Gra Opinia

Battlefield 2042 ma dziwny cross-play…

Rozgrywka międzyplatformowa to istotna rzecz w dzisiejszych czasach. Xbox i PlayStation mają po dwie współczesne konsole, na które pojawiają się gry. O pecetach nawet nie wspominam, bo rzadko się spotyka podobne konfiguracje. Mimo tego większość największych gier online dopuszcza możliwość wspólnej gry. Dlaczego więc Battlefield 2042 chce nas wszystkich podzielić?

Nie chodzi o platformy!

Wiele gier pokazało, że rozgrywka międzyplatformowa to nie taka trudna rzecz. Kilka lat temu miało miejsce kilka “przypadków”, które pozwoliły na rozgrywkę między platformami Sony, Microsoftu i PC. Od tamtego momentu wiele gier dodało cross-play. Minecraft, Rocket League i Call of Duty: Modern Warfare są jednymi z najistotniejszych dla mnie gier, ale większość ważnych premier ma jakąś funkcjonalność międzyplatformową. PUBG, War Thunder, Paladins i Fortnite też mają funkcje cross-play, a w każdą z wymienionych gier da się grać przyjemnie, nawet jeśli walczymy przeciwko zawodnikom z potencjalną przewagą sprzętową. Z uwagi na to, że Call of Duty: Modern Warfare i Call of Duty: Black Ops Cold War mają rozbudowaną możliwość rozgrywki międzyplatformowej, nie mogło zabraknąć też tej opcji w najnowszym Battlefieldzie. Wielki krok naprzód, szczególnie że żaden wcześniejszy Battlefield na to nie pozwalał. Ale żeby Battlefield był Battlefieldem, muszą zrobić coś inaczej. Musi być to coś dziwnego.

64 vs 128

Kontrowersyjną decyzją ze strony DICE rozdzielenie rozgrywki dla graczy posiadających Xboksa One i PlayStation 4 od graczy posiadających PC, Xboksa Series X|S i PlayStation 5. O ile ci drudzy dostaną pełno doświadczenie, rozgrywkę ze 128 graczami na mapie, pełnię efektów wizualnych i dosłownie wszystko, co gra ma do zaoferowania, to ci pierwsi nie. Dlaczego? Ograniczenia sprzętowe konsol poprzedniej generacji. Dlaczego jest to dość dziwne? Z uwagi na to, że gry pokroju PUBG i Call of Duty: Warzone mają zapewne większe mapy niż Battlefield 2042 i porównywalną lub większą liczbę graczy. Nie da się? Da się. Jasne, że może być problem z odpowiednią optymalizacją najnowszej iteracji Frostbite Engine, ale bez przesady. Xbox One i PlayStation 4 to nadal są potężniejszymi konsolami niż sprzęt około 1/3 pecetowców, a to nie tak, że gry nie da się zoptymalizować odpowiednio pod te konsole, szczególnie PlayStation 4 Pro i Xbox One X.

Potencjale rozwiązanie?

To nie tak, że Battlefield nie będzie oferował trybów rozgrywki na mniejszych mapach. TDM, SQDM i Gun Master to tryby stworzone dla małych map. Tak samo szybkie mapy w trybach CTF i Conquest na mapach z dodatku Close Quarters w Battlefieldzie 3. Mój pomysł? Wyłączyć grze w wersji na Xboksa One i PlayStation 4 możliwość łączenia się z grami powyżej 64 graczy tak, żeby maksymalnie zwiększyć bazę graczy. A jak ktoś z nową konsolą chce pograć ze starszymi? Będzie miał dokładnie taką samą przewagę jak osoba z dobrym komputerem łącząca się z osobą ze słabym komputerem. Ładniejsze widoki, lepsza rozdzielczość i więcej klatek na sekundę. To ostatnie to jednak nie jest zbyt wielka przewaga w grach pokroju Battlefielda. Trochę obawiam się, że Electronic Arts pójdzie w ślad za Activision i 2K, które dystrybuują gry w zależności od platformy. Na szczęście współpraca z Xboksem raczej wskazuje na implementację Smart Delivery.

Sytuację ratują boty

Battlefield 2042, Xbox One, Xbox Series X|S, PlayStation 4, PlayStation 5, PC
Boty będą standardowymi piechurami, którzy zapełnią rozgrywkę. Serwer zawsze będzie pełen, ale będzie wiadomo kto jest kim. Boty mają się wyróżniać na polu walki.

Nie ma jednak tego złego. Miejsce brakujących graczy mają zająć boty, które są znacznie lepsze od żołnierzy z Titanfall. Zamiast tylko biegać i robić za mięso armatnie, mają być istotną siłą w walce, jednak nie będą przyjmować ról specjalistów. Jednocześnie DICE zapowiedziało, że granie przeciwko botom nie będzie traktowane inaczej niż walka z innymi graczami. Będzie można zdobywać rangi, odblokowywać cokolwiek będzie do odblokowania, a także zdobywać osiągnięcia i trofea. Tym samym EA i DICE zabezpieczają się przed niską liczbą graczy w przyszłości i wyznaczają trend gier online. Wielokrotnie myślałem, że pograłbym w jakąś grę online, ale brakuje chętnych graczy. Gra przeciwko botom może być też dobrym treningiem, którym zdecydowanie była dla mnie walka offline w Battlefieldzie 2, gdzie mogłem poznawać mapy, nauczyć się latać i ogarnąć niewielki asortyment dostępnych broni. A poza tym, każdy ma ochotę raz na jakiś pograć z kimś, kto nie używa “mety”.

W oczekiwaniu na zmiany

Titanfall, Xbox One, Xbox Series X|S, PlayStation 4, PlayStation 5, PC
W Titanfall było kilak rodzajów botów, które zajmowały miejsce na mapach. Nie były groźne, ale sprawiały, że zawsze było co robić, nawet jeśli w grze jest maksymalnie 12 graczy.

Battlefield 2042 ma być grą, która wyznaczy nowy standard strzelanek online. Wielkie mapy, ciągła akcja, niespotykana swoboda. Odchodzi jednocześnie od tradycyjnych elementów znanych z każdego Battlefielda, głównie od klas. Upodobnia się tym do Call of Duty, które nie ma podziału na klasy i specjalizacje, bo każdy dobiera sprzęt, jaki chce. Nie jest to zmiana mile przeze mnie widziana, chociaż namiastką klasowości są specjaliści, którzy mają specjalne zadania na polu walki. Obawiam się, że Battlefield 2042 przestanie być Battlefieldem, a stanie się Call of Duty na sterydach. Mam nadzieję, że się mylę, bo grę na pewno kupię i na pewno spędzę w niej dziesiątki, jeśli nie setki godzin. A tymczasem? Battlefield: Hardline. Całkiem fajna, ale mocno niedoceniana gra, która miała być krokiem w bok, czymś nowym. Okazała się krokiem w przepaść, którą teraz podtrzymuje przy życiu tylko i wyłącznie hype związany z premierą nowej gry z serii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.