Gra Zapowiedź

Pierwsze spojrzenie na Darwin Project

The Darwin Project, recenzja, review, Xbox One

Darwin Project to gra od kilkunastoosobowego zespołu z Kanady. Scavenger Studio postanowiło wrzucić swój pomysł na Battle Royale do stale rosnącej oferty tytułów tego gatunku, jednak podeszli do pomysłu nieco inaczej niż gry typu The Culling, Playerunknown’s Battlegrounds, czy Fortnite. Tutaj celem numer jeden jest po prostu przeżycie.

Stara koncepcja, nowy pomysł

Darwin Project, Xbox One, recenzja, review
W grze są cztery podstawowe źródła zasobów: drzewa, fotele, skrzynie i instalacje elektryczne

Darwin Project to gra, w której musimy przeżyć nie tylko starcie z przeciwnikiem, ale i naturą. Cała różnica między tą grą i resztą Battle Royale polega na ilości graczy i koncepcji, a wspólne z resztą zostaje tylko zabijanie. Przeciwko sobie staje 10 zawodników, którzy muszą dowieść swojej siły i umiejętności przeżywając w nieprzyjaznym środowisku. Silny mróz zmusza zawodników do rozpalenia ogniska raz na jakiś czas, które zostawia po sobie nie tylko ślad, ale też alarmuje przeciwników o naszej obecności w okolicy, gdy się przy nim grzejemy. Ale od początku. Wchodząc na arenę lądujemy na zlodowaciałym obszarze złożonym z 7 sześciokątów, spośród których jeden jest ostateczną areną, na której przyjdzie nam wziąć udział w finale. Kolejne fragmenty mapy są odłączane losowo, ograniczając liczbę zasobów i przestrzeni dostępnej dla graczy, co rzecz jasna zwiększa częstotliwość interakcji. Jest to gra, w której nie jest zbyt gęsto, więc przez spory okres możemy swobodnie eksplorować.

To ta gra, w której nie ma porozrzucanej broni

Darwin Project, Xbox One, recenzja, review
Zakupy w sklepie pozwalają zmienić wygląd postaci i broni, ale nie zmieniają żadnych cech broni, czy postaci

W grze system craftingu i zbierania został skonstruowany zupełnie inaczej niż w całej reszcie gier. Wchodząc do gry dostajemy łuk i siekierę i to są jedyne bronie, które będziemy mieć. Nie ma tutaj porozrzucanych młotów, włóczni, karabinów i pistoletów – musimy przeżyć z tym co mamy. Jedynie podczas eksploracji zbieramy przedmioty, takie jak kawałki skóry, drewno i części elektroniczne, które wykorzystujemy do ulepszania naszych broni, tworzenia strzał i pułapek. W tym momencie już widać, że nasze przetrwanie nie zależy od ślepego szczęścia, a od taktyki i umiejętności, bo kawałki skóry i drewno raczej znajdziemy bez problemu. Walka się zaczyna dopiero o elektronikę, ponieważ znajduje się ona w losowo pojawiających się na mapie skrzyniach, o których wie każdy gracz. Najlepiej więc nieco się rozejrzeć dookoła zanim zaczniemy zbierać zasób.

11. gracz

Darwin Project, Xbox One, recenzja, review
Reżyser może zesłać bombę atomową, która spowija cały sześcian w płomieniach

Jest jednak jeszcze jeden gracz w grze, całkiem istotny. Reżyser jest zawodnikiem, który bierze udział w walce pośrednio. Może on rozmawiać z graczami, przyśpieszać ich śmierć, albo ratować z opresji. Jest to niesamowita moc, które rzecz jasna może być nadużywana, jednak widziałem już kilka przykładów ciekawego zachowania wśród osób streamującyh grę. Niektórzy zachowują się jak showmani, komentując poczynania innych i równając poziom rozgrywki. Ktoś ma najmniej życia, no to dostanie +300. Gdzieś jest za dużo ludzi? No to atomówka. Można zesłać zasoby, przyspieszyć akcję, można poważnie ingerować w rozgrywkę Przy czym ilość akcji jest oczywiście ograniczona powolnie generującymi się punktami akcji. Reżyser może przechylić szalę zwycięstwa na stronę swojego faworyta, albo przedłużać grę utrudniając komuś zwycięstwo. Jest to ciekawa rola, na którą przyjdzie nam czekać do 5 poziomu, czyli do momentu, w którym całkiem dobrze zapoznamy się już z grą.

Za co płacimy?

Darwin Project, Xbox One, recenzja, review
Podczas gry możemy ulepszać swoje ubranie i broń, co daje nam większe szanse na przetrwanie pierwszego kontaktu z przeciwnikiem

Gra początkowo wymagała zakupu, gdy po raz pierwszy opublikowano ją w sklepie w 2018 roku. Niedługo później deweloperzy ogłosili, że gra stanie się darmowa, a dostęp do niej będzie miał dosłownie każdy, kto ma komputer albo konsolę. Wszyscy, którzy zakupili grę do tej pory dostali darmowy Darwin Project Founder’s Pack, a w sklepie pojawił się nowy pakiet Darwin Projecy Supporter Pack za stówkę. Co jest w tych pakietach? Skórki. Nowe ubrania, nowe „siekiery” i łuki. Dodatkowo można zakupić paczki rosołku, pozwalające nam dalej rozwijać wygląd naszej postaci i jej wyposażenia. Dostępne są codzienne i cotygodniowe przedmioty, które rotując zapewniają różnorodność.

Znudzi się do premiery, czy nie?

Darwin Project, Xbox One, recenzja, review
Każdemu czasami zbiera się na żarty

Wydaje mi się, że pomimo ciekawych aspektów gry, nie będzie ona popularna podczas premiery. Niestety od pierwszej gry w otwartej becie minęło już sporo czasu. Grubo ponad rok, a nie widać o Darwin Project żadnych newsów. Nie ma wśród graczy i mediów zainteresowania tą grą, a jakieś tam było niedługo po ogłoszeniu prac nad Darwin Project. Mam wrażenie, że Scavenger Studio odpali grę dla kilkunastu wiernych graczy na PC i kilkunastu na Xboksie, którzy chcą osiągnięć. Ostatecznie Darwin Project czeka raczej finał podobny do tego, co stało się z The Culling, a nie z Apex Legends. Tym niemniej, chętnie poczekam na premierę i przekonam się jak wygląda sytuacja.

Leave a Reply