Gra Recenzja

Tym razem w kosmos! – Recenzja 60 Parsecs!

Jak często zdarza się, że druga gra z serii jest zupełnie inna niż wcześniejsza? Rzadko. 60 Parsecs! to najnowsza gra od Robot Gentleman na konsoli i w niemalże każdym aspekcie różni się od poprzedniej gry, poza podstawowymi elementami rozgrywki. Inna lokacja, inny interfejs, te same zasady przetrwania.

Tym razem kosmos

60 Parsecs!, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
W grze możemy wybrać sobie załogę i kapitana. Każdy ma swoje cechy i nieco inne potrzeby, potrzebują innych ilości jedzenia i mogą zwariować znacznie szybciej.

Zarządzanie załogą może być fajne. Pokazują to gry pokroju Sea of Thieves, FTL: Faster Than Light i Space Crew. Jeśli dodasz do tego ograniczone zasoby i elementy przetrwania, to dostajesz 60 Parsecs! Najpierw zajmijmy się jednak nazwą gry. Wiem, że deweloperzy chcieli dodać nieco polotu naszym ziemskim sekundom i parseki są dość podobnie brzmiące, jednak musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie dość, że jest to jednostka odległości, to jeszcze odnosząca się do obiektów, które są bardzo daleko. 1 parseka to nieco ponad 3 lata świetlne (też jednostka odległości, nie czasu). Dobra, ciężar z serca, to czas na grę. 60 Parsecs! przenosi nas w kosmos, na stację kosmiczną. Mamy 60 sekund na zebranie zapasów i załogi, a następnie ruszenie w drogę ku przetrwaniu. Przyjdzie nam także eksplorować, poznawać nowe cywilizacje i popadać w kosmiczne szaleństwo, więc na pewno jest co robić i widać, że od 60 Seconds! bardzo dużo się zmieniło. Pozostała tylko bazowa mechanika — przetrwanie na niewielkiej powierzchni.

Zbieranie działa!

60 Parsecs!, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Zmiana perspektywy była wystarczająca, żeby z tragicznego elementu zrobić taki, który ujdzie. Tym razem zbieramy w 2D, a sterowanie postacią nie jest tak bezwładne.

Elementem, który wkurzał mnie w 60 Seconds! i nie został poprawiony w 60 Seconds! Reatomized była początkowa faza zbierania. Było to oderwanie się od dwuwymiarowej stylistyki gry i nieprzyjemne stadium rozgrywki, które było decydujące o naszych dalszych losach. W 60 Parsecs! zmieniono stylistykę, a więc teraz pasuje do reszty rozgrywki, a nowa statyczna kamera sprawia, że zbiera się teraz wręcz przyjemnie. Oczywiście dwuwymiarowa grafika ma swoje minusy, jak miejscami niska widoczność i ograniczone pole widzenia, jednak nie utrudnia to rozgrywki w zbyt dużym stopniu. Podczas fazy zbieractwa mamy możliwość zabrania zapasów (tutaj zostaliśmy ograniczeni do zupy i skarpet pozwalających zachować zmysły), sprzętu i załogi. Kogo wybierzemy, ma teraz znaczenie, bo każda postać ma swoje cechy. Będziemy musieli też podjąć decyzję, czy bardziej wartościowa jest zapalniczka, czy może dodatkowa puszka zupy? Załoga stała się bowiem żarłoczna, bo każda osoba jest w stanie zjeść puszkę każdego dnia.

W końcu coś ode mnie zależy!

60 Parsecs!, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Prawie każde wydarzenie, której pojawia się w grze może być rozwiązane z użyciem cech kapitana lub posiadanego przedmiotu.

