Gra Recenzja

Polaryzująca atomowa przygoda po aktualizacji – Recenzja 60 Seconds! Reatomized

Z jakiegoś powodu myślałem, że wersja 60 Seconds, którą recenzowałem we wrześniu, to było 60 Seconds! Reatomized na konsolę. Okazuje się, że tak nie jest, a Robot Gentleman dostarczyło nam właśnie 60 Seconds! Reatomized, usuwając jednocześnie 60 Seconds! ze sklepu. Czy warto się grą zainteresować ponownie po aktualizacji?

Nowa jakość wykonania

60 Seconds! Reatomized, recenzja, review, Xbox One
Zmianom oparł się element gry, któremu przydałoby się najwięcej zmian, czyli początkowa faza przygotowawcza przed wybuchem bomby.

Najważniejsze zmiany dokonane w odświeżonej wersji gry dotyczą jej aspektów wizualnych. Odświeżono tekstury 2D i modele 3D, a także dodano wsparcie dla rozdzielczości 4K. Zmiany wizualne zaczynają się jednak już w menu głównym, które zostało całkowicie przerobione i wygląda znacznie lepiej. W ogóle chyba cały interfejs został przerobiony, co jest jedną z milej widzianych zmian w odświeżonej wersji gry. Jest on znacznie przyjaźniejszy posiadaczom kontrolerów, jednak widać brak jednolitej implementacji kontrolera w grze. Gra używa hybrydowego systemu sterowania, gdzie część interakcji odbywa się za pomocą przycisków kontrolera, a część za pomocą analoga emulującego kursor. Jest to powszechny brak, który chyba wynika z łatwości podpięcia kursora pod drążek i braku opracowania dodatkowych animacji i systemów sterowania grą. Ale kto wie, ja jeszcze tego nie programowałem. Mile by było jednak zobaczyć pełne wsparcie kontrolera, bez żadnych łapek wskazujących opcje. Zmian jest jednak więcej, ale można je zaliczyć albo do kategorii poszerzenia zawartości (więcej wydarzeń i zakończeń), albo ogólnych usprawnień technicznych, o których i tak nigdy się nie dowiemy.

Czyli to zawsze była dobra gra?

60 Seconds! Reatomized, recenzja, review, Xbox One
Gra nadal nie podpowiada nam, co robię różne przedmioty, ale zawsze warto mieć radio, jakąś grę i podręcznik skauta.

O dziwo w 60 Seconds! Reatomized gra mi się bardzo dobrze. Znacznie lepiej niż w podstawową, nieulepszoną wersję gry. Jeśli faktycznie wynika to ze wprowadzonych zmian, czy może wynika to z innego podejścia do 60 Seconds! podczas ogrywania jej drugi raz. Są jednak elementy, które wciąż irytują. Cała faza zbieractwa przed wybuchem atomówki nadal jest tak samo wkurzająca, jak była, a w grze nadal brakuje sporej ilości podpowiedzi. Chciałbym, żeby zupełnie przerobić cały wstęp, bo po kilku razach postanowiłem grać tylko w tryby, które wykluczają fazę zbierania zapasów. Wolę radzić sobie z losowym zestawem, niż walczyć z grą i sterowaniem. Odnośnie do przedmiotów, to brakuje mi podpowiedzi, gdy najadę na nie łapką. Każdy z nich coś daje, ale nie jesteśmy w stanie wykombinować co dokładnie. Idzie się domyślić, że broń pozwala się bronić przed bandytami, a karty pozwolą nam nie postradać zmysłów, ale co robi reszta? Czy harmonijka i szachy działają tak samo?

Publikujemy ponownie, nie aktualizujemy

60 Seconds! Reatomized, recenzja, review, Xbox One
60 Seconds! zostało zastąpione przez 60 Seconds! Reatomized w najgroszy możliwy sposób – poprzez usunięcie pierwszego ze sklepu i dodanie drugiego.

Nie omieszkałem zapytać Robot Gentleman o powód usunięcia gry ze sklepu i wydaje się on być bardzo prosty. Studio chce skupić się na 60 Seconds! Reatomized, więc 60 Seconds! zostało usunięte, bo jest po prostu starszą wersją gry. Reprezentantka studia mówi jednocześnie, że jeśli pojawi się możliwość udzielenia dostępu posiadaczom 60 Seconds! dostępu do 60 Seconds! Reatomized, to studio się tym zajmie, bo dotychczas miało to miejsce w przypadku wersji gry na PC (Steam) i Nintendo Switch. Wiemy, że jest to możliwe na Xboksie, więc mam nadzieję, że Robot Gentleman skorzysta z tej opcji. Jednocześnie nieco dziwi, że studio nie podjęło decyzji o aktualizacji już dostępnej gry i delikatnym rebrandingu, dodając „Reatomized”, tak jak to często robią inne studia (np. Cuisine Royale zmienione w CRSED: F.O.A.D. czy World of Tanks, co chwile zmieniające nazwę swojej gry). Możliwe, że mieli istotny powód.

Jeśli nie masz, lepszej okazji nie będzie…

60 Seconds! Reatomized, recenzja, review, Xbox One
60 Seconds! Reatomized to lepsza gra, chociaż nie wiem, czy wynika to ze zmian i usprawnień, czy może innego podejścia do gry podczas drugiej rozgrywki.

…Ale jeśli już masz 60 Seconds!, to poczekaj na reakcję Robot Gentleman. Reatomized to fajna aktualizacja gry, naprawdę czuć, że sporo się zmieniło, a gra jest znacznie przyjemniejsza niż była. Trzeba jednak za aktualizację ponownie zapłacić 45 złotych. Fajnie, że nie kosztuje więcej niż bazowa gra, ale można było rozwiązać to nieco inaczej, albo aktualizując już wydaną grę, albo dając już na starcie darmowy dostęp do gry posiadaczom wcześniejszej wersji, jak to robiono, gdy następował przeskok generacyjny i posiadacze części gier na Xboksa 360 dostawali możliwość zakupu nowej gry za 0 zł, albo dostawali na nową wersję kody. 60 Seconds! Reatomized nie jest bez wad, ale na chwilę obecną, jeśli pominie się fazę przygotowawczą przed wskoczeniem do schronu, można się w niej dobrze bawić, nawet jeśli niektóre decyzje musimy podjąć na ślepo i bez żadnej wiedzy. Czy pukający do drzwi człowiek chce nam sprzedać kamienie, czy może pozbawić nas życia i przejąć nasz schron? Dowiesz się tego, grając w 60 Seconds! Reatomized.



Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona na potrzeby tej recenzji.

7
60 Seconds! Reatomized:
7

Leave a Reply