Gra Recenzja

El Gancho – on jeden uratuje wszytkich!

El Gancho to jedna z tych gier, której nazwy nie potrafię wytłumaczyć. Może oznacza coś w innym języku, ale komu by się chciało sprawdzać? Na pewno nie kojarzy się ze skocznym małym stworkiem, który zasuwa w powietrzu ze sprawnością równą Rico z Just Cause.

Dinozaur w kilku smakach

W grze kontrolujemy stworka, który wyposażony jest w broń i genialną linkę, która pozwala mu dyndać z pobliskich przeszkód. Nasze zadanie? Uratować pobratymców! Dosłownie, chyba nie ma innego zadania. El Gancho to stosunkowo niewielka gra, która zaskakuje przyjaznością, lecz nie jest to gra łatwa w obsłudze. Wspomniana lina może być przyczepiona tylko do przeszkód, które są trochę bliżej niż zasięg widzenia na ekranie. Dostanie się do wyższych miejsc albo walki z bossami będą wymagały nieco ćwiczenia. Sama broń też nie powala, bo pociski lecą blisko i mamy ich mało. Nasz bohater jest natomiast zwinny i skoczny, więc trzeba nauczyć się wykorzystania linki, żeby jak najszybciej zebrać wszystkich pobratymców i zakończyć poziom. Niestety gra często zamienia się w typowy speedrun, gdzie nie interesuje nas nic, poza znalezieniem zagubionych przyjaciół. Walczyć nie ma po co, części przeciwników zniszczyć w ogóle nie można, a jedzenie przydaje się tylko, gdy brakuje na zdrowia.

Algorytmiczne poziomy to udręka

El Gancho, Xbox One, Xbox Series X, recenzja, review
Gra wygląda prosto, ale jest niesamowicie przyjemna. Dźwięk też jest niczego sobie i zupełnie nie przeszkadza w rozgrywce.

Sporym problemem, który jest czasami frustrujący, są generowane algorytmicznie poziomy. Jest to gra typu rogue, gdzie za każdym razem zaczynamy od zera, a poziomy generowane są w biegu. O ile jest to pomysł fajny, bo każda rozgrywka jest inna, to układy niektórych poziomów bywają irytujące. Raz trafił mi się delikwent, który był pilnowany przez kilka wrogich wieżyczek i ledwo uszedłem z życiem podczas ewakuacji. Za innym razem ledwo dało się dostać na jedną z platform, bo był minimalnie poza zasięgiem liny. Mimo tego, że takie sytuacje nie były zbyt często, to frustrowały za każdym razem, bo szkoda stracić całe zdrowie niedługo przed walką z bossem. Ich poziomy, a także poziomy z freebie bonusami, są jedynymi poziomami, które nie są generowane algorytmicznie i zawsze są takie same. Przynajmniej prawie takie same. To dobrze, bo walki z bossami wcale nie są łatwe. Nawet pokonanie pierwszego zajmie nieco czasu!

Przyjemna i wymagająca

El Gancho, Xbox One, Xbox Series X, recenzja, review
Pokonanie pierwszego bossa jest nie lada wyzwaniem. Mi zajęło to około godziny. Jaki jest twój najlepszy czas?

El Gancho to zręcznościówka, która będzie wymagać od ciebie sporo czasu, wprawy i cierpliwości. O ile ogarnięcie podstaw jest w niej proste, to już podczas walki z pierwszym bossem trzeba wykazać się sporymi umiejętnościami. Obsługa liny naszego małego bohatera będzie wymagać precyzji i wyczucia czasu. El Gancho to nie jest najbardziej imponująca gra, którą wydało eastasiasoft. Jest to jednak pierwsza gra od Sidral Games, w którą przyszło mi zagrać. Mimo tego, że koncepcja wydawała się mnie dziwna na samym początku, to gra okazała się fajna. Jeśli natomiast zależy ci na szybkim 1000G (i zapewne kilku platynkach), to za 30 złotych i w ciągu godziny będą twoje.

Grano na Xboksie Series X

El Gancho to prosta zręcznościówka, która pozwala nam wcielić się w rolę bohatera, który ratuje swoją rasę. Czy to dinozaur? Czy to krokodyl? To nie ma najmniejszego znaczenia. Ważne, że gra jest przyjemna i za niewielkie pieniądze pozwoli nam się dobrze bawić. Kopia gry do recenzji została dostarczona przez wydawcę.

7
El Gancho:
7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *