy aktywnym ogniwem ewolucji i sprawimy, żeby nasze plemię było najsilniejsze, najinteligentniejsze i najbardziej wytrzymałe. Ale tylko pod warunkiem, że będziemy na tyle wytrwali, żeby gra nas nie pokonała.

Rzadko poruszany temat

Ancestors: The Humankind Odyssey, Xbox One, recenzja, review
Postęp w grze bazuje na ewolucji i utrwalaniu cech poprzez rozwój kolejnych pokoleń, co często hamuje szybką rozgrywkę.

Ewolucja jest bardzo wdzięcznym tematem. Powstaje na jej temat wiele filmów dokumentalnych, prac naukowych, nawet sporadycznie jakiś film fabularny, ale bardzo rzadko występuje ona w grach jako element inny, niż mechanika modyfikacji postaci. W Ancestors: The Humankind Odyssey jest zupełnie inaczej, bo przyjdzie nam zacząć jako małpa i rozwinąć nasze plemię, przeprowadzając je przez kolejne kroki ewolucji, żeby ostatecznie stać się afrykańskim człowiekiem wyprostowanym. Idealne zakończenie gry, zważywszy na to, że ten gatunek człowieka wymarł. Niemniej jednak, przetrwanie to nasz jedyny priorytet w tej grze, a drogowskazami kierującymi nas w odpowiednią stronę będą zadania, które ratują całą sytuację. Trzeba niestety ją ratować, ponieważ gra jest początkowo bardzo niezrozumiała i ciężko się w niej zorientować oraz obrać kierunek rozwoju. Nie pomaga też brak komunikacji z graczem. Na przykład będąc młodym małpiszonem nie wiedziałem, że nie mogę sam zbudować legowiska. Musiałem dopiero przez przypadek przełączyć się na dorosłego osobnika i wykonać leżę. Straciłem sporo czasu biegając maluchem po okolicy i zbierając liście, nie wiedząc, że blokuje mnie wiek mojej postaci, a nie ilość surowca.

To tylko kwestia przyzwyczajenia

Ancestors: The Humankind Odyssey, Xbox One, recenzja, review
Menu kontekstowe jest dość sprytne i pokazuje się zawsze jak się zatrzymamy, ale czasami trudno jest trafić w odpowiedni przedmiot.

Oczywiście każdy problem, jaki napotkałem da się szybko rozwiązać naciskając odpowiedni przycisk albo zaglądając w odpowiednie menu. Niestety gra nie mówi nam tego i nie ma tutaj żadnego usprawiedliwienia, szczególnie że grę można rozpocząć w dwojaki sposób — ratując się jako maluch, albo chowając się nim, po czym gra nas przełącza w dorosłą małpę i każe nam znaleźć małego. Pod wierzchnią warstwą prostoty gra jest ewidentnie bardziej złożona niż daje po sobie poznać. Wiąże się to nie tylko z kwestiami sterowania i eksploracji świata, ale także z samą ewolucją. Ewoluujemy wykonując dane czynności ileś razy, zapełniając ukryty pasek doświadczenia. Używaj narzędzi, będziesz zwinniejszą małpką. Używaj wzroku i słuchu podczas eksploracji, twoja świadomość otoczenia wzrośnie. Niestety mapa ewolucji nie jest dla nas znana, bo rzecz jasna widzimy, co możemy odblokować, ale nie wiemy, co to nam da. Szczególny problem możemy mieć na początku, kiedy musimy decydować, czy najpierw ewoluujemy inteligencję, zwinność, czy interakcje społeczne, bo o ile chcę, żeby moja grupa przeżyła, to też chcę narzędzia, żeby zabić tego irytującego ptaka ze szczytu naszego obozu. A wszystko to piszę dlatego, że…

Początki bywają trudne, ale…

Ancestors: The Humankind Odyssey, Xbox One, recenzja, review
Podobno zabieranie dziecka na przygody przyspiesza postęp, ale nie można być pewnym, gra tego nie powiedziała.

