Gra Wpis

Realpolitiks i 'love/hate relationship’

Postanowiłem usiąść w końcu do gry, w której miałem prawie wszystkie osiągnięcia. Kolejnej już. Tym razem padło na polską grę, która nazywa się Realpolitiks. O rany, jak ja nienawidzę tej kochanej gry. Taka toporna i ogólna. Taka przemyślana i szczegółowa. Ta gra ma w sobie tyle sprzeczności, że sam nie wiem co o niej myśleć.

Realpolitiks – A Grand Strategy Game

Realpolitiks reprezentuje niesamowicie niszowy gatunek gier strategicznych. GSG to gry, w których zostajemy wrzuceni w świat z ustalonymi granicami, zasadami, polityką i nastrojami. Najczęściej jest to mapa świata, regionu lub kraju. Mamy tam rozbite frakcje, które walczą o kontrolę i wpływy. Realpolitiks jest właśnie taką grą, a także dawno zaginionym kuzynem serii gier (i spin-offów) Europa Universalis. Traktuje o współczesnym świecie i wybiega nieco w przyszłość. Współczesne kraje, współczesna polityka, współczesne ambicje. Realpolitiks wygląda jak gra fana Europa Universalis II, który nie miał czasu i zasobów, żeby ją dokończyć, a po drodze wplótł kilka swoich pomysłów. Nie mówię, że to źle. Mówię, że to daje niesamowicie mieszane rezultaty. Mamy w tej grze głębię i ciekawe elementy, które chciałbym mieć w innych grach tego typu, ale brakuje też wielu szczegółów, które kochałem w Europa Universalis. Gra jakby daje ci masę opcji, ale nie wchodzi w szczegóły żadnej z nich. 

Ja tylko chciałem podbić świat…

Realpolitiks: New Power, Xbox One, Xbox Series X, Windows
Realpolitiks to jedna z tych gier, w której są atomówki. Szkoda tylko, że jeśli my ich użyjemy na państwie, które je ma, zacznie się nuklearna zagłada.

Zacznijmy od mapy, która jest jak w każdej podobnej grze. Europa ma wiele małych państewek, a Afryka i Azja to wielkie prowincje pod kontrolą Indii, Chin i Iranu. No i… Prawie cała Syberia to jeden region. Ale mniejsza. Zaczynamy dowolnym krajem, chociaż są te mniej i bardziej ekscytujące. Szkoda, że dla większości z nich zabrakło celów, do których gracz mógłby dążyć podczas długiej rozgrywki. Nawet tych ukrytych. Pamiętam w Europa Universalis, gdy zdobyłem kilka kluczowych rejonów Francji jako Orlean, miałem opcję “Francja odwodzi się we mnie” i zyskiwałem masę bonusów unifikacyjnych. A tutaj? Mamy unifikacje Islamu, Afryki i Skandynawii i to by było na tyle. Podbicie świata sprowadza się więc do przemiału armii przeciwnika, żeby zdobyć ludzi o dość negatywnym nastawieniu do ciebie, którzy niemalże nic ci nie dadzą. To pokazuje pięknie ostatnia kampania, w której prawie każdy zaczyna z małą prowincją. Więcej daje ci po prostu większą armię. 

A nie mogłem ogarnąć własnego podwórka.

Realpolitiks: New Power, Xbox One, Xbox Series X, Windows
Elementem, który notorycznie utrudnia politykę wewnętrzną są NGO. Ich żądania są nieadekwatne do zysków. Na szczęście da się wyłączyć każdą z tych organizacji.

