Gry Recenzja

Tiny Troopers Joint Ops

Kilka gier na komórkę pojawiło się już zarówno na Xboksie One jak i PlayStation 4. Niestety były to zazwyczaj gierki pokroju Battle Island, gdzie trzeba było włączać konsolę raz ja jakiś czas, jakby była komórką i regularnie sprawdzać postęp naszych wojaków. W międzyczasie Disney wypuścił swoje Frozen Free Fall w nieco ulepszonej wersji, a 505 Games wypuściło coś tam, w co zawsze nie chce mi się grać. Chyba najlepszym przykładem tego, że gry mogą być zarówno na komórkach jak i konsolach, a także tego, że nie zawsze powinny, jest gra, która ma na chwilę obecną więcej wydawców niż ludzi nad nią pierwotnie pracowało – Tiny Troopers Joint Ops.

image-3

Joint Ops to oczywiście niewiele więcej niż wpakowanie do jednej paczki zarówno pierwszego Tiny Troopers jak i drugiego – Spec Ops – podciągnięcie ich grafiki do konsolowych rozmiarów, usunięcie mikrotransakcji i dostosowanie gry do obsługi kontrolerów. Jak poszło? Całkiem znośnie. Gra się całkiem przyjemnie, jednak widać, że gra była projektowana pod dotyk. Postacie czasami zatrzymują się na drzewie i nie mogą się ruszyć, bo bezpośrednia kontrola na oddziała dała nam za dużo władzy i zawędrowaliśmy gdzieś, gdzie nie powinniśmy w ogóle być. Poza tym dość często można zauważyć drobne skoki żołnierzy, które sprawiają wrażenie przycinania się gry, mimo faktu, że nie ma to miejsca. Po prostu żołnierze starają się wyrównać tempo i przenoszą co chwilkę postać, co nie jest przyjemne do oglądania.

image

W grze brakuje też mikrotransakcji, co jest dość dziwne. Gra ma bowiem walutę premium w postaci medali i jest ona ograniczona do kilkudziesięciu sztuk, które możemy znaleźć w misji. Ponieważ gra jest dość droga, bo kosztuje nieco ponad 30 złotych, wydawca doszedł do wniosku, że nie może żądać dodatkowych pieniędzy. Super, ludzie zazwyczaj są zadowoleni z tego powodu, ale waluta premium służy w tej wersji do odblokowywania poziomów zombie i wsparcia, oraz ożywiania martwych żołnierzy, co sprawi, że w pewnym momencie zablokowany zostanie graczowi dostęp do pewnych elementów rozgrywki dopóki nie skasujesz zapisu gry i nie zaczniesz wszystkiego od nowa.

image-1

Samo sterowanie zostało dość ciekawie przeniesione, bo wydajesz się kierować punktem gdzieś po środku formacji żołnierzy, wokół którego oni się obracają. Sprawia to, że czasami postać może utknąć na płocie, murze, czy jakiejś kupie złomu leżącej na trasie. Najgorsze jest to, że nie ma możliwości przywołania zaginionego żołnierza, czy takiego, który utknął gdzieś na mapie i nie można go w żaden sposób wyciągnąć. Sterowanie na kontrolerze jest zrobione dość dobrze, chociaż trudno by było skopać sterowanie złożone z mniej niż dziesięciu interakcji. RB, RT i LT odpowiadają za broń dodatkową, analogi za poruszanie się i rozglądanie, które są od siebie niezależne), a Y i A otwierają menu wsparcia i mapę. To wszystko! Nic poza tym na kontrolerze nie ma i jest to całkiem fajne.

image-2

Gra nie jest stresująca, błędy nie mają wielkich konsekwencji, a każdy poziom jest do ukończenia w kilka minut. Jest jednak wielkie „ale” w wypadku tej gry. Można w nią już zagrać na wielu innych platformach, z lepszym sterowaniem i za darmo. Nieważne czy masz PC, czy komórkę, Tiny Troopers jest dostępny na twoje urządzenie. Płacenie 30 złotych za dokładnie to samo doświadczenie jest moim zdaniem nieco bez sensu. No, chyba że wam, tak jak mnie, zależy na osiągnięciach. Wtedy polecam poczekać na 80-90% wyprzedaż, bo kupowanie tej gry w cenie innej niż cena gry na komórkę to przesada.

Gra z własnej kolekcji

Recenzent mordował żołnierzy przeciwnika przez ponad 14 godzin i zdobył wszystkie osiągnięcia w grze

6.2
Dźwięk:
6.5
Grafika:
4
Rozgrywka:
8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.