Gra Wpis

Elden Ring, coś więcej niż mashup?

FromSoftware jest studiem, które chyba nie może postąpić źle. Ich gry, począwszy od Demon’s Souls, a dla większości świata od Dark Souls, uznawane są za kwintesencję gamingowego masochizmu. Coś w tym jest. Gry są trudne, często niesprawiedliwe i równie dużo zależy w nich od szczęścia, jak i umiejętności. Elden Ring to ich najnowsza gra. Niewiele się zmieniło.

Ta sama koncepcja, ale nieco inaczej

Elden Ring można streścić dokładnie tak samo, jak każdą z ostatnich gier FromSoftware. Biegasz, mordując potwory, zbierając walutę, którą po sobie zostawiają, a raz na jakiś czas zabijasz bossa. Fundamentalnie różni się jednak sposób, w jaki deweloperzy zaimplementowali znane nam mechaniki. Tym razem mamy do czynienia z otwartym światem, co zmniejsza liniowość rozgrywki, daje większą swobodę w eksploracji i zwiększa różnorodność. Wszystko, co spotkamy, będzie jednak znajome. System walki, wyposażenia, budowy postaci i korzystania z przedmiotów, wszystko to samo. Nie oznacza to jednak, że nie ma kilku różnic, które pozwalają odróżnić obie gry. Są chociażby „sole przyzywające” (Summoning Ashes), które pozwalają przyzwać przydatnych w walce sojuszników. Różni się też podejście do trybu multiplayer, gdzie można swobodnie grać z partnerem w trybie kooperacji. Nie wymaga to już zabaw i dociekania, jak się połączyć w jednej grze. Zmieniono też działanie inwazji innych graczy. Tym razem nie ma ich, jak gramy solo.

Otwarty świat wymusza zmiany

Osadzenie rozgrywki Elden Ring w otwartym świecie wymusza na deweloperach wprowadzenie kolejnych zmian do istniejących już systemów. Z każdym razem, gdy zaczniemy odpoczynek, wszyscy przeciwnicy się odradzają. Jest to norma, która nie uległa zmianie. Tylko teraz punkty odpoczynku nie są na liniowej ścieżce do kolejnego bossa. Trzeba tutaj wracać, krążyć i przeniesienie całej mechaniki odpoczynku byłoby kiepskim pomysłem. Teraz nie trzeba wracać do obozu, żeby odnowić zapas leczących fiolek, bo te odnawiają się po zakończonej walce. Samo bieganie też byłoby nużące i czasochłonne, więc mamy wierzchowce. Kucyk pozwoli nam zwiać przed zagrożeniem albo je ominąć, jeśli nie czujemy się na siłach. Nadal oberwiemy, będąc na jego grzbiecie, ale nie aż tak bardzo. Jest też możliwość odbycia szybkiej podróży. Moment… To zaczyna brzmieć, jakby FromSoftware doszło do wniosku, że chce zrobić RPG dla ludzi, a nie masochistów. Tylko coś za bardzo chcą, żeby to nadal była gra Souls-like.

Brzydki, dobrze zbudowany świat

FromSoftware nie było nigdy znane z robienia ładnych gier. Wizualnie każda z ich gier to taki dobry średniak. Trzeba jednak przyznać, że stworzone przez nich światy są dość ciekawe. Jasne, że rozmiarami Elden Ring nie dorównuje grom pokroju The Elder Scrolls, jednak szczegółowość świata jest zaskakująca. W szczególności zaskakują to, że przeciwnicy mogą wchodzić w interakcję ze światem. Smok swoimi atakami wywraca okoliczne drzewa, a kolos niszczy okoliczne budowle. Otwarty świat daje jednak okazje na nieco oszustwa. Kto zabroni ci wspiąć się na kamień i delikatnie dźgać przeciwnika strzałami aż umrze od dziesiątek drobnych ran kłutych albo setek delikatnych porażeń prądem? Nikt. Nieco nie pasują mi tylko niektóre przesadzone elementy. Weźmy gotycki styl architektury i pociągnijmy suwaczek na maksa. Chyba nikt nie budował gotyckich murów obronnych, czy może się mylę? W każdym razie widać w tej grze jej pochodzenie. Widać, że gra jest japońska.

Nadal brutalna, ale łatwiejsza

Podsumowując, Elden Ring to dokładnie to, czego się spodziewasz. Ma kilka zmian, ale gdy możliwość skoku jest największą z nich, nie można spodziewać się niczego rewolucyjnego. Elden Ring wydaje się wiec być mashupem wszystkiego, co widzieliśmy wcześniej. Walka z Dark Souls. Elementy skradankowe z Sekiro. Coś tam na pewno z Bloodbourne. Jeśli kochasz gry od FromSoftware, Elden Ring będzie kolejnym dodatkiem do twojej kolekcji. Jeśli jednak spodziewasz się czegoś świeżego, to się rozczarujesz. Czy ja planuję ponownie zagrać w grę po premierze? Niekoniecznie, bo Dark Souls nie ruszyłem ponownie od kilku lat, ale na pewno gra wywoła sporo emocji zawartych w szerokim spektrum. Jedni będą pisać, że gra jest zbyt trudna, bo to nadal Souls-like. Inni będą krzyczeć, że zbyt uproszczono grę i nie trzeba już dziesiątek godzin, żeby przygotować się na jedną walkę. Ostatecznie będą też osoby, które po raz pierwszy będą mogły wyrobić sobie opinię o gatunku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.