Gry Spojrzenie na:

Spojrzenie na Alan Wake

Alan Wake

W 2010 roku Remedy Entertainment wydało swoją trzecią grę. Dzięki pomocy wydawniczej ze strony Microsoft Game Studios i nakładowi Nordic Games zespół Sama Lake’a mógł pokazać światu nową grę – Alan Wake. Wszyscy oszaleli na jej punkcie trzy razy. Pierwszy raz w 2010 roku, po tym jak okazało się, że gra jest świetna. Potem w 2012 roku, gdy gra została wydana także na PC i trzeci raz był w 2016 roku, gdy gra dołączyła do programu Backwards Compatibility.

Alan Wake ukazał się na rynku, jak wspomniałem wcześniej, w 2010 roku. Microsoft Game Studios zajęło się dystrybucją cyfrową, a Nordic Games (obecnie THQ Nordic) zaczął dystrybucję fizycznych kopii gry. Gra ukazała się oczywiście tylko na Xboksie 360 i była jedną z tych pięknych gier na Xboksa, która wówczas pokazywała, co konsola potrafi. Remedy Entertainment się postarało, gra była cudowna pod względem rozgrywki i fabuły, którą chwalono niemal uniwersalnie chwalono za kreatywność i narrację. Dwa lata później gra ukazała się także na PC i zaczęła się wojna. Niemalże każde pismo drukowało artykuły porównujące obie wersje gry między sobą, zliczając ile klatek na sekundę było w każdym momencie rozgrywki i jak gęsta była mgła w każdej z lokalizacji. Wygrał chyba wtedy Xboks w większości scenariuszy, bo w 2012 roku nadal był dość dobrą konsolą pod względem specyfikacji.

Alan Wake

W 2016 roku Microsoft nieco zaskoczył fanów dodając grę do każdej wersji Quantum Break, które też było stworzone przez Remedy Entertainment. Co z tym idzie, Alan Wake ukazał się w programie BC i Microsoft rozdał za darmo DLC do gry. Ponieważ gra leżała w pudełku już od jakiegoś czasu na mojej półce, to postanowiłem w nią zagrać po raz pierwszy raz, będąc po przejściach z Alan Wake’s American Nightmare. Po włączeniu gry pograłem może godzinę i wyłączyłem ją niezbyt ogarniając o co chodzi, jednak tego samego dnia grałem w Batmana: Arkham Origins i rozmawiałem dość dużo o książkach i filmach Stephena Kings. Oczywiście dość szybko temat zeszedł na Alana Wake’a, który jest bazowany na twórczości Kinga i doszedłem do wniosku, że dam mu drugą szansę, zagłębiając się nieco mocniej w fabułę gry.

Alan Wake

Następnego dnia rozpocząłem grę od nowa dokładnie eksplorując każdy zakątek, rozmawiając z kim tylko się da, czytając kartki maszynopisu i zaczęło do mnie docierać czym jest ta gra. Niestety może okazać się, że dla części ludzi brak zrozumienia fabuły będzie barierą, której nie da się pokonać, bo ja pod koniec drugiego przejścia gry nadal nie ogarniałem za bardzo o co chodzi. Alan Wake to pokręcone arcydzieło literackie w formie gry, w którym motywy nie są znane, a ścieżka, która podąża bohater wydaje się ślepa za każdym razem, gdy jesteśmy blisko rozwiązania. Za każdym razem, gdy układałem sobie historyjkę w głowie, która ilustrowała przebieg zdarzeń w grze, pojawiał się jakiś nowy fragment informacji, który całkowicie zmieniał sytuację. Wszystko komplikuje też latarka. Jak wspomniano, latarka to metafora, która pozwala nam uwolnić się od przeciwników i pokonać ciemność, która de facto ciemnością nie jest.

Alan Wake

To całe kombinowanie fabularne, które zostało wykonane dość mocno kontrastuje z prostotą i powtarzalnością rozgrywki. W gruncie rzeczy nie robimy nic nowego od pierwszej nocy po ostatnią. Nie są wprowadzane nowe mechaniki, bo od samego początku wiemy, że światło zabija przeciwników, i gra raz na jakiś czas da nam mocniejsze, albo alternatywne źródło światła. Powoduje to, że każdego normalnego przeciwnika da się pokonać dokładnie tak samo jak każdego bossa – za pomocą flar i granatów błyskowych. Te są dość obfite i nawet na koszmarnym poziomie trudności w wystarczającej ilości, żeby móc je wykorzystać w każdym momencie zagrożenia i podczas każdej cięższej walki. Nawet amunicja nie jest dużym problemem, ale różnica między zabiciem przeciwnika dwoma, a trzema strzałami jest wielka, jeśli mordujemy ich setki.

Alan Wake to ciekawa gra nie dlatego, że trzyma w napięciu wartką akcją, a dlatego, że do pewnego stopnia historia gry jest twoja. Zostaje wiele miejsce, w których możemy sami interpretować motywacje i wydarzenia w grze. Jest to zdecydowanie ciekawe doświadczenie, ale brakuje nieco bardziej rozbudowanego arsenału znanego z Alan Wake’s American Nightmare. Alan Wake powinien być ciekawą pozycją dla każdego fana twórczości Stephena Kinga. Ja akurat jego książek nie lubię, ale nie mogę się doczekać odpalenia książkowej wersji gry na moim Kindlu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.