Wpis

Aktualizacja bloga, zmiana domeny, kolejne błędy, etc.

aktualizacja

Zacząłem pisać w 2012 roku i od tego czasu raz rocznie zmieniam koncepcję, bo przestaje mi się podobać to, co robię. Może jednak nie tym razem. Zamiast zmian, czas na coś nieco innego. Aktualizacja na pierwszy kwartał roku 2017 – powrót do staraj nazwy, przenoszenie z jednego folderu na serwerze, do drugiego, a także w końcu usunięcie „Continue reading…”

A więc, wróciłem do mojej starej nazwy. Okazuje się, że dotychczasowa była zawsze w wyszukiwarce przed witryną znacznie popularniejszą, acz o innej tematyce. Różnica jednej litery to dość duży problem, o ile nie jesteś witryną, której ludzie szukają. Zawsze, jeśli wpis jest dostępny na tym bardziej rozpoznawanym portalu, niekoniecznie bardziej szanowanym, to potencjalni odwiedzający zwrócą się w jego stronę prawie zawsze.

Kolejna zmiana wiąże się z czymś, co mnie męczyło i nie wiedziałem jak prosto jest to naprawić! Ponieważ szablon, którego używam jest płatny i angielski, to musiałem przetłumaczyć każdy element na język polski. Nie mogłem znaleźć tylko jednej rzeczy w pliku tłumaczeń – przycisku, który mówił „Continue reading…” Okazuje się, że musi to być element WordPressa, ponieważ wystarczyło wejść w ustawienia wyglądu i voilà. Teraz napis mówi „Czytaj dalej…”, co mnie cieszy w stopniu większym niż powinno.

Zmiana nazwy domeny oczywiście nie odbyła się bez problemów. Ponieważ robiłem to pierwszy raz, to zajęło mi to kilka godzin, żeby ostatecznie okazać się, że wystarczy zrobić kopię bazy danych na serwerze, oraz wszystkich plików strony, i zmienić w niej kilka rekordów. Potem oczywiście na samym blogu musiałem pozmieniać kilka rzeczy, jak lokalizację zapisu wgrywanych plików, nazwę, kilka grafik. Nadal istnieje kilka problemów, jak na przykład błędny RSS, ale to problem do rozwiązania jak będę miał wolną chwilkę.

Zapewne jeszcze wiele problemów się znajdzie, muszę ustawić nowe adresy email, zacząć pisać do wydawców i deweloperów z nowego adresu i dać niektórym znać, że zmieniłem adres publikacji, a w praniu zapewne okaże się, że jeszcze kilka rzeczy nie działa jak powinno, ale jestem dobrej myśli. Aktualizacja jest więc zakończona, a pozostało jedynie nieco pracy nad wykończeniem. Aktualizacja sama w sobie jest zawsze pracochłonna, ale przynajmniej tym razem nie było trzeba grzebać się w PHP, żeby wyszło jak miało!

Dodaj komentarz