Gry pokroju 60 Parsecs! mają to do siebie, że często rozgrywka zależy od całkowicie losowych elementów. Przetrwanie nie zależy do gracza i jego decyzji, ale od warunków początkowych i tego, jak wroga jest gra w stosunku do postaci gracza. 60 Seconds! było tego winne na niemalże każdym kroku. 60 Parsecs! to gra bardzo podobna, jednak sporo się w niej zmieniło. Te zmiany sprawiają, że mam poczucie, że życie mojej załogi jest faktycznie w moich rękach. Wynika to głównie z uproszczenia kilku mechanik przetrwania, na przykład jedzenia i picia, ale także szaleństwa i zmęczenia. Postacie już nie są zmęczone dniami, jeśli są najedzone i nic nie robią. W końcu też szaleństwo im raczej nie grozi, jeśli inne osoby są w okolicy. Można też aktywnie naprawić stan psychiczny postaci, dając im skarpetę, z którą można pogadać. W końcu każda postać ma cechy, które pozwalają zwiększyć szansę sukcesu podczas ekspedycji. Pierwszy kontakt z inną rasą? Wyślijmy kogoś inteligentnego, może da się coś ugrać. Sytuacja wymaga siły? Może w ekipie nie ma siłacza, ale ktoś jest najsilniejszy, niech idzie ta osoba.

Zrób sobie żarcie

60 Parsecs!, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Na pokładzie możemy tworzyć przedmioty, naprawiać je i ulepszać, korzystając z zasobów zebranych podczas eksploracji. Można stworzyć jedzenie!

To jednak nie koniec nowości w grze od Robot Gentleman. Zamiast w pocie czoła stworzonego schronu, mamy do czynienia z niewielkim statkiem kosmicznym i wszystkimi profitami, które niesie ta sytuacja. Mamy dostęp do modułu warsztatowego, w którym możemy tworzyć przedmioty, między innymi jedzenie, rozmontowywać niepotrzebne i ulepszać te najpotrzebniejsze rzeczy. Po lądowaniu na obcej planecie mamy też możliwość organizowania ekspedycji i można wybrać nie tylko osobę, która pójdzie na zwiad, ale też lokację i do 4 przedmiotów, które może ze sobą wziąć osoba. Widać też, jaką dostaniemy nagrodę, a raczej, na jaką nagrodę mamy szansę. 60 Parsecs! ma też w pewnym sensie fabułę, która składa się z serii wydarzeń i wyborów. Nic specjalnego, ale jasno tłumaczy co mamy zrobić, żeby przetrwać. Niestety pokazuje to też, że kilka rzeczy nie jest dostatecznie dobrze wytłumaczone w grze. W pewnym momencie dostałem zadanie zgromadzenia energii dla obcych, ale jej poziom wynosił 0, a jedynym sposobem na jej zdobycie było rozmontowywanie posiadanych przedmiotów, a każdy wie, że jest to raczej zły pomysł.

60 Parsecs! to po prostu lepsza gra

60 Parsecs!, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Eksploracja zastąpiła wyjścia na powierzchnię. Mamy tutaj większą władzę, bo możemy wybrać miejsce wycieczki i większą ilość sprzętu do wykorzystania w trakcie wyprawy.

Jak można było się domyślić, druga gra jest lepsza. Nie wynika to tylko z ulepszania istniejących mechanizmów gry, ale także wyeliminowania zupełnie niepotrzebnych. Zarządzanie wodą i jedzeniem było trudne w 60 Seconds!, więc teraz mamy jeden problem mniej. W poprzedniej grze wszystko opierało się na losowych wydarzeniach, a teraz możemy decydować o przynajmniej o elementach, takich jak nasz sprzęt, jego wytwarzanie i naprawy. Ostatecznie jest też możliwość większego decydowania o załodze i kontrolowania ich stanu. 60 Parsecs! to genialna gra, która zasługuje na uwagę każdego fana survival i osoby, której przypadło do gustu 60 Seconds. Ta gra na pewno nie zawiedzie oczekiwań.



Grano na Xboksie One

Gra została dostarczona na potrzebę tej recenzji.

8
60 Parsecs!:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.