Gry Recenzja

Recenzja The Solus Project

The Solus Project ma za sobą intensywne pół roku rozwoju i od niedawna jest dostępny w ostatecznej wersji na Xboxa One i na PC. Co się zmieniło? Co pozostało niezmienione? Czy tej grze czegoś nadal brakuje? Na te pytania, i wiele więcej, postaram się odpowiedzieć w recenzji.

Pierwszy kontakt z The Solus Project miałem w lutym 2016 roku, niedługo po tym, gdy gra ukazała się w Game Preview na Xboksie One. Napisałem wtedy moje pierwsze wrażenia i zauważyłem, że gra ma kilka problemów takich jak problem z FOV, ekwipunkiem i zagospodarowaniem ekranu. Gdy teraz chwyciłem grę na nieco dłużej, to mam kilka nowych uwag, ale muszę się niestety odnieść także do moich poprzednich. Zacznijmy jednak od tego, czym gra jest.

Solus Project

The Solus Project to pierwszoosobowa gra, w której musimy przetrwać na obcej planecie i zapewnić przetrwanie naszej rasie. Jak się okazuje Ziemia zostaje zniszczona w roku 2151 i ci, którzy zdążyli się ewakuować muszą znaleźć nowy dom. My jesteśmy jednym z członków załogi badającej potencjalne planety zdatne do założenia kolonii. Niezidentyfikowany obiekt trafia jednak w nasz statek i rozpada się on na drobne części, nam udaje się uciec i bezpiecznie wylądować. Nasza przygoda na Gliese-6143-C zaczyna się od małego wstępu, zabawy z jakiegoś powodu wciąż działającym silnikiem odrzutowym, kilkoma kamieniami i teleportem.

Solus Project

Gra pozwala eksplorować nam regiony planety podzielone według ram fabularnych. Tworzą one niewielkie, ale z drugiej strony nie takie małe, obszary po których możemy się swobodnie poruszać. Każdy z obszarów jest wyspą, która połączona jest z innymi jaskiniami, do których przyjdzie nam kilka razy zerknąć. W eksploracji przeszkadzać nam nieustannie będą warunki środowiska jak na przykład ciała wody, czy warunki atmosferyczne. Planeta na której wylądowaliśmy nie jest zbyt przyjazna i przewidywalna. Z dnia na dzień pogoda może zmienić się ze słonecznego +30°C w mroźne i mroczne -20°C. Noce też są niestety nieprzyjemne. Istnieje silna tendencja do burzowych nocy i częstych tornad, a przy tym temperatura oscyluje w granicach 0°C w te cieplejsze noce. Sprawia to, że jednym z istotniejszych parametrów, na które musimy zwrócić uwagę, zaraz obok zapasów wody i kalorii, jest temperatura ciała naszego bohatera. Jeśli spadnie poniżej 35,5°C grozi nam śmierć z powodu hipotermii, co na pewno nie jest przyjemne. Owa dwa pozostałe parametry pokazują nam natomiast ilość naddatku wody i kalorii w naszym organizmie. Jest to ważne, ale zbiorników z wodą i jedzenia jest tak dużo, ze nie trzeba zwracać na to dużej uwagi. Jest także parametr odpowiadający za wyspanie, jednak pełni on rolę przypominacza o zapisie stanu gry (podczas snu następuje zapis postępu), a nie mechaniki utrudniającej przetrwanie. Ważnymi parametrami niebezpośrednimi są także wilgotność ciała i siła wiatru, bo im te są wyższe, tym organizm się szybciej wychładza.

Solus Project

Ponieważ jest to zabawa w przetrwanie, to oczywiście nie mogło zabraknąć craftingu! Stoi on na idealnym poziomie. Nie ma tutaj tworzenia broni z niczego, budowania domów, czy tworzenia miksturek. Całe wytwarzanie przedmiotów ogranicza się do rzeczy realistycznie niezbędnych – możemy stworzyć młotek, pochodnię, napełnić butelkę wodą, albo naostrzyć kamień. To w zasadzie wszystko z tych bardziej istotnych. Jest coś pięknego w takim minimalizmie. Większość rzeczy i tak jest wyciągana z zapasów rozbitego statku kosmicznego. Mamy z czasem dostęp do latarki na baterie słoneczne, radia, a i wspomniany młotek to młotek instant, gdzie rurkę trzeba połączyć z obuchem z jednego ze zrzutów. Brakuje mi tylko kilku rzeczy do pełnej satysfakcji. W grze przydałaby się mapa, szybka podróż i możliwość zakładania obozów w kilku miejscach. Pierwszym obozem z prawdziwego zdarzenia, i przy tym jedynym z prawdziwego zdarzenia jest ten zrobiony przez naszego niefartownego załoganta, który umarł z flarą w rękach.

Solus Project

Co do efektów wizualnych, to gra zasługuje na wielki plus i kilka minusów. Plus za grafikę. Jest naprawdę ładna. Przyjemnie biega się po świecie, który zachwyca widokami i jakością wykonania. Minusiki jednak należą się za FOV, bo to się nie zmieniło. W wersji na PC można dowolnie przesuwać suwak, ale FOV na Xboksie One jest zablokowane do dość wąskiego. I mam idealne wytłumaczenie dlaczego tak się stało. Gra sobie nie radzi. Xbox One sobie nie radzi. Bywa miejscami, że gra zwalnia i zaczyna pokazywać ilość klatek na sekundę oscylującą w okolicach 10. Jest to niewybaczalne. Nie będę pisał, że Xbox jest wystarczająco potężny, żeby pociągnąć tę grę 1080p 60FPS, ale jeśli gra nie potrafi wyciągnąć stabilnych 30FPS, to wina leży po stronie leniwych twórców. Widać co było priorytetem, bo wersja z Xboxa One nie ruszyła się o krok pod względem wydajności, dodano tylko kilka rzeczy tu i tam.

Solus Project

A więc czy Solus Project zasługuje na wydanie na niego niemałych pieniędzy? Tak. Gra mimo swoich wad jest przyjemna i pozwala na długie godziny biegania, szczególnie gdy wszystko musimy znaleźć aby odblokować osiągnięcie. Wybór jest tylko miedzy wersją na PC i na konsolę, bo The Solus Project jest bardzo konsolowy, ale mimo wszystko lepiej czuje się na Windowsie.



Gra została dostarczona przez wydawcę

Podczas swoich 9 godzinnych przygód na planecie Gliese-6143-C recenzent zdobył tylko 12 osiągnięć i utonął 4 razy ku zagładzie ludzkości.

7.5
Dźwięk:
8
Grafika:
7
Rozgrywka:
7.5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.