Gry Spojrzenie na:

Spojrzenie na Watch_Dogs – jedyną grę w której motocykle są przydatne

Hype to jest zło. Hype sprawił, że ludzie z miejsca znienawidzili grę, która nie spełniła ich oczekiwań, a moim zdaniem była najlepszą grą z akcją osadzoną w otwartym świecie wydaną w 2014 roku.

Długo nie mogłem zebrać się do zagrania w Watch_Dogs, na co może świadczyć fakt, że pierwsze osiągnięcie odblokowałem 25 września 2014 roku, a potem na poważnie zacząłem grać dopiero w maju 2016 roku. W międzyczasie ukończyłem GTA V, Mafię II, Assassin’s Creed, The Godfather i Borderlands, więc nieco byłem zmęczony ciągłym bieganiem, ale muszę przyznać, że jak zacząłem grę od samego początku, to szybko doszedłem do wniosku, że Watch_Dogs to jedna z najlepszych gier z otwartym światem, jaka została wydana. Dlaczego? Powodów jest kilka. 4 przychodzą mi do głowy na szybko.

1. To gra, w której motocykle są przydatne

Nie ma to jak zacząć od czegoś przyziemnego. Lubię motocykle. Jest w nich coś, co mi się w nich podoba w kwestii designu. Problem polega na tym, że w większości gier są one zupełnie bezużyteczne. Zazwyczaj zbyt często się z nich spada, a sterowanie jest tragiczne. Poza tym jeśli taki sam efekt można osiągnąć samochodem, to po co w ogóle wsiadać na motor? Ubisoft rozwiązał pięknie te kwestie. W mistrzowski sposób wyważono spadanie, bo tutaj na szczęście każde obtarcie nie powoduje automatycznego upadku. Upadki są raczej kwestią braku umiejętności wykorzystywania tego, co gra ma do zaoferowania, a nie obtarcia samochodu pod dowolnym kontem. Można sobie pozwolić na nieco bardziej agresywną jazdę. Motorem steruje się oczywiście nieco inaczej niż samochodem, ale podstawowa zasada jest taka sama – gaz, hamulec, prawo, lewo. Nie ma tutaj pochylania się na boki niczym w MotoGP, czy GTA, przez co nie tracimy panowania nad motorem i nie lądujemy  w powietrzu pod kątem 90 stopni w odniesieniu do płaszczyzny ulic. Jest to o tyle ważne, że motory są najistotniejsze, bo są najszybsze i wszędzie się przecisną. Korzystając z przeszkód takich jak blokady drogowe przez które możemy się swobodnie przeciskać, czy uciekając wąskimi uliczkami Chicago, możemy wykonać zadanie ucieczki przed policją, czy wysadzenia w powietrze, czy raczej zneutralizowania, bandziorów szybko, łatwo i bezpiecznie.

2. Wielkość świata jest idealna, a rozkład optymalny

Wielkość świata nie jest dla mnie ważna w grze. To, że GTA V ma tak wielki świat wcale nie pomaga, a jest jedynie usprawiedliwieniem istnienia samolotów i niedogodnością w kwestii zdobywania osiągnięć. Chicago przedstawione w grze, mimo że nie ma związku z Chicago poza kilkoma zabytkami i odwzorowanymi ważnymi lokacjami w mieście, jest idealnych rozmiarów i jest dobrze rozplanowane – odpowiada mniej więcej wielkości Los Santos. Jak na grę w której skupiamy się na pościgach i raczej krótkich oraz klimatycznych akcjach, to i tak jest sporo przemieszczania się z punktu A do B, a to jest ostatnia rzecz, którą chcesz robić po 10-minutowej ucieczce przed policją. Miasto porównywalne jest do tego z Saints Row: The Third, czyli mimo jeżdżenia nie wydaje się być nudne, bo nie są to powalające odległości pokroju kilkudziesięciu kilometrów. Mapa GTA IV nie była zła, V to przesada, mniej więcej trzykrotna.

