Gra Opinia

Call of Duty: Black Ops Cold War wkurzyło mnie

Piszę to z ciężkim sercem, jednak po godzinach gry, spędzeniu dosłownie trzech dni na graniu w Call of Duty: Black Ops Cold War, muszę stwierdzić, że nienawidzę Call of Duty. Powodów jest wiele, ale wszystkie sprawiają, że nie mogę się doczekać kolejnego Battlefielda. Oby nie był podobny do Call of Duty pod żadnym względem.

Camping kontra dobra pozycja taktyczna

Call of Duty: Black Ops Cold War, Xbox One, Xbox Series X|S
Nie jestem pewien, czy to miejsce to genialna pozycja taktyczna blokująca dwa wyjścia przeciwnikowi, czy może pozycja perfidnego campera. W każdym razie lubię ją.

Mapy w Call of Duty budowane są w pewnym celu. Szybka akcja musi mieć miejsce. Tak to jest w grach, w których jest maksymalnie 12 graczy. Titanfall rozwiązał to botami na większych mapach, które generowały ruch i ciągłą walkę. Call of Duty tworzy klaustrofobiczne mapy, których jedynym celem jest trzymanie gracza w napięciu. Mapy są pełne zakamarków i wąskich przejść, więc idealnie spełniają swoje zadanie. Jednocześnie sprawiają, że bardzo łatwo zasadzić się na przeciwników, zabijając masę przeciwników, a samemu nie dać się zabić. Mało jest miejsc, które mają wiele wejść. Są nawet miejsca, z których nie jesteś w stanie wykurzyć przeciwnika nawet tonami materiałów wybuchowych. Oni mają na to swoje sposoby. Jasne, że z campieniem boryka się każda gra. Niewiele gier jednak tak to ułatwia. Battlefield jest tutaj dobrym przykładem, bo campić się da, ale mapy są tak otwarte, że trudno pilnować każdej ze stron. Nawet te małe są otwarte.

Hardkor to porażka

Call of Duty: Black Ops Cold War, Xbox One, Xbox Series X|S
Hardcore pozwala tobie grać ulubionymi broniami, albo tymi, które nie mają sensu w standardowej grze. Strzelba jest jednym z przykładów takiej broni.

Zacząłem grać w trybie Hardcore po kupieniu Call of Duty: Modern Warfare. Nie dość, że tryb oferował mi możliwość grania broniami, które nie były metą, ale też wyrównywało moje szanse w walce. Gdy jeden strzał zabije przeciwnika, nie musisz celować w głowę i mieć wielkich umiejętności, wystarczy być pierwszą osobą, która strzeli. Sytuacja nieco zmieniła się w Cold War. O ile Hardkor działa mniej więcej tak samo, to poprzez dodawanie kolejnych broni i atuty zwiększające mobilność graczy, stworzono tryby, w których dominuje osoba mająca najlepiej dostrojoną najlepszą broń należącą do mety i najszybciej odblokuje niezbędne dodatki. Zazwyczaj są to osoby, które osiągnęły zatrważająco wysoki poziom prestiżu i walcząc z noobkami na poziomie Prestiż 1, nabijają sobie K/D. I znowu mam tutaj problem z rozmiarem map, który jednocześnie umożliwia campienie spawnu przeciwnika, co działo mi się już kilka razy.

Meta jest silna

Call of Duty: Black Ops Cold War, Xbox One, Xbox Series X|S
Mam wrażenie, że LC10 to obecna meta rozgrywek w trybie Hardcore, albo nawet dla całego Cold War. Po północy każdy zaczyna dzierżyć tę broń, najczęściej w złotej skórce.

Meta Cold War nie tylko zmienia metę Cold War, ale także wpływa mocno na Warzone. Po każdej aktualizacji, która dodaje nowe bronie, widać masę filmików zachwalających nową broń. Potem jest fala filmików, że nikt nie używa innych broni, a na końcu pojawia się aktualizacja wprowadzona przez Raven do Warzone, która znacznie wyrównuje poziom broni. Często wyrównuje do tego poziomu, że jakiś dawno nieużywany kawałek złomu nagle staje się najlepszą bronią. Ale bronie w Cold War zmieniają się rzadziej, jeśli w ogóle. W momencie pisania tego wpisu dominuje na polu walki Swiss K31 (nieprawidłowo opisany jako karabin czterotaktowy) i pistolety maszynowe LC10 i OTs-02. Jeśli widzisz kogoś, kto biega z inną bronią, to zdecydowanie widzisz amatora. Nie ma co się dziwić, każdy chce wygrywać, a sądząc po graczach CS:GO, większości ludzi nie przeszkadza używania latami tej samej broni. Mnie przeszkadza, lubię duży wybór z jasno określonym końcem. Platynowa gwiazdka była fajna.

360 no scope headshot

Call of Duty: Black Ops Cold War, Xbox One, Xbox Series X|S
Trudno spotkać grę w trybie Hardcore, w której przeciwnicy w większości mają poziom poniżej 100. Ale fakt, że zdobycie setnego poziomu to mniej więcej tydzień grania.

Kolejna rzecz, która mnie irytuje w tej grze, to nadpobudliwość graczy. Idealne dla mnie było, że we wczesnych strzelankach można było biegać i skakać. Z czasem pojawiła się możliwość robienia wślizgów i też była ok. Używano jej do unikania ognia wroga i szybkiego chowania się za przeszkodami. Z czasem jednak nastał okres rewolucji w strzelankach i pojawiło się chyba Call of Duty: Black Ops. W nim nie dość, że możesz robić szybkie wślizgi, to jeszcze utrata celności podczas skakania wydaje się zerowa. Gdzie są te gry, w których podczas skoku traciło się możliwość celowania przez przyrządy optyczne i mechaniczne? Widziałem w Cold War sytuację, gdzie jeden z przeciwników skakał, podczas skoku celował i zabijał moją drużynę, strzelając w głowę. Rozumiem, że jest to umiejętność, która wymaga zręczności i dobrego oka, ale bez przesady.

Ja po prostu chcę Battlefielda

Call of Duty: Black Ops Cold War, Xbox One, Xbox Series X|S
Jedyne, co jest nadal nieco fajne w Cold War, to tryby z zombie w roli głównej. Mam nadzieję, że kiedyś zerwą z tym trendem…

Mam wrażenie, że ja chyba chcę wolnej strzelanki, która pozwoli mi oderwać się od frustracji szybkiego świata. Obecne trendy, które dyktują więcej i szybciej sprawiają, że nie mogę patrzeć na gry pokroju Warface i Call of Duty. Black Ops włączyłem tylko dla broni z obecnego sezonu, a za Splitgate nie mogę się zabrać od premiery. Zacząłem jednak doceniać znacznie wolniejsze gry pokroju PUBG i Battlefield: Hardline. Jednocześnie brakuje mi hardkorowych strzelanek, w których nikt nie będzie skakał, jakby mamusia była pchełką, a tatuś kangurem. Nadzieja w Insurgency: Sandstorm, którego premiera już chyba niedługo i Battlefieldzie, którego nie mogę się doczekać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.