Nasz kraj to trudna do okiełznana bestia. Jest tak bezwładny, że głowa mała. Za dużo wydarzeń pozwala nam na zmianę suwaka politycznego i podczas jednej z moich rozgrywek niemalże każdy kolejny event powodował zmianę ustroju. Jednocześnie my mogliśmy kontrolować ustrój, tylko wprowadzając odpowiednie doktryny, jak powszechna opieka zdrowotna, czy zakaz oglądania pornografii. Kraj reagował, mógł się buntować, ale stłamszenie rebelii nie jest wcale trudne w tej grze. Głównie dzieje się to z uwagi na to, że kraj jest z grubsza traktowany jako całość. Rebelia wybucha w kraju, a nie regionie. To znaczy wybucha w regionie, ale zajmuje kraj… To znaczy… Dobra, w każdym razie mamy do czynienia z jedną armią rebelii. Często jednak w ogóle nie wiemy, że są niepokoje w kraju, podczas gdy wybucha rebelia, atakują nas kraje ościenne i rusza przeciwko nam misja pokojowa ONZ. 

ONZ? To żart!

Realpolitiks: New Power, Xbox One, Xbox Series X, Windows
ONZ w Realpolitiks to najwyższy szczebel polityki. Szkoda, że system lobbowania sprawia, że ONZ jest całkowicie bezużyteczne. Niczego nie da się przepchnąć.

Wiecie, co wygrywa konkurs na najbardziej bezużyteczną mechanikę w grach wideo? ONZ w Realpolitiks. Jak działa dyplomacja? Kraj cię lubi, to kraj cię popiera, tak? Nie… Reprezentanci ONZ są zupełnie odłączeni od realiów świata i są wielce niezależni. Chciałem przepchnąć cokolwiek przez ONZ dla osiągnięcia. Zajęło mi to kilkanaście lat i kupę kasy, mimo tego, że każdy kraj na świecie mnie kochał. Każdą decyzję trzeba lobbować. Mamy określony czas na wdrożenie i w tym czasie, raz na jakiś czas, możemy lobbować, co ma szansę na przekonanie kraju w 15%. Wymagane jest więc 7 udanych akcji lobbowania, żeby Rada Bezpieczeństwa ONZ pozwoliła mi zaatakować jednego z członków rady. Dlaczego jak państwo jest demokratyczne, to nie chce wspierać ataku na totalitaryzm? Dlaczego kraje bez armii nie chcą wspierać globalnego rozbrojenia? Naprawdę, po zdobyciu osiągnięcia panel ONZ włączałem już tylko przez pomyłkę. 1 rezolucja w ciągu 50 godzin gry to żenada. 

Chodźmy na front…

Realpolitiks: New Power, Xbox One, Xbox Series X, Windows
Wojna to nie jedyny sposób na zdobywanie nowych ziem, ale jest najszybsza i wymaga najmniej uwagi. Wygrywa jednak nie większa, a lepsza armia. Jakość, nie ilość.

Wojna to będzie najczęściej używana opcja dyplomatyczna w Realpolitiks. Jest ona jednak niesamowicie prosta. Wypowiadamy ją, jeśli spełnimy warunki (różne dla różnych ustrojów), chociaż w grze brakuje casus belli. Co prawda nasza reputacja spadnie bardziej, jeśli wypowiemy wojnę ot, tak, ale jedyną inną opcją są ziemie, do których rościmy sobie prawa. Te zdobywamy w ramach wydarzeń lub poprzez akcje szpiegowskie. Nie ma tutaj jednak rozbudowanego systemu, w którym chociażby zniewaga jest powodem do wojny. Walka to już natomiast trochę przepychanka, w której tak naprawdę rozmiar armii nie ma znaczenia. Bojujemy podczas operacji, a do każdej z nich nie jest wymagane więcej niż 5 jednostek danego typu. Wystarczy więc mieć co najmniej tyle, a żadna armia nam niestraszna. Sprawia to jednak, że batalia ciągnie się w nieskończoność, a tutaj nie można wydzielić oddziału do oblężenia miasta i po prostu czekać. Tutaj trzeba przewagę zdobyć w boju. 

A politykę na razie olejmy.

Realpolitiks: New Power, Xbox One, Xbox Series X, Windows
Polityka jest w grze niestety ważna tylko na szczeblu bloku państw, ale to też tylko początkowo. Z czasem, gdy rośniemy w siłę, sojusze po prostu nie mają znaczenia.

