Sprzęt Wpis

Grałem na PC kontrolerem MSI Force GC30 V2…

Jak rozpoznać recenzję napisaną bez trzymania urządzenia w rękach? Znajdują się w niej nieprawdziwe informacje. IGN Polska recenzowało MSI Force GC30 V2 i artykuł jest napisany pięknie, zahacza o każdy punkt marketingowy z pudełka. Nie jest jednak tak, jak można by przypuszczać. MSI Force GC30 V2 to dobry kontroler, ale…

Ale od początku

MSI Force GC30 V2
Kontroler dostępny jest w dwóch kolorach – czarnym i białym.

Zdziwił mnie w poprzedni piątek telefon od kuriera, który ma dla mnie paczkę. Okazuje się, że MSI Polska wysłało mi kontroler. Już mam pisać do agencji PR, o co chodzi? A tu mail czeka. Okazuje się, że no tak się złożyło, że kontroler przyszedł bez żadnej wcześniejszej zapowiedzi, co jest bardzo dobrym znakiem, jak na piątek 13. W paczce czekał kontroler MSI Force GC30 V2 w kolorze czarnym, chociaż biały bardziej by pasował do mojego komputera. No ale czytam pudełko, czytam instrukcję. Urządzenie kompatybilne z Windowsem, Androidem i PS3. A gdzie Xbox? No właśnie nie ma. Największy mankament tego kontrolera, którego nie da się przeoczyć, to fakt, że ani podłączenie odbiornika bezprzewodowego, ani kabelka, nie pozwoli nam cieszyć się tym kontrolerem na Xboksie. Podłączam go więc do PC i pograłem sobie trochę (dużo) w Wolfenstein: The Old Blood, Battlefield V i Wreckfest. Obie gry pozwoliły wyciągnąć wnioski po około 20-30 godzinach grania.

Design nie powala, w pozytywnym sensie

MSI Force GC30 V2
Kontroler jest bardzo prosty, bazujący na designie Microsoftu. Nie ma tutaj zmyślnych i często nieprzydatnych funkcji, jak chociażby na kontrolerze od Turtle Beach.

MSI podczas tworzenia Force GC30 V2 nie przesadziło ze stylistyką. Kontroler przypomina te, które dostarcza od lat Microsoft. Przyciski są tak samo nazwane i analogi są w tym samym miejscu. Sprawia to, że każdy weteran Xboksa i każdy fan tego designu, będzie czuł się jak w domu. Jedyna zmiana faktury kontrolera przypada na uchwyty tak, że faktura wżyna się w sam środek dłoni, zapewniając dodatkową pewność chwytu. Drążki mają wklęśnięte gumki, co pozwala wygodnie nimi operować, bez obawy o ześlizgniecie się palców. Jedynym minusem, jeśli chodzi o projekt, jest metalowa płytka z napisem MSI, która znajduje się pod i między krzyżakiem i prawym analogiem. Mogłoby być delikatniejsze, może nadrukowane, a płytka rzuca się w oczy i trochę psuje minimalistyczny wygląd kontrolera. Fajne wydają się diody, które znajdują się nad logo. Niestety służą one tylko do wskazywania trybu, w którym pracuje kontroler, a nie jak piszą inni, wskazania poziomu naładowania kontrolera.

Leży dobrze, ale…

MSI Force GC30 V2
Spusty i bumpery to największy mankament tego kontrolera. Są po prostu za małe i zbyt daleko siebie.

Z uwagi na to, że kontroler dzieli wiele z kontrolerem Xboksa, jest niesamowicie wygodny. Leży w ręce idealnie, wszystkie przyciski są w odpowiednich miejscach. Bajka. Poza tylko jednym elementem. Microsoft w swoim kontrolerze zwiększał bumpery i triggery z każdą iteracją. Są ogromne. Sprawia to, że ruch od naciśnięcia spustu, do naciśnięcia bumpera jest minimalny. To niemalże jeden przycisk. MSI Force GC30 V2 niestety ma je małe. Są niesamowicie niewygodne i godziny grania nie pozwoliły mi przywyknąć do tego, że muszę się wysilić, żeby nacisnąć jeden z przycisków. Jeśli mam wygodnie palce na spustach, to bumpery są problematyczne i vice versa. Jeśli chodzi o ergonomię, to jest jedyny minus. Żaden z elementów kontrolera nie wżyna się w rękę, a krawędzie są gładkie. Dodatkowo kontroler jest leciutki. Budowana bateria waży dużo mniej niż pakiet paluszków, a brak przesadzonych bebechów sprawia, że w środku kontrolera tłoczno nie jest.

Gdzie jest moje USB-C?

MSI Force GC30 V2
Kontroler nadal używa portu micro USB w celu łączności i ładowania. USB-C powinno być już dawno standardem.

