Gry Recenzja

The Final Station

The Final Station to gra, która ukazała się na Xboksa One, PlayStation 4 i na platformie Steam. Została stworzona przez magicznie nazywające się studio – Do My Best – i wydane przez tinyBuild, czyli mniej więcej na starcie wiadomo jaka ta gra będzie.

Pomysł na historię i rozgrywkę jest w niej naprawdę ciekawy. 104 lata temu miejsce miało wydarzenie, które nazywane jest Odwiedzinami. Możemy się tylko domyślić, że Ziemię odwiedziła jakaś obca cywilizacja i zrównała sporą część znanego nam świata z ziemią. Ziemia ostatecznie się obroniła, ale świat oponowała paranoja – całkowity strach przed ponownymi odwiedzinami. Jak się później okaże, obawy były całkiem słuszne. W 104 rocznicę Odwiedzin budzimy się i zmierzamy do roboty jako konduktor – zabieramy pasażerów i odwiedzamy kolejne stacje.

tfs_screen-5

Tutaj już widać, że gra dzieli się na dwa etapy – eksplorację poziomów i jazdę pociągiem. Pierwsze odbywa się na stacjach i polega na znalezieniu kodu do hamulca, który blokuje nam dalszy przejazd. Czasami kod dostaniemy od razu, a czasami musimy sporo powalczyć, żeby go zdobyć. Bo jak się dość szybko okazuje 104 lata po pierwszych Odwiedzinach nastała kolej drugich odwiedzin. Kosmici, którzy nas atakują są mrocznymi postaciami, których ciała są czarne niczym pustka. Są wśród nich różne rodzaje stworzeń, niektóre się na ciebie rzucą, a niektóre będą powoli się do ciebie zbliżać niczym zombie z twórczości Romero.

tfs_screen-4

Drugim elementem rozgrywki jest jazda pociągiem, gdzie musimy dbać o zdrowie i nakarmienie naszych pasażerów, a także o to, żeby w pociągu nie zabrakło prądu. Mamy więc do wykorzystania 3 zasoby: jedzenie, apteczki i prąd. O ile prąd to zasób o ustalonym poziomie i jedyne co musimy robić, to dbać, żeby zapotrzebowanie na energię nie wzrosło z powodu usterek, to jedzenie i apteczki to już zasób dość ograniczony. Szczególnie jedzenie, które znajdujemy na stacjach i to w niewielkich ilościach. Niejednokrotnie zdarzało się, że wśród wszystkich pasażerów nagle 4 osoby były głodne, a ja miałem tylko 2 jednostki jedzenia. Niestety podzielić go nie można, więc dwie osoby były skazane na powolną śmierć głodową i przy odrobinie szczęścia miałem wystarczająco apteczek, żeby utrzymać ich a stanie agonalnym aż do następnej stacji.

tfs_screen-1

Gdy pogramy nieco więcej, to zobaczymy, że grafika w grze jest naprawdę kiepska. Może i takie efekty wizualne pasują do gry typu side-scroller, ale gra miałaby większy potencjał, gdyby była zrobiona bardziej w stylu Mark of the Ninja, czy Deadlight. Piksele pokazane w grze nie są szczególnie dobrze wykonane. Nie mają istotnego znaczenia jak w Fez i nie wyglądają tak dobrze jak w Terrarii. Dużo lepiej prezentuje się muzyka, bo pasuje do klimatu gry. Jest mroczna i tajemnicza, rzadko wchodzi w wyższe tony i raz na jakiś czas podpowiada, że coś emocjonującego będzie się działo. Nie ma jednak wielu utworów na liście i wszystkie są do siebie podobne. Zważywszy na to, że różnorodność lokacji jest dość duża, to brak zróżnicowania w muzyce niestety jest nie do wytłumaczenia. Nie ma też wytłumaczenia dla braku nagranych dialogów w grze. Te zresztą zostały zrobione zupełnie na odpieprz. Gdy podchodzimy do ocalałego, to mówi on „stay away!”, potem nasza postać mówi „…” i otrzymujemy odpowiedź w postaci „Ok, thanks” i mamy nowego pasażera w pociągu. Jest to niesamowite pójście na łatwiznę.

tfs_screen-6

Fabuła, mimo że jest ciekawym pomysłem, to też nie powala. Nasz bohater jest konduktorem, a jedyny środek transportu w czasie apokalipsy to oczywiście pociąg. Na początku myślałem, że gra będzie bardziej w stylu Snowpiercera. Oj, jak ja się rozczarowałem. W każdym razie podczas naszych zmagań z przeciwnościami losu przyjdzie nam wielokrotnie robić za kuriera, czasami z tragicznym i dość nieoczekiwanym skutkiem. Ale ogólnie sytuacja wygląda tak: „tylko twój pociąg może uratować świat!” No i jedziemy, jedziemy i jedziemy.

tfs_screen-2

Gra jest niestety zbyt prosta pod względem mechaniki i bardzo uboga pod względem zawartości. Widziałem wiele komentarzy pod dyskusją o tej grze, gdzie ludzie wyrażali swoje obawy, że The Final Station nie ma potencjału w kwestii wielokrotnej rozgrywki. Skomentuję to w ten sposób – w grze nie ma wystarczająco zawartości na jedną rozgrywkę, a zaczynanie drugiej będzie tylko i wyłącznie powtórzeniem rozgrywki krok po kroku. Poziomy nie są generowane losowo, przedmioty i przeciwnicy są zawsze w tym samym miejscu, brak urozmaicenia rozgrywki w jakikolwiek sposób. Gry nie warto kupować za cenę, jakiej żąda wydawca. Jest to gra za 20zł, a nie za 70. Niestety.



Gra została dostarczona przez wydawcę

Recenzent spędził 8 godzin ratując wszystkich ocalałych i zdobywając 10 z 10 osiągnięć

5.3
Dźwięk:
6
Grafika:
3
Rozgrywka:
7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.