Gra jest w gruncie rzeczy całkiem przyjemna, jak już wiadomo co robić. Zanim jednak ogarniemy sterowanie, zarządzanie wieloma menu i podstawowe mechaniki, to minie sporo czasu. Ja sam musiałem zaczynać grę kilkukrotnie, ponieważ początkowo spędziłem kilka dni orientując się, jak działa eksploracja, zmysły, jak wykorzystywać inteligencję i w jaki sposób budować więzi w plemieniu. Następna rozgrywka pozwoliła mi nieco rozwinąć drzewko ewolucji, ale dopiero ostatnia dała wymierne efekty. Sami musimy wykombinować, że trzeba najpierw zorientować się, czym jest nasz przedmiot zainteresowania, znaleźć dla niego drugi przedmiot, który wchodzi z nim w interakcję i następnie… Najczęściej walić nimi o siebie aż coś się stanie. Możemy w ten sposób stworzyć kij (zaskakująco przydatny), z czasem go naostrzyć, albo nawet zrobić prymitywną maczugę. Wszystko w imię pięcia się po drabinie troficznej.

Z gałęzi na gałąź na głowę

Ancestors: The Humankind Odyssey, Xbox One, recenzja, review
Rozwijanie neuronów, które odpowiadają za kolejne umiejętności odbywa się za pomocą powtarzania danych czynności i zdobywaniu niewidzialnego doświadczenia.

To, co jednak w grze jest najbardziej irytujące i sprawia, że chce się po prostu zostawić grę w spokoju, to sterowanie. Niestety nie jest ono dopracowane tak, jakbym chciał. Poruszanie się jest mało dynamiczne, „sprint” zazwyczaj zmienia nasze tempo z chodu w trucht, a skakanie po gałęziach jest niesamowicie ryzykowne. Co prawda mechanika wspinania się jest dobra, bo możemy się wspinać niemalże po wszystkim, ale jeśli chcemy się przenieść z drzewa na drzewo, albo ze ściany na drzewo, napotkamy problem z mało precyzyjnymi skokami, które w najlepszym wypadku zakończą się naszym osunięciem kilka metrów po pniu. Częściej jednak zaliczymy poważny upadek z dużej wysokości, najpewniej ginąc. Gra powinna zaimplementować mechanikę poruszania się znaną, chociażby z Assassin’s Creed, gdzie musimy wykonać ryzykowny ruch z premedytacją, najczęściej po zatrzymaniu się postaci. Każdy mało ryzykowny ruch powinien być możliwy do wykonania płynnie.

Ciężka szkoła ewolucji

Ancestors: The Humankind Odyssey, Xbox One, recenzja, review
Po zakończeniu rozgrywki widać co udało nam się osiągnąć do tej pory, w tym nawet ile przeszliśmy i jak nam szło jako drapieżnik.

Ewolucja to nie jest prosta sprawa. Twórcy Ancestors: The Humankind Odyssey szczycą się tym, że oddali w ręce graczy tytuł, w którym trzeba wszystko odkryć samemu. Szkoda tylko, że nawet nie powiedziano nam, jakie narzędzia mamy do dyspozycji. Brak objaśnienia podstawowych mechanik rozgrywki sprawia, że część graczy uzna grę za nieprzyjazną i niedopracowaną, sam tak uważałem, gdy musiałem użyć Google i Reddita, żeby wykombinować, jak się tworzy narzędzia i jak zmienić awatara. Jeśli jednak wytrzymamy pierwsze kilka godzin nużącej rozgrywki, dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwa gra, bo wiemy wystarczająco, żeby zostać drapieżnikiem i przetrwać. Czy gra jest warta polecenia? Zdecydowanie, mam jednak problem z określeniem typowego odbiorcy tego tytułu. Jest to zdecydowanie bardziej eksperymentalne doświadczenie niż cokolwiek innego. Aha, podobno bardzo irytujące dla osób trzecich są odgłosy wydobywające się z gry, cała gra brzmi, jakbyśmy stali przy klatkach z małpami w zoo. Kto co lubi!



Gra została dostarczona przez Kool Things PR

Grano na Xboksie One X.

7
Ancestors: The Humankind Odyssey:
7

Leave a Reply