Technologia, którą może pochwalić się ten kontroler, przywodzi na myśl myszkę sprzed 20 lat. Nie znaczy to, że jest źle. W opakowaniu dostaniemy bowiem szereg kabelków. Pierwszy służy do podłączenia kontrolera przewodowo do wspieranego urządzenia. Odnosi się to głównie do wszelakich pecetów. Drugi kabelek, króciutki, służy do podłączania telefonu do kontrolera. Z jednej strony ma micro USB, a z drugiej USB-C. Znajdziemy jeszcze odbiornik 2.4GHz, który pozwoli nam podłączyć kontroler bezprzewodowo. W sumie dużo dodatkowej miedzi i podzespołów znajduje się w opakowaniu. Mam tylko pytanie. Dlaczego kontroler nie ma gniazda USB-C? Fajnie, że dołączone są odpowiednie kabelki, żeby wszystko, co wspierane do kontrolera podłączyć, ale USB-C jest obecnie standardem. Skoro mamy już MSI Force GC30 V2, to dlaczego nie wydać MSI Force GC30 V3, które będzie miało gniazdo USB-C, Bluetooth i większe spusty i bumpery? Dlaczego po prostu nie skopiujecie Microsoftu?

No i gdzie wsparcie dla Xboksa?

Może i według IGN może działać z konsolami Xbox, ale nie będzie. Ani po kablu, ani bezprzewodowo (źródło: IGN Polska).

Nieco rozczarowujące było, że kontrolera nie da się używać wraz z Xboksem. PlayStation 4 i 5 też nie. O Switchu zapomnijcie. Ponieważ OS Xboksa to tak naprawdę Windows, to prawie na pewno wiedziałby, co zrobić z odbiornikiem. W końcu myszkę i klawiaturę można tak podpiąć. Uniemożliwiając podpięcie kontrolera do współczesnych konsol, MSI ogranicza swoją pulę odbiorców. MSI Force GC30 V2 to dobry kontroler, ale główną grupą odbiorców będą gracze na PC, którzy najczęściej nie odpuszczają myszce i klawiaturze. Prawda, że są gry, w które lepiej się gra kontrolerem, ale jakie to gierki? FIFA? Może wyścigi. To jednak wszystko. Odebranie tego kontrolera kanapowcom to po prostu błąd. Niestety w sieci pojawiło się sporo nieprawdziwych informacji, że kontrolera jednak da się używać z konsolami. Jest to nieprawda.

Dopłacić 70 zł za pierwowzór?

Xbox controller, Shock Blue
Kontrolery Microsoftu przez wielu nadal uważane są za najlepszy design kontrolera. Są wygodne, jednak dość duże i ciężkie.

Kontroler MSI Force GC30 V2 kosztuje w okolicach 200 złotych. Jego przewodowa wersja – GC20 V2 – kosztuje około 150 złotych. Znając ich cenę, trzeba zadać sobie jedno ważne pytanie. Czy bardziej opłaca się pójść na kompromis i kupić tańszy kontroler, czy może nie dać się omamić niższej cenie i kupić kontroler od Microsoftu? Za dodatkowe 70 złotych otrzymujemy kontroler bez zbudowanego akumulatora, ale na baterię. Ma on jednak gniazdo do ładowania USB-C. Ma wyjście słuchawkowe i łączność Bluetooth, a także po kablu. Są cięższe, do czego mocno przykładają się baterie… Dla mnie, jako konsolowca, wybór jest oczywisty. Jeśli jednak nie niemiałbym wszędzie walających się kontrolerów od Xboksa, to kontroler MSI przyciągnąłby moją uwagę. Nie każdy komputer stacjonarny ma Bluetooth, a każdy ma wolne gniazdo USB. Połączenie po kablu, czy za pomocą odbiornika, to też pewniejszy sposób. 70 złotych to też sporo w skali tego zakupu.

Decyzja, jak zawsze, należy do ciebie

MSI Force GC30 V2
Kontroler od MSI jest dobry w każdej kategorii, ale w żadnej nie jest genialny. Jack of all trades, master of none.

Podsumowując, MSI Force GC30 V2 to dobrze wykonany kontroler za 200 zł, który ma tylko jedną wadę, którą są za małe spusty i bumpery. Ma możliwość łączenia się przewodowo i bezprzewodowo z komputerem, a także przewodowo z komórką. Jest lekki i posiada wbudowaną baterię, która pozwala na 8-10 godzin gry. W zestawie z kontrolerem są dwa wymienne metalowe krzyżaki, jeden czterokierunkowy, drugi okrągły. Są początkowo dziwne w dotyku, zaskakująco zimne, ale idzie przywyknąć. Jeśli potrzebujecie kontroler, którego będziecie używać przy biurku, jak będziecie grać w mniej wymagające gry albo strzelanki w singlu, to mam wrażenie, że ciężko trafić na lepszą ofertę. Każdy kontroler w podobnej cenie wydaje się tani i tandetny. Mam wrażenie, że ten kontroler jest złotym środkiem między ceną, jakością i funkcjonalnością. Wszystko jest dobre, jednak nic nie jest idealne. Jakbym musiał kupić jakiś dobry kontroler, którego cena nie przeraża, brałbym właśnie ten.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.