Gry Spojrzenie na:

Spojrzenia na Forza Horizon

Forza Horizon

Nie znoszę gier, które używają licencji. Prędzej czy później dobra gra, lub gra, w którą jeszcze nie grałem, jest usunięta ze sprzedaży. Zazwyczaj powoduje to całkowitą niedostępność danego tytułu na konsolach (bo na pecetach można to obejść, wink, wink), co dla osoby, która gra dla osiągnięć jest naprawdę druzgocące. Tak stało się ostatnio z bardzo dobrą grą, którą jest Forza Horizon.

W gwoli przypomnienia. Forza Horizon została zapowiedziana jako darmowa gra w ramach usługi Games with Gold na wrzesień 2016 roku. Niedługo później ogłoszono, że 20 października gra zostanie usunięta z rynku. Zespół Forzy zapowiedział, że gra osiągnęła „End of Life” i wraz z DLC nie będzie dostępna po pewnej dacie. Co to oznacza? W grach online oznacza, to że koszty utrzymania serwerów przewyższyły zyski. W innych? Cóż, zazwyczaj wiąże się to z wygasającymi licencjami, których odnawiania nie usprawiedliwia obecny poziom sprzedaży tytułu. Niestety muzyka i samochody w grach wyścigowych kosztują. Trzeba zazwyczaj słono zapłacić za każdy wykorzystany znak towarowy. Nawet za bronie się płaci, dlatego część gier preferuje używać zamiast „SCAR-L” po prostu „Scar”. Kasa, kasa, kasa. Microsoft zrobił jednak ukłon w stronę graczy, nie tylko dając im za darmo grę, ale także drastycznie obniżając ceny DLC do gry nie na kilka dni, ale tygodni. Dlaczego ktoś chciałby kupować DLC do gry, która jest na wyjściu?

Forza Horizon

Bo Forza Horizon to bardzo dobra gra. Wyścigi online w tej grze były, zaraz obok GRID 2, moimi ulubionymi, a generalnie nienawidzę ścigać się z innymi graczami. Może ma to związek z moją przeciętną pozycją na mecie, chociaż nie sądzę. Dodatkowo Forza Horizon nie posiada osiągnięć związanych z dedykowanymi serwerami, więc wszystkie osiągnięcia są nadal do zdobycia, pod warunkiem wcześniejszego kupienia DLC i posiadania chyba co najmniej jednego dodatkowego Car Packa, ponieważ z tego co pamiętam trzeba wykonać wyzwanie w 3 samochodach Shelby, ale tylko dwa są dostępne w grze bez dokonywania zakupu. Nie żeby to był taki problem, bo Season Pass do gry kosztował tylko 18 złotych i grzechem było go nie kupować. Wracając jednak do samej gry, liczba godzin dobrej zabawy, którą oferuje jest całkiem spora. Pomijając wyścigi, które były liczne i o różym stopniu trudności, możemy też robić wiele dodatkowych rzeczy.

Można bowiem szukać ukrytych samochodów, popisywać się przed publiką naszymi umiejętnościami w wyzwaniach pokroju Mustang vs Mustang, samochód kontra samolot, czy w końcu dzięki darmowemu DLC 1000 Club wykonywać w każdym z samochodów po kilka wyzwań. Niektóre były trudne, niektóre były łatwe, ważne, że było ich dużo. To, w połączeniu z otwartym światem, nadal bardzo ładną grafiką oraz szeroką gamą samochodów sprawiło, że aż chciało się grać. Spędziłem w grze naprawdę wiele godzin, po czym doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu, bo mimo bycia w ciągłym ruchu mój postęp prawie się nie rusza. Tyle jest w tej grze do zrobienia. Jeździ się dobrze, bawi się jeszcze lepiej, nadal można się pościgać online, mimo coraz mniejszej puli ludzi do wspólnej zabawy. Chyba czas na Forzę Horizon 2. Mamy jeszcze jakiś rok, dwa, a potem ta też zostanie usunięta. A jeśli nie ona, to nadal mam Forzę Motorsport 2 do skończenia. I 4. I 5. I 6 też.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.