Gra Recenzja

Porozmawialiśmy o Call of Duty: Vanguard

No to pogadaliśmy o minionej alfie Call of Duty: Vanguard i nieco o obecnej becie. Niestety mi przyjdzie pograć za tydzień, kiedy to beta będzie dostępna na Xboksie, ale to nie zmienia faktu, że mogę już o grze nieco powiedzieć, bo sporo widziałem i sporo słyszałem. A więc Vanguard.

Fabuła, jak zawsze

Nie mogę powiedzieć, że fabuła w Call of Duty kiedykolwiek mi się podobała pod względem formy. Jasne, że narracja choć prosta, jest ciekawa. Wypełnione akcją poziomy w poprzednich grach serii gwarantują wysoki poziom. Tylko dlaczego deweloperzy Call of Duty nie mogą skupić się na jednej kampanii? W grze w ramach kampanii będą dostępne cztery fronty. Wschodni, zachodni, afrykański i Pacyfik. Deweloperzy gwarantują płonące wiatraki, zaśnieżone ruiny, ocean i tyle piasku, że aż poczujemy go między pośladkami. Jestem też pewien, że kampanie będą poszatkowane, lokacja będzie zmieniać się co misję, albo dwie, ale nie oczkuję więcej niż 10 poziomów. Czas gry zapewne wyniesie około 6-10 godzin, zależnie od stopnia trudności. No i takie skakanie w czasie gwarantuje anachronizmy, bo nie ma opcji, że jakaś jednostka będzie, gdzie jej nie było, a jakaś broń wystrzeli, zanim narodziła się w umyśle twórcy. Pomijam już rusznikarza, który już teraz pozwala stworzyć monstra.

Alfa ponoć była taka sobie

Call of Duty: Vanguard, opinia, Xbox One, Xbox Series X|S, PlayStation 4, PlayStation 5, PC
Przy okazji zapowiedzi gry, Activision chce opchnąć nam kilka kopii, obiecując wcześniejszy dostęp do gry, a także kilka bonusów. Teraz dostaniesz skórkę broni w Cold War, a resztę później.

Alfę w trybie Champion Hill mogłem tylko oglądać z dystansu. Nie mam na co dzień dostępu do PlayStation, ale dane mo było pogadać o niej i nieco obejrzeć. Oglądając to, jak ktoś walczy w Champion Hill, wiadomo od razu, o co chodzi. Kilka drużyn, każda po dwóch graczy, 10 żyć. Walki między parami ustawiane są losowo, a pula żyć jest dla całej rozgrywki. Okazuje się jednak, że kilka osób, z którymi rozmawiałem, było zmieszanych nieznajomością zasad tego nowatorskiego trybu gry. Jedna była tak zirytowana tym trybem, że aż zrezygnowała po rozegraniu pierwszej rundy. Warto nadmienić, że była to osoba oddana serii, więc może coś w tym jest…? Alfa pokazała jednak to, co chcieliśmy zobaczyć. Gra bazuje na silniku Modern Warfare, więc jest znacznie ładniejsza od Cold War. Jakby tego było mało, rozwija znane z Modern Warfare mechaniki i dodaje nowe. Przemieszczanie się po ustawieniu broni na osłonie jest ciekawe.

Zimnowojenna technologia 40 lat wcześniej

Call of Duty: Vanguard, opinia, Xbox One, Xbox Series X|S, PlayStation 4, PlayStation 5, PC
Co prawda broń z okresu II Wojny Światowej jest mi znana, ale czasami muszę się zastanawiać co ludzie mieli w rękach. Promocyjna broń tylko przypomina StG 44

Pomijając już bronie, bo te są przezabawne w tej grze, zszokował mnie przeogromny wybór celowników optycznych. Moduł rusznikarza wymaga właśnie tego, a także innych modyfikacji, jak chociażby mieszania kilku wersji Stena, czy Thompsona. A jak broń miała tylko jedną wersję? Coś się wymyśli. Może doda coś z innej. Może coś się wykombinuje. Był to spory problem, z którym borykał się Battlefield V. Jasne, broni w grze jest sporo, ale większość ma niewiele możliwości zmian. Szczytem jest dodanie bagnetu na broni, a wybór celowników jest niewielki. Zazwyczaj jest mechaniczny, jakaś luneta i celownik przeziernikowy Nydar. Te były znane już podczas wojny i produkowane komercyjnie, ale deweloperzy przesadzają, dodając do drugowojennej gry celowniki kolimatorowe i holograficzne, a także dodając optykę rodem z przełomu milenium. Wszystko w imię zawartości, co? Ale trudno się dziwić. Włączyłem i pograłem nieco w Battlefielda V. Przyjemna gra, ale brakowało mi w nim możliwości dostosowania broni pod siebie.

Co wygra? Przeszłość czy przyszłość?

Battlefield 2042, opinia, Xbox One, Xbox Series X|S, PlayStation 4, PlayStation 5, PC
Jedyną prawdziwą konkurencją Call of Duty: Vanguard będzie Battlefield 2042. Co wygra? Szybka akcja w dobrze znanym okresie, czy może taktyczna strzelanka w niedalekiej przyszłości?

Obecna batalia toczy się między niedaleką przyszłością kreowaną w Battlefieldzie 2042 a odgrzewaniem II Wojny Światowej przez Call of Duty: Vanguard. Mam wrażenie, że powinno się odchodzić od konfliktów I i II Wojny Światowej we współczesnych wysokobudżetowych strzelankach. Żeby zrobić taką grę dobrze, trzeba dedykacji i odpowiedniego rodzaju rozgrywki. Call of Duty, ale także Battlefield, nie oferują tego, co pokazał Battlefield 1, Battlefield V i chyba pokaże nam Call of Duty: Vanguard. Rozgrywka umiejscowiona w pierwszej połowie poprzedniego stulecia powinna być prosta i hardkorowa. Verdun, Tannenberg, Rising Storm, Enlisted i Isonzo to gry, które idealnie oddają brutalny klimat wojny, nie próbując graczom wepchnąć na broń celowników rodem ze Supermarine Spitfire. Jest jednak szansa, że Vanguard zmieni moje zdanie, a ja zacznę wyczekiwać premiery gry, żeby mieć co robić przed konsolą i poznać historię, którą Sledgehammer Games będzie chciało nam opowiedzieć. Zobaczymy. Beta dla Xboksa już niedługo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.