Gra Recenzja

Recenzja AeternoBlade II

AeternoBlade II, recenzja, review, Xbox One

AeternoBlade II to druga już część serii, która została zapoczątkowana przez tajskie studio Corecell Technology. Stworzyli oni zaskakująco ładną grę, jak na swoje możliwości. AeternoBlade, początkowo na 3DSa i PSV, dostało wersje na duże konsole, a w 2019 roku ukazała się druga część na Xboksa One i PlayStation 4.

Miks 2D i 3D

AeternoBlade II, recenzja, review, Xbox One
Każda z postaci ma swoje unikatowe umiejętności i broń, ale każdą steruje się mniej więcej tak samo. Atak, atak, atak!

AeternoBlade II to dwuwymiarowa nawalanka, która raz na jakiś czas wrzuci nas na trójwymiarowy kawałek planszy, gdzie przyjdzie nam toczyć walki z bossami. Niestety widać tutaj, że elementy 3D były znacznie mniej istotne, przywiązano do nich mniejszą wagę i pomimo tego, że gra faktycznie implementuje w pełni świat 3D, to widać niedociągnięcia, na przykład w pracy kamerą, która ewidentnie skupia się na przeciwniku i nie widać co kryje się za nami. Niestety nie oznacza to, że elementy 2D są wykonane dużo lepiej. Widać tutaj, że ktoś na przykład nie postarał się podczas synchronizacji animacji biegu z prędkością, co daje wrażenie postaci, która się porusza naprzód, ale biegnie w miejscu. Wygląda to bardzo nienaturalnie i po dość płynnych i dobrze wykonanych animacjach walki, ten element rozczarowuje. A biegania jest w grze całkiem sporo. Na tym się jednak nie kończą problemy gry, jest ich znacznie więcej.

Wygląda dobrze, ale uszy bolą

AeternoBlade II, recenzja, review, Xbox One
Trójka naszych bohaterów to postacie, które mówią, ale czasami zdarza się, że zupełnie nie ruszają przy tym ustami. A faceta grający Bernarda stara się aż za bardzo!

AeternoBlade II to gra, która zdecydowanie wygląda dobrze, jak na stosunkowo niewielki projekt, który nie zyskał tyle popularności, żeby zebrać od ludzi całkiem skromne 30 tysięcy dolarów. Był to też projekt, który stracił w pewnym momencie któregoś z leadów (wybaczcie, nie pamiętam kto odszedł, ale całkiem możliwe, że lead designer). Mimo tego gra wygląda całkiem dobrze, zdecydowanie nie cierpli na pikselozę, ale można się przyczepić do uproszczonej azjatyckiej stylistyki postaci. Twarze, ubrania i animacje wydają się być wyciągnięte rodem z niskobudżetowego anime. Tragicznie jest niestety w kwestii udźwiękowienia gry, bo naprawdę doceniam, że gra nie jest niema, ale z drugiej strony chyba ktoś przesadził z doborem aktorów, bo nie są to talenty, a czasami brzmią jak ludzie z łapanki czytający dialogi, często uwydatniający emocje nieodpowiednie do sytuacji, jeśli w ogóle to robią.

Przez czas i przestrzeń

AeternoBlade II, recenzja, review, Xbox One
Walki z bossami będą wymagać od nas nie tyle kombinowania, co atakowania krótkimi seriami i ucieczki zanim zaatakują nas z bliska, co boli.

Walka w AeternoBlade II może wydawać się początkowo nijaka. Mamy kilka podstawowych ataków naszą bronią, które łączą się razem w płynne combo, ale nic szczególnego poza uderzeniem i wyrzuceniem przeciwnika w powietrze (gdzie tez możemy atakować utrzymując się w powietrzu zaskakująco długo). Z czasem sytuacja się znacznie zmienia, bo w AeternoBlade chodzi o kontrolę czasu. Zanim jednak przyjdzie nam kontrolować czas, dostaniemy możliwość wykonania uników, przenosząc się o kilka metrów w wybraną stronę, czy też będziemy mogli użyć umiejętności konkretnych postaci, bowiem Felix, Freya i Bernard – trójka naszych bohaterów – różnią się znacznie umiejętnościami, bronią i atakiem. Nieco później w grze przyjdzie nam kontrolować czas, żeby cofać swoje błędy, wykorzystywać okazje i sporadycznie rozwiązywać łamigłówki. Umiejętność manipulacji czasem, odpalona w odpowiednim momencie, potrafi uratować nam życie, za co nawet jest osiągnięcie, gdy powrócimy z 1% życia do 100% podczas jednego cofnięcia czasu. Mechanika zmienia postrzeganie walki w grze i znacznie ją urozmaica.

Pomówmy o cenie

AeternoBlade II, recenzja, review, Xbox One
Na naszej drodze spotkamy masę podstawowych przeciwników, który wraz ze swoim stopniem wtajemniczenia zmieniają kolor szat. Wyglądają nieco jak Volusi z Mass Effect.

Cena nie jest najważniejszym czynnikiem, który bierzemy pod uwagę kupując grę. W końcu jesteśmy gotowi dać za niektóre gry blisko 300 złotych. Nie zmienia to jednak faktu, że na pewnym poziomie stosunku jakości do ceny, cena ma znaczenie. AeternoBlade II wyniesie nas blisko 130 złotych, a to jest dużo jak za niezależną tajską grę, która jest… Jest po prostu ok. Szału nie ma, ale widziałem droższe i gorsze. Chyba brakuje w grze nieco dopracowania, bo po pewnym czasie animacje chodzenia, kiepska praca kamery i tragiczne udźwiękowienie w angielskiej wersji językowej dają w kość. Mam wrażenie, że gdyby kampania crowdfundingu AeternoBlade II się udała, to zespół dałby nam grę nieco bardziej dopracowaną, ale tego się nigdy nie dowiemy. AeternoBlade II to gra, która dumnie weszła w wyższą kategorię jakości, ale średnio sobie z tym radzi. Grafika, dźwięki, rozgrywka i cena nie są złe, ale pozostawiają wiele do życzenia.



Gra została dostarczona przez PQube

Recenzent spędził w grze około 5 godzin, zdobywając 9 osiągnięć. Pierwsza tajska gra w którą grałem, werdykt? Meh.

6.8
Dźwięk:
5.5
Grafika:
6.5
Rozgrywka:
6
Błędy:
9

Leave a Reply