Gra Recenzja

40 poziomów mrozu – recenzja 0 Degrees

Zręcznościówek ciąg dalszy, bo dlaczego nie? Przyszedł jednak czas na pierwszego od dawna reprezentanta gatunku platformówek. Tym razem eastasiasoft portowało 0 Degrees od Nerd Games i Kiddo Dev na konsole. Udało się, gra działa, ale czy jest warta waszych 20 złotych? Odpowiedź jest całkiem prosta.

Czym jest 0 Degrees?

0 Degrees to platformówka, w której wcielamy się w rolę postaci, która może tworzyć bloki lodu. W mroźnej krainie przyjdzie nam przemierzać poziomu pokryte lodem i śniegiem, spadać w przepaści i zadziewać się na stalagmitowe sople lodu. To musi być nieprzyjemna śmierć… W każdym razie naszym celem nie jest zaliczenie maksymalnej ilości zgonów, a pokonanie wszystkich 40 poziomów, które gra ma do zaoferowania. Zaczynają się całkiem prosto, bo w pierwszych kilku musimy tylko skakać, jednak z czasem okazuje się, że to nie wystarcza. Odkrywamy wtedy moc naszej bohaterskiej postaci. Możemy tworzyć bloki lodu na zawołanie. Od tego momentu nie ma poziomu, w którym rozwiązanie nie kryje się za kilkom bardzo precyzyjnie umieszczonymi blokami lodu. Precyzja jest ważna do tego stopnia, że piksel w złym kierunku sprawi, że nie zaliczymy poziomu. Dosłownie, cholera, jeden piksel. Rozumiem gry, które bazują na szybkości i precyzji, ale milimetrowa precyzja to domena speedrunów.

Ehh… 14. poziom

0 Degrees, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Wczesne poziomy to łatwizna, bloków lodu mamy nadmiar, a rozwiązanie widać na pierwszy rzut oka. Dopiero na późniejszych poziomach trzeba dość mocno kombinować.

Problem w gruncie rzeczy jest poważny tylko na jednym poziomie. Numer 14 wymaga od nas precyzyjnego ustawienia lodowego bloczka tak, żeby ten wystawał znad krawędzi śmiercionośnej pułapki. Nie dość, że musimy trafić z pikselami, to jeszcze trzeba na niego wskoczyć, a potem jeszcze nie skusić skoku do portalu, który kończy poziom. Połowę czasu gry skończyłem na właśnie tym poziomie, chociaż nie powiem, niektóre są bardziej wymagające, chociaż pod innym względem. Na tym poziomie wiedziałem, jakie było rozwiązanie (musiałem się wspomóc internetem), ale gdybym nie wiedział, to bym za każdym razem próbował czegoś innego, a ostatecznie zostawił grę po kilku minutach nieudanych 10-sekundowych prób. Pozostałe poziomy wymagają kombinowania, umiejętnego zarządzania blokami lodu, ale ten jeden… 14. poziom niszczy dla mnie całą grę. Może jest jakieś rozwiązanie, które jest prostsze, ale nie jest oczywiste. Dobra platformówka ma oczywiste rozwiązania, a przygodą jest dążenie do ich realizacji.

Dzięki, ale nie

0 Degrees, recenzja, review, Xbox One, Xbox Series X|S
Późne poziomy w 0 Degrees nie zostaną odwiedzone przez wielu graczy, którzy chwycą grę od tak. Łowcy osiągnięć są jednak niezrażeni trudnością gry i grę ukończyło prawie 70% graczy.

Niestety 0 Degrees to nie jest gra, którą można polecić. Tak, jest prosta. Tak, jest tania. Trzeba jednak zauważyć, że przez jeden poziom, który zajmie znaczną większość około godzinnej gry, można przestać grać już po kilku minutach. Czy gra jest warta 20 złotych? Nie. Gdyby jednak poprawić 14. poziom? Gdyby usunąć go z gry? Jasne, że tak. 0 Degrees to dość przyjemna gra, w którą warto zagrać, ale…

Grano na Xboksie Series X

0 Degrees to ładnie wyglądająca platformówka, która niegdyś nazywała się Cryomancer. W grze mamy 40 poziomów, a niemalże na każdym będziemy musieli manipulować blokami lodu, żeby dostać się do portalu na końcu poziomu. Gra została dostarczona przez wydawcę na potrzebę tej recenzji.

4
0 Degrees:
4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.