Gra Replay

Replay: Commandos: Behind Enemy Lines

Commandos: Behind Enemy Lines

Commandos to seria, którą od dawna darzę szczególnymi względami. Przez długi czas grałem w demo Behind Enemy Lines, zastanawiając się dlaczego po przejściu misji włącza się jakiś filmik. Po pewnym czasie dorwałem jednak pełną wersję i dopiero teraz widzę, że byłem na grę po prostu za młody. Dlatego się cieszę, że mogłem zagrać w Commandos: Behind Enemy Lines.

Commandos: Behind Enemy Lines
Przerywniki filmowe przedstawiają nam historię wojny w rozdzielczości 640×480

Wydane przez Eidos, stworzone przez Pyro Studios – Commandos jest serią, która cieszyła się sporym uznaniem i zaskoczyła twórców tym, jak dobrze się sprzedała i jak popularna była. Pomimo braku marketingu i spodziewanych sprzedaży na poziomie 15 tysięcy sztuk, gra zyskała natychmiastową popularność. W ciągu pierwszego roku sprzedano ponad milion kopii gry, co natchnęło twórców do stworzenia rozszerzenia do Behind Enemy Lines o nazwie Beyond the Call of Duty, a następnie po kolejnym roku Commandos 2, które stało się moją ulubioną grą z serii. Commandos to gra, która cieszyła się popularnością ze względu na skupienie się na małym oddziale rozrabiaków, a nie całej armii. Wyrzutki, przestępcy, ochotnicy, ludzie bez innych możliwości – to byli pierwsi żołnierze, których rekrutowano do często samobójczych misji. W grze sterujemy dobrze wyszkolonym marginesem społeczeństwa. Złodziejem specjalizującym się w prowadzeniu pojazdów. Profesjonalnym żołnierzem, który wszczął o jedną bójkę za dużo