Polityka w grze natomiast kuleje dość mocno. Jedynym istotnym, przynajmniej początkowo, elementem zabaw na szczycie są bloki. Są to swojego rodzaju sojusze, które można rozwijać i w ich ramach wspierać się militarnie i budować wspólny front ekonomiczny. Dzieje się to poprzez wdrażanie doktryn w bloku, a te pozwalają na chociażby zwiększenie PKB w bloku zależnie od PKB poszczególnych krajów, zwiększony limit armii, czy przyrost naturalny poprzez swobodny przepływ obywateli. Z czasem, gdy blok osiągnie 100% integracji, możemy zacząć pokojowo przejmować jedno z państw sojuszu. Fajnie, chociaż bloki są często niestabilne i rozpadają się bez ostrzeżenia. To boli, gdy w środku wojny, gdy każda armia jest sobie równa, nagle stracimy jej połowę, bo sojusznik nas opuszcza. Blok powinien wraz z integracją się umacniać, a nie stawać się mniej stabilny. Przy wysokiej integracji, musimy mieć wysokie stosunki z krajami bloku. Jedna akcja szkalowania naszej opinii potrafi rozbić cały blok. 

To nie tak, że ludzie mnie nienawidzą…

Realpolitiks: New Power, Xbox One, Xbox Series X, Windows
Igrzyska olimpijskie to impreza, która opłaca się finansować. Ogromny wzrost podatków, każdy cię polubi i dostaniesz spore doładowanie punktów zwycięstwa!

Poprzez zmasowane ataki na naszą opinię i podjudzanie ludzi, łatwo wyprowadzić nasz kraj z równowagi. Tutaj też niewiele możemy zrobić, bo bunt jest równie nieprzewidywalny, co rozpad bloku. Czasami bunty wybuchały, gdy niezadowolenie wynosiło mniej niż 5%, a czasami nie chciały wybuchnąć, podczas gdy niezadowolenie sięgało 30%. Bezrobocie też nie ma większego wpływu na nas, bo powoduje niezadowolenie, ale tak naprawdę nie da się go odczuć w inny sposób. Kiedyś się zdziwiłem, że mój kraj jest w 1/3 bezrobotny, a wszystko wydaje się cacy. Nienawiść da się jednak łatwo stłumić bronią. Gdy wybuchnie bunt, a my oczywiście go zdusimy w zarodku, to nie dość, że dostajemy sporo punktów zwycięstwa do rankingu, ale w kraju nagle panuje spokój, bo dostajemy chyba –15% buntu na jakiś czas. Jeśli jednak nie zdążymy, bo na przykład nasza armia prowadzi wojnę na 3 frontach, to okaże się, że stracimy tę prowincję, w której wybuchł bunt. 

Oni mnie po prostu nie rozumieją.

Xbox One, Xbox Series X, Windows
Gdy zawiedzie wszystko inne, warto mieć silną armię. Pamiętaj, że to ona wygrywa. Ilość nie ma wielkiego znaczenia, jeśli tylko jest wyższa od przeciwnika.

Zbudowanie silnego państwa nie jest w Realpolitiks trudne. Znacznie ciężej to idzie, gdy w grę wchodzi złożona polityka i wojna serii Europa Universalis. Są w Realpolitiks jednak rzeczy, które są po prostu fajne. Drzewo rozwoju kraju, szkoda, że dla każdego takie samo, ale jest fajnym elementem, który pozwala na dogłębne sterowanie państwem. Od państwa militarnego, w którym podbój stoi na pierwszym miejscu, po państwo ekonomiczne, które stawia na moc pieniądza i politykę. Każda droga jest dobra. Co prawda obywatele nie będą zadowoleni, gdy będziesz na nich wymuszać swój własny kompas moralny, ale zawsze jest opcja wyprania im mózgów. Oj tak, państwo policyjne też jest opcją, ale ma średnie znaczenie w świecie. Prawdziwym wyzwaniem będzie jednak wygrać bez armii w natarciu. Jeden region, silna ekonomia, numer 1 po 100 latach. Kto się podejmie? 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.