Gra Recenzja

Recenzja 8-bit Armies

8-bit Armies, Xbox One, recenzja, review

Gdyby 8-bit Armies stworzył ktokolwiek inny, to powiedziałbym, bez chwili zawahania, że pomysł na grę został żywcem zerżnięty z klasycznej produkcji studia Westwood dla Electronic Arts. Mowa rzecz jasna o Command & Conquer. Grę stworzyło jednak Petroglyph, które składa się w dużej mierze z weteranów z Westwood.

Prawie jak Red Alert…

8-bit Armies, Xbox One, recenzja, review
Nawet interfejs użytkownika przypomina nieco Red Alerta. Ale te elektrownie, te baraki…

Odpalając 8-bit Armies po raz pierwszy czeka ciebie dość miła niespodzianka, jeśli dla serii Command & Conquer jest w twoim sercu specjalne miejsce. Od razu wita nas muzyka, w której da się usłyszeć silne wpływy C&C i od ma się wrażenie, że gdzieś już to się słyszało. I faktycznie, w Petroglyph pracuje Frank Klepacki, który jest odpowiedzialny za muzykę w grach, takich jak Command & Conquer, Star Wars: Empire at War, Panzer General: Allied Assault, czy Dune 2000. Na tym jednak podobieństwa się nie kończą . Podobny interfejs, podobne jednostki, podobne budynki. Gra znacznie różni się grafika od większości strategii, ponieważ złożona jest z dość dużych bloków, ale jednocześnie widoczne jest podobieństwo i to już na pierwszy rzut oka. Zagłębiając się coraz dalej w mechanikę i sposób rozgrywki, widzimy coraz więcej podobieństw, a wiem co mówię, bo nadal gram czasami w OpenRA. 8-bit Armies zapożycza z C&C niemalże każdy element specyficzny dla tej gry, jak użycie energii elektrycznej zapewnianej przez elektrownie jako pasywny surowiec, pomniejszającą się pulę pieniędzy, gdy budujemy lub rekrutujemy, czy też system stopniowego odblokowywania budynków, który bazuje na tych samych zależnościach. Ale to dobrze, bo każda gra z serii Command & Conquer była na swój sposób unikatowym dziełem sztuki.

Ale nie w kontekście kampanii…

8-bit Armies, Xbox One, recenzja, review
Na konsoli interfejs jest ograniczony,a buduje się i rekrutuje za pomocą menu kołowego, bardzo wygodny sposób

Niestety 8-bit Armies zaczyna kuleć dość mocno, gdy pod lupę weźmiemy kampanię. Co prawda są dostępne dwie frakcje, więc i kampanie też są dwie, jednak nie jest to nic więcej niż misja z odrobiną tekstu do towarzystwa. Na szczęście są kwestie, które poprawiają nieco sytuację. Mamy do wyboru trzy standardowe tryby trudności,a każda misja ma łącznie trzy cele (przy czym na najłatwiejszym poziomie trudności można wykonać tylko cel główny, a dwa dodatkowe będą wymagały poziomu co najmniej średniego). Nie jest to jednak przypadek powtarzania poziomów dla powtarzania poziomów. Każdy ukończony cel da nam jakąś nagrodę, która ułatwi nam zmagania. Pierwsza misja jest łatwa, ale nie możemy w niej wiele wybudować. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy wrócimy do niej po ukończeniu wszystkich misji. Nie dość, że będziemy mieli dostęp do każdej technologii i możemy zesłać przeciwnikowi atomówkę na głowę, to jeszcze armia, z którą zaczynamy może dać radę wykonać cel główny na trudnym poziomie.

Ale jakby tego było mało…

8-bit Armies, Xbox One, recenzja, review
Jednostek nie ma zbyt wiele, ale jest cała podstawa – piechota, piechota rakietowa, lekkie i ciężkie pojazdy, samoloty, helikoptery. Niestety są one takie same dla obu frakcji

Kampania to na szczęście nie jest wszystko, co gra ma do zaoferowania. Występuje w niej masa dodatkowej zawartości, która zapewni godziny rozrywki, jeśli gra przypadnie nam do gustu i będziemy mieli z kim grać. Zacznijmy jednak od szybkiej walki. W 8-bit Armies dostępny jest skirmish, który pozwala stanąć nam w walce przeciwko komputerowi. Dla mnie był to główny sposób spędzania czasu w grze, poza kampaniami. Jest też oczywiście tryb dla wielu graczy, a ten dzieli się na kampanię kooperacyjną i skirmish w wersji online. Kampania dla wielu graczy nie różni się za bardzo od tej, którą mogliśmy ukończyć w pojedynkę, ale do pomocy mamy kompana, który może być wsparciem, które zapewni nam wygraną, albo naszą zgubą. W grze online przeciwko innym graczom miało być fajnie, ale jest dość normalnie. Mała różnorodność jednostek sprawia, że każdy musi grać w tym samym stylu. Niestety brakuje unikatowych jednostek, czy większej ilości frakcji, nawet skonstruowanych wokół wspólnego rdzenia, ale z innymi specjalizacjami.

Jedna z najlepiej skonstruowanych strategii na konsolach!

8-bit Armies, Xbox One, recenzja, review
Mapy nie są duże i nie jest ich wiele. Doświadczymy tego w kampanii grając różne scenariusze na tych samych mapach

Ogólnie rzecz biorąc, i patrząc na grę z dystansem, jest to mało imponująca produkcja studia, które ma wielki potencjał, ale nie zrobiło ostatnimi czasy niczego, co by ponownie wypromowało ich na szczyt. Jeśli jednak przyjrzymy się jej z bliska, to widać, że mamy do czynienia z idealnie przemyślaną strategią, która mocno bazuje na klasyku sprzed lat. Sterowanie jest rozwiązane moim zdaniem najlepiej spośród strategii, w które grałem ostatnimi czasy. Grafika jest minimalistyczna, ale przyjemna dla oka, a rozgrywka bazuje na zależnościach i mechanikach znanych z Command & Conquer. Szkoda tylko, że SOEDESCO ustaliło cenę na konsolach na niespełna 120 złotych, podczas gdy na komputerach osobistych gra kosztuję mniej więcej połowę ten ceny. Czy jednak warto grę chwycić? Na komputerach na pewno, a na konsolach, zależy. Gra będzie idealna dla koneserów strategii konsolowych, zaraz obok Sudden Strike 4 i Halo Wars 2, jednak pozostali gracze mogą żałować zakupu na dłuższą metę z uwagi na stosunkowo niedużą zawartość dodatkową i drogie rozszerzenia gry.



Gra została dostarczona przez SOEDESCO

Recenzent spędził w grze 5 godzin, zdobywając 3 osiągnięcia i nadal walcząc o trzy gwiazdki na trudnym poziomie trudności w niektórych misjach, będzie się działo!

7
Dźwięk:
7
Grafika:
4
Rozgrywka:
7.5
Błędy:
9.5

Leave a Reply