DLC Gra Recenzja

Najlepszy moment, żeby zacząć grać – Recenzja The Elder Scrolls Online: Greymoor

The Elder Scrolls Online: Greymoor, recenzja, review, Xbox One

Greymoor to kolejne już — czwarte — rozszerzenie regionalne, które tym razem dodaje jedną z najbardziej ukochanych krain Skyrim. To jednak nie wszystko, bo na znaczeniu zyskują wampiry, spośród których jeden inicjuje główny wątek rozszerzenia. Dostajemy w nasze ręce nowe umiejętności, a także mamy możliwość zabawienia się a archeologów. Ale dodatek warto kupić już dla samych widoków!

Witamy w Skyrim! …?

The Elder Scrolls Online: Greymoor, recenzja, review, Xbox One
Greymoor zajmuje około 1/6 powierzchni znanego nam Skyrim. 2/5 powierzchni dodatku to natomiast podziemia znane jako Blackreach.

Jeśli mamy zakupiony i zainstalowany dodatek Greymoor, czeka nas miła niespodzianka. Po stworzeniu nowej postaci otwieramy oczy i okazuje się, że siedzimy na wozie. Rozglądamy się, wokół nas nieco śniegu, trochę bladej zieleni, a woźnica zaczyna do nas mówić i wita nas w Skyrim. Czołówka jest niemal kalką pierwszej minuty The Elder Scrolls V: Skyrim, co jest bardzo miłym zaskoczeniem. Potem trafiamy jednak do tego samego regionu początkowego, co w każdej dotychczasowej wersji początku, gdzie czeka na nas sporo sprzętu do wyboru, wielu przeciwników do pokonania i wprowadzenie do nowego wątku fabularnego, który będzie skupiał się na Icereach Coven — nowej frakcji wprowadzonej w dodatku Harrowstorm. Akcja całości będzie natomiast działa się w Skyrim, albo raczej regionie Zachodniego Skyrim. Jest to stosunkowo niewielki kawałek krainy znanej z The Elder Scrolls V: Skyrim, mniej więcej 1/6, który obejmuje okolice miast Solitude i Morthal, ale nie sięga wiele dalej. W gruncie rzeczy obejmuje tylko regiony Haafingar, Hjaalmarch i The Reach. Zachodnie Skyrim jest trzecim już regionem Skyrim, który jest dostępny w grze, po Eastmarch i The Rift, ale to właśnie on wydaje się najbliższy typowemu doświadczeniu Skyrim, które w tym przypadku przypomina nieco ekoton między tundrą i nieco łagodniejszym umiarkowanym środowiskiem. Gra wygląda przez to naprawdę pięknie!

W obronie króla i królestwa

The Elder Scrolls Online: Greymoor, recenzja, review, Xbox One
Już od samego początku wiadomo, że nie będzie łatwo. Stajemy naprzeciw potężnym wiedźmom, wampirom i dzikusom z The Reach. Będzie się działo!

Fabularnie dodatek jest kontynuacją aktualizacji Harrowstorm z marca tego roku, w której zaczął się długi wątek fabularny o nazwie „Dark Heart of Skyrim”. Złe rzeczy zaczęły się dziać w Skyrim, a o ich naturze dowiadujemy się z zadań, które dostajemy w Eastmarch. Na zlecenie króla Skald-Kinga badamy nową wyspę o nazwie Icereach i walczymy z Icereach Coven — grupą wiedźm, które doradzały cesarzowi Cyrodill, gdy barbarzyńcy siedzieli na tronie. Teraz powróciły i sieją zniszczenie w Zachodnim Skyrim. Naszym zadaniem będzie przeciwdziałać ich ruchom i walczyć przeciwko demonom, które przywołały. Przyjdzie nam też zwiedzać podziemia, które stanowią około 40% powierzchni dodatku, w których sercu stoi twierdza Greymoor, która skrywa pewne tajemnice powiązane z wampirami z Rivenspire. Fabuła rozszerzenia to nie najdłuższa seria zadań, które miałem okazję wykonywać, ale na pewno jest dłuższa niż sporo innych ciągów fabularnych w The Elder Scrolls Online, a dodatek dwóch nowych lochów, kilku podziemi, nowe wyzwanie, wiele zadań pobocznych i nowe drzewko umiejętności sprawią, że będzie można spędzić długie godziny w Skyrim, biegając w poszukiwaniu nowych skarbów. Deweloperzy przewidują nową zawartość na 40 godzin, ale wydaje się to wartość mocno niedoszacowana.

Warto zostać wampirem?

The Elder Scrolls Online: Greymoor, recenzja, review, Xbox One
Największe zmiany w Greymoor to zupełna zmiana działania wampiryzmu. Sam dodatek dodaje natomiast możliwość zabawy w archeologa i znajdowania potężnych artefaktów.

Greymoor to jednak nie tylko nowa fabuła i nowe zadania. Przy okazji wydania Greymoor dokonano wiele zmian, które dotyczą bezpośrednio wampirów i wilkołaków i wszyscy uniwersalnie lubią te zmiany, jednak inne powodują już nieco dyskusji pośród graczy. Najpierw jednak wampiry. Od teraz bycie wampirem ma nieco większy sens, bo wszystkie umiejętności wampiryczne zostały poddane zmianom, moc każdej zwiększono, a koszty są tym niższe i wyższy jest poziom wampiryzmu. Wcześniej poziom wampiryzmu zależał od tego, jak często żywiło się krwią innych i teraz jest podobnie, ale na odwrót. Trzeba się żywić nie, żeby zmniejszyć poziom, ale żeby podnieść i utrzymać go. Sprawia to, że konieczne będą regularne uczty. Każdy przejaw wampiryzmu jest natomiast czynem karanym, więc lepiej nie bawić się w wampira w okolicach osób postronnych. Umiejętności wilkołaków miały tylko niewielkie zmiany, ponieważ nie tak dawno zostały potraktowane tak samo, jak teraz wampiry. Dużą zmianą jest też to, że w grze jest nowy poziom przedmiotów — mityczny. Są to szczególnie potężne przedmioty, ale można nosić na sobie tylko jeden z nich. Tutaj rzadko są problemy, jednak nie podoba się części graczy sposób ich zdobywania, bo zdobycie superpotężnego przedmiotu będzie niesamowicie czasochłonne i nie będzie wymagało umiejętności i tak silnej postaci, jakiej wymaga ukończeniu części zawartości na poziomie trudności weteran. Przedmioty mityczne można znaleźć tylko podczas zabawy w archeologa i odkrywając zakopane tajemnice Nirnu. Spore zmiany też dotyczą zestawów wyposażenia, ponieważ część ma teraz nieco gorsze statystyki, a część z bezużytecznych stała się całkiem znośna, ale lista zmian w tym przypadku jest niesamowicie długa i bez dużego znaczenia dla nowych graczy.

To najlepszy czas, żeby zacząć grę

The Elder Scrolls Online: Greymoor, recenzja, review, Xbox One
Już na samym początku Greymoor wita nas pięknymi widokami, a im dalej od miejsca starty, tym ładniej wygląda region Zachodniego Skyrim.

To stwierdzenie słyszałem od kilku osób bardziej zaznajomionym z ESO niż ja. Harrowstorm i Greymoor wprowadzają sporo zmian, które sprawiają, że nowi gracze będą mogli dość szybko wejść w świat The Elder Scrolls Online. Gra różni się jednak od innych MMO pod prawie każdy względem. Od sposobu organizacji ekwipunku, przez umiejętności i poziomy, po organizację samego świata. Przede wszystkim gra nie ma poziomów przeciwników, co oznacza, że Greymoor będzie równie przyjemne i przydatne dla gracza na 1, jak i na 50 poziomie, ponieważ obecnie nagrody za zadania skalowane są według względnej trudności oraz poziomu gracza i nie mają sztywno określonej wartości. Sprawia to, że moje początkowe obawy, że nie będę mógł sprostać wyzwaniom, które postawi przede mną Greymoor, ustąpiły, a w ich miejscu pojawiło się kilka obserwacji. Dość szybko zauważyłem, że pomimo niskiego poziomu mojej postaci jestem w stanie swobodnie eksplorować cały region, a jedynym problemem były większe grupy potworów i bossowie. Doszedłem jednak do wniosku, że gra w swoim obecnym stadium jest niesamowicie nieliniowa. Moje ostatnie duże MMO, którym było Guild Wars, miało jasno określoną ścieżkę postępu. The Lord of the Rings Online, w którym też spędziłem kilka godzin podobnie, każda gra MMO tak ma. Tutaj po wylądowaniu w Skyrim od razu wiedziałem, że mogę się przenieść do dowolnego regionu, który wcześniej wyszedł i mogę rozpocząć fabułę danego kawałka Nirnu bez obawy, że sobie nie poradzę. Jest to cudowne uczucie dla osoby, która planuje utopić serki godzin w tej grze, ale w umyśle osoby, która lubi szybko zdobyć osiągnięcia i usunąć grę rodzą się sprzeczne uczucia. The Elder Scrolls Online to jedna z najlepiej wykonanych gier MMO, jakie kiedykolwiek widziałem, ale zdobycie prawie 200 osiągnięć to będą setki godzin, których nie będę mógł spędzić w Falloucie 76, kończąc ostatnie osiągnięcia w tej grze!

Greymoor to ważne rozszerzenie

The Elder Scrolls Online: Greymoor, recenzja, review, Xbox One
The Elder Scrolls Online to jedna z najlepiej wykonanych gier MMO. Każda postać do nas przemawia, a gra sama wygląda bardzo ładnie.

Greymoor jest rozszerzeniem, które jest istotne z punktu widzenia nowego gracza, jednak może być dość ubogie z punktu widzenia weterana. Przede wszystkim początek nowej historii daje nowym graczom możliwość zaczęcia w krainie, która nie tylko ładnie wygląda, ale też jest znajoma. Nikt, kto grał we wcześniejsze gryz serii, nie kojarzy żadnej z lokacji początkowych, takich jak High Rock, Summerse czy Elsweyr, więc rozpoczęcie rozgrywki niedaleko Solitude będzie dość delikatnym wstępem do gry. Fabuła dodatku jest też dość nieskomplikowana i głównie polega na bieganiu, co pozwoli szybko zdobyć całkiem pokaźne ilości doświadczenia. Oznacza to, że nie było nigdy lepszego momentu, żeby zacząć rozgrywkę w The Elder Scrolls Online, co zdecydowanie polecam, bo jest to gra MMO, która łączy w sobie wiele unikalnych elementów. Niestety dla doświadczonych graczy gra nie oferuje wiele poza nowym wyzwaniem i odrobiną doświadczenia z zadań. Nie mamy nowej klasy, nowych umiejętności, a każda istotna zmiana jest niezwiązana z dodatkiem, ale raczej aktualizacją, która miała miejsce wraz z publikacją rozszerzenia. Greymoor, mimo tego, że mam wersję cyfrową gry, na pewno zostanie przeze mnie zakupiony ponownie, żeby skompletować kolekcję wszystkich pięciu edycji The Elder Scrolls Online, które się ukazały. Recenzja The Elder Scrolls Online, jako całości na chwilę obecną ukaże się w ciągu najbliższych tygodni!



Grano an Xboksie One X

Gra została dostarczona przez Cenegę

8
The Elder Scrolls Online: Greymoor:
8

Leave a Reply