Gra Recenzja

Recenzja Alvastia Chronicles

Alvastia Chronicles, Xbox One, recenzja

KEMCO specjalizuje się w wydawaniu gier RPG, które korzystają z nostalgii za klasycznymi grami jRPG pokroju Final Fantasy I i II. Niestety, często jakość tych gier pozostawia wiele do życzenia, a EXE-CREATE – deweloper Alvastia Chronicles – nie jest nawet najlepszym deweloperem w portfolio KEMCO. Dlaczego? Już odpowiadam.

Sugerowane kazirodztwo

Alvastia Chronicles, Xbox One, recenzja, review
Co prawda gra mówi, że jest w niej ponad 100 postaci, które można zrekrutować, ale nasz zespół tworzą cztery główne postacie fabularne wraz ze świtą.

Japońskie gry są dość specyficzne. Wiadomo to już od dawna, jednak dopiero teraz mam okazję stykać się z nimi regularnie. Wszystkie azjatyckie gry często są mało przyjazne, zbyt skomplikowane i zawierają masę nietypowych treści. W Alvastia Chronicles już w jednej z pierwszych linijek dialogu zostajemy oskarżeni o kazirodztwo przez jakiegoś starszego gościa i jakimś cudem jedna z głównych postaci bardziej kładzie nacisk na to, że jest kapłanką, a nie, że ktoś właśnie oskarżył ją o stosunki z bratem. I to osoba, która zna ich bardzo dobrze. Dalej nie jest lepiej. Pomiędzy czterema głównymi członkami drużyny jest sporo, często dziwnego romansu. Gra dostarcza dokładnie to, co obiecywała. Ponad 100 członków zespołu, klasyczna rozgrywka, walki z grupami do 13 przeciwników i zresztą tyle członków może mieć nasz zespół. Osiągnięte jest to jednak drobnymi oszustwami i gwiazdeczkami, do których brakuje przypisów. Alvastia Chronicles to nie jest tragiczna gra, ale zdecydowanie najmniej przyjemna z jRPD, w które grałem.

100 towarzyszy, uhm… Ataków?

Alvastia Chronicles, Xbox One, recenzja, review
Wspomniana świta to postacie, które generują bonusy i ataki naszym głównym postacią, są nieco jak umiejętności pasywne i aktywne w innych grach.

Cały problem polega na tym, że oglądając trailer możemy odnieść wrażenie, że gra będzie oferować epickie walki w stylu jRPG, ale tak nie jest. W Alvastia Chronicles dodatkowi członkowie drużyny poza główną czwórką (której nie można wymienić) działają bardziej jak umiejętności aktywne i pasywne w innych grach. W, chociażby, Bonds of the Skies mamy masę umiejętności pasywnych i aktywnych, zamiast członków zespołu, ale gra się bardzo podobnie. Fakt, faktem, jest to dla mnie koncepcja, które nie widziałem, żeby każdy z bohaterów miał swój orszak, ale też nie zgłębiałem nigdy gatunku. Jeśli by pominąć wątpliwe marketingowe slogany, można szybko dojść do wniosku, że mamy do czynienia z grą jRPG, która jest całkiem standardowa, ale nie jest łatwa. Gra oferuje masę eksploracji, a przez owych 100 członków zespołu gra jest dość złożona, przez co mało przyjazna dla nowych graczy. No i rzecz jasna, standardowo brakuje udźwiękowienia postaci w jakiejkolwiek formie.

Na ratunek Alvastii!

Alvastia Chronicles, Xbox One, recenzja, review
Rzecz jasna w grze nie ma udźwiękowionych postaci, więc przyjdzie nam słuchać godzin zapętlonej muzyki.

Tok fabularny, bez wchodzenia w żadne niuanse, jest całkiem standardowy. Pradawne zło zostało uwolnione ze swojego więzienia, świat pogrążył się w chaosie. Rodzice naszych bohaterów zostali zabici w trakcie inwazji sił zła, a młode rodzeństwo uszło z życiem. Alan – młody wojownik – obiecuje chronić swoją siostrę – kapłankę. Mija 10 lat, i zaczyna się nasza rozgrywka. Początkowo mamy do dyspozycji tylko naszą dwójkę głównych bohaterów – Alana i Elmię – ale z czasem, gdy wykonamy więcej zadań fabularnych i pobocznych, zyskamy dostęp do kolejnych dwóch głównych postaci, czyli elfa i orka. Towarzysze też są rekrutowani jako nagrody z zadań, albo po prostu musimy im zapłacić. Nie każdy walczy ze starożytnym złem za darmo. Towarzysze zostają podczepieni do naszych bohaterów, bo każdy może mieć trójkę w swojej świcie. Jedynie Elmia jest zawsze sama na tyłach naszej małej armii, stąd można mieć 13 postaci w drużynie.

Gra dobra, jak na swój gatunek

Alvastia Chronicles, Xbox One, recenzja, review
Dodatkowe postacie można rekrutować spotykając je, wypełniając zadania, albo płacąc za ich usługi.

jRPG to nie są gry trudne do zrobienia. Jest masa narzędzi w Game Makerze i Unity, które pozwalają na układanie klocków i tworzenie świata w ten sposób. Alvastia Chronicles jest jedną z tych gier, które wyglądają jak każda inna w ramach swojego gatunku. Nie ma nic, czym przyciągnie, chyba, że zachęci ciebie wizja przebierania wśród ponad setki pobocznych postaci, albo masz ochotę utopić jakieś 15 godzin w standardowej fabule gier jRPG. Alvastia Chronicles to całkiem niezła gra ze swojego gatunku, ale naprawdę dużo brakuje jej do bycia jedną z lepszych. Gra idealna dla znudzonych fanów gatunku, ale odradzam ją komukolwiek innemu. No i kiepskie jest uwzględnienie typowo komórkowych mikrotransakcji, które podwajają obrażenia, potrajają doświadczenie, albo dają możliwość zupełnego pominięcia wszystkich losowych spotkać. Ale dlaczego?

Gra została dostarczona przez KEMCO

Recenzent spędził w grze około 7 godzin, zdobywając 18 osiągnięć i zastanawiają się... Dlaczego?

6
Dźwięk:
5
Grafika:
4
Rozgrywka:
6
Błędy:
9

Leave a Reply