3. Co robimy w ukryciu

Tryb rozgrywki online nie jest w Watch_Dogs typowy. Ja skupię się na jednym konkretnym. Śledzenie Online. Jest to tryb gry, gdzie jesteś wrzucony jako losowy przechodzień w świat innego gracza i musisz go śledzić nie dając siebie zauważyć i tym bardziej zabić. Nic ciekawego? Zazwyczaj zupełnie nic. Musisz iść kawałek za innym graczem zachowując się jak przechodzień, przestrzegać zasad ruchu drogowego i takie tam. Ale raz na jakiś czas zdarzy się jakaś osobliwa postać. Raz jechałem autostradą w grze i mój cel był w parku zaraz pod nią. Zatrzymałem się więc moją nierzucającą się w oczy imitacją Priusa na moście, wyłączyłem silnik i przez kilka minut zwijałem się ze śmiechu jak gracz próbował potrącić kobietę swoim motorem, która raz uciekała w jedną a raz w drugą stronę. Innym razem mój cel był na parkingu, więc nie było innego wyjścia niż na niego wjechać, więc spokojnie jadę, parkuję między dwoma ciężarówkami i obserwuję jak gracz próbuje dostać się na dach. Brak jakiegokolwiek powodu. Nic na nim nie ma, to nie jest żadne zadanie ani osiągnięcie, po prostu spodobał mu się dach. Udało mu się na krótko przed zakończeniem mojego śledzenia. Sam pomysł inwazji świata gracza bez jego wiedzy jest niesamowity. Zastanawia mnie ile razy ja sam byłem śledzony i ile razy zderzyłem się z samochodem śledzącego albo ile razy zabrałem mu samochód? Bo o ile nie zostaniesz sprofilowany, to gra toczy się dalej jak gdyby nigdy nic i zdarzyło mi się, że raz gracz ukradł mi samochód a raz motor. I nie ma nic piękniejszego niż stanie za graczem i trąbienie na niego, bo zatrzymał się na środku skrzyżowania.

4. Fabuła

Fabuła nie jest powalająca na kartce. Spartaczona robota przez przerost ambicji jednego z partnerów. Tajemniczy haker wykonujący równoległe włamanie. Wielkie sprzątanie. Ginie siostrzenica głównego bohatera. Zemsta. Standard w branży. Ale im dalej w grę tym ciekawiej się robie. Nakładają się kolejne warstwy spisków, zacierania śladów, pojawiają się geniusze, którzy umarli i geniuszami zostają zupełnie nieoczekiwane postacie. Cała gadka o tym, że gangi uliczne pod wodzą Iraqa są zbyt dobrze wyposażone i zorganizowane pozwalają nam wyczuć, że coś tam śmierdzi. Dlaczego były weteran i teraz samozwańczy pan życia i śmierci jest w stanie kontrolować nawet najstarszą organizację przestępczą w Chicago? Dlaczego policja zostawia go w spokoju. Dlaczego owa organizacja jest zmuszona z nim współpracować? Co policja ma wspólnego ze śmiercią siostrzenicy. Dlaczego mafia ściga siostrę!? To są te ciekawsze z licznych pytań, które sobie zadawałem w pierwszych trzeb rozdziałach gry. Bo to one właśnie budują napięcie i szykują grunt pod wielki finał. A wielki finał jest cudowny. Wielki skok w GTA nie umywa się do zgaszenia świateł w całym kraju za pomocą jednego guzika.

Watch_Dogs miało jednak problem z ukazaniem tego wszystkiego sporej części publiki, ponieważ rozczarowało. Gra była zapowiadana jako coś zupełnie innego – bardziej rozbudowana mechanika, ładniejsza grafika, inteligentniejszy świat, więcej interakcji. Sporo jednak zostało wycięte lub było po prostu marketingową ściemą. Przez to ludzie się poobrażali i grę oceniono – zarówno profesjonalnie jak i przez graczy – jako średniej jakości grę, w której forma wielce przerosła treść. Z perspektywy czasu widzę, że nie jest to prawda. Watch_Dogs to gra idealna pod każdym względem, jeśli wyłączycie myślenie o cyferkach, które i tak nie mają znaczenia. To co, że świat jest mniejszy? To co, że fabuła jest krótsza? To co, że gra nie dostarcza tylu godzin zabawy online? Nieważne, bo cena za godzinę rozgrywki wysokiej jakości w tej grze jest naprawdę korzystna. Nawet z wieloma ograniczeniami, które gra narzuca. I wierzcie, lub nie, dla mnie najciężej było przeboleć tylko jeden styl ubioru postaci. A było tyle ciekawych sposobów maskowania twarzy.

Aha, czy czekam na Watch_Dogs 2? Odkąd wiadomo, że nie będzie w nim bohaterem Aiden Pearce, to nie. Poza tym jak wytłumaczą możliwość kontrolowania ctOS przez inne osoby? Wiadomo, że poza Radą Dave’ów dostęp do tego mają 3 osoby – Clara Lille, Aiden Pearce i Damien Brenks. Z nich co najmniej 6 nie żyje, a Rada Dave’ów jasno powiedziała, że nikt nie powinien mieć haków i nieźle wkurzyli się na Clarę, że dała je Aidenowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.