Gry World of Tanks Xbox One

Sherman Ripper – po prostu Sherman

Sherman Ripper

To już kolejny czołg dostępny w kampanijnej przecenie w World of Tanks na konsolach. Tym razem Sherman M4A2E4 zwany „Ripper”. Czy jest historyczny? Nie. Czy jest potężny? Nie. Czy warto w niego zainwestować? Cóż… Ujmę to tak – Ripper to agresywne malowanie przeciętnego Shermana.

Sherman Ripper
Oryginalnie malowany ‚Easy Eight’ z konflikty koreańskiego

Tło historyczne wygląda tak: w 1950 roku podczas wojny w Korei naprzeciwko wojsk ONZ stały połączone armie Chin i Korei Północnej. Ponieważ ogólna kultura azjatycka jest dość przesądna, a 1950 ro był rok tygrysa, to Amerykanie wpadli na genialny pomysł. Postanowili pomalować swoje Pattony i Shermany tak, żeby przypominały atakującego tygrysa. Miał to być silny czynnik psychologiczny. Okazało się, że średnio podziałało, ale mamy teraz zdjęcia zakopanych Pattonów i kilka załóg Shermanów. Shermanów? To dlaczego czołg nie jest historyczny? Ponieważ to nie ten Sherman. M4A2E4 to wersja prototypowa mająca przetestować nowe zawieszenie. Testy jednak przebiegły niepomyślnie, nowy system był wadliwy, a naprawa zbyt złożona jak na warunki polowe[źródło]. Shermany, które były w Korei i tak zwane „Easy Eight”, czyli M4A3E8. Ten jednak jako ładne premium jest w postaci filmowego bohatera – Fury. I to sprawia kilka problemów, które zauważymy już w pierwszym meczu.

Sherman Ripper
Atak na ciężki czołg tego samego poziomu to samobójstwo. 76 mm to stanowczo za mało

Ripper to niestety czołg wybitnie V poziomu. I należy to uszanować w pewnym sensie. Wraz ze swoim niepomalowanym odpowiednikiem są czołgami, które walczą tylko do VI poziomu. Daje to pewną szanse na wygraną w odpowiednich okolicznościach, ale jednocześnie niesamowicie ogranicza pole do popisu. Podczas jednej z moich krótkich walk wystrzeliłem 6 razy. 3 strzały odbiły się od VK 30.01 P, jeden nie przebił boku Shermana M4, a spośród 2 pozostałych jeden nie przebił kadłuba Pz. III/IV i jeden spenetrował wieżyczkę, po czym niemiecki mutant mnie zniszczył. Tak niestety wygląda większość walk w Ripperze, jeśli używamy standardowej amunicji. 103 milimetry penetracji to naprawdę niewiele, szczególnie jeśli przeciwnik myśli, a nawet jeśli nie, to będziemy mogli pokazać naszą potęgę tylko podczas organizowania zasadzek, podczas gdy atak frontalny będzie oznaczał śmierć i skromne 2 tysiące za naprawę czołgu. Ale w gruncie rzeczy dlaczego tak jest?

Sherman Ripper
Co prawda pocisk możemy odbić, ale musi zostać wystrzelony z drugiego końca mapy

M4A2E4 to był eksperyment, więc częściowo złożony z tego, co leżało w okolicy i było najtańsze. Miał on testować tylko jeden aspekt nowej konstrukcji, więc uzbrojono go dokładnie tak, jak pierwszą wersję Shermana. 75-milimetrowe działo M3 było stosowane już w M3 Lee, co nie świadczy o nim dobrze. Mamy bowiem czołg opancerzony nieco lepiej niż standardowy Sherman, z płaskimi bokami, w które wejdzie dosłownie wszystko, a także działem IV poziomu. I to jest największa wada. Penetracja KV-1, innego Shermana, czy niemieckich czołgów jest niemożliwa. O brytyjskich nawet nie wspominam, bo to są bryły żelaza na gąsienicach. Wniosek płynący z tego wszystkiego jest następujący: Ripper nie jest maszynką do robienia pieniędzy, a do zdobywania doświadczenia. Jako pojazd premium charakteryzuje się bowiem bonusem do doświadczenia w wysokości 45%, co nieco przyspieszy szkolenie amerykańskich załóg naszych czołgów średnich. Warto? Warto, pod warunkiem, że zastąpimy całą naszą standardową amunicję amunicją premium.

Sherman Ripper
Albo z bliska przez nowo kupiony lekki czołg

Amunicja premium dodaje aż 35 milimetrów penetracji przy zachowaniu zadawanych uszkodzeń. W takich sytuacjach nawet ciężkie czołgi pokroju KV-85 są do zniszczenia. Churchilla nadal nie uszkodzimy, ale możemy mieć w zapasie kilka sztuk amunicji HE, żeby dziobać go za kilkanaście punktów przy każdym strzale. Pociski premium sprawiają jednak, że wydatki rosną. Podczas jednej z walk wydałem prawie 20 tysięcy na amunicję, a mam tylko 10 pocisków premium w moim czołgu. Każdy z nich kosztuje 2800 sztuk srebra, podczas dobrej walki w tym czołgu pozwoli nam na wystrzelenie 10-15 sztuk amunicji be straty, a to tylko wtedy gdy będziemy strzelać do czołgów na naszym poziomie lub na poziomie VI. Walka z D2, Stuartami, czy BT-7 może wydawać się przyjemna, ale nie zrekompensuje nam wydatków. Doświadczenie to inna kwestia, bo niektórzy są w stanie dać za nie dużą kasę i rozumiem to w pełni. Możliwość szybkiego wyszkolenia dowolnej drużyny czołgu średniego jest cudowne, szczególnie na konsolach, gdzie nie musimy dopasowywać poszczególnych członków załogi, a jedynie dowódcę.

Sherman Ripper
Ale generalnie nawet amunicja premium nie pomoże przetrwać walki

Na korzyść Rippera przemawia dodatkowo fakt, że jest zniżka na niego jest nagrodą w misji fabularnej zatytułowanej „Łupy Wojenne: Koneser”, w której wcielamy się we Franka Martineza – dowódcę Hellcata – który upodobał sobie kilka dzieł sztuki. Misja nie jest długa, a nagroda całkiem, całkiem. Zniżka obniży cenę o prawie 500 stuk złota ustalając cenę na poziomie około 20 złotych. Może raz na jakiś czas coś zabijemy, może raz na jakiś czas coś odbijemy. Może nawet raz na jakiś czas coś wygramy. A nawet jeśli nie, to warto go kupić tylko i wyłącznie dla malowania. Mam za dużo Shermanów, nie będę go zbyt często używał, ale jak on wygląda w garażu! Szczególnie na Xboksie One X i PlayStation 4 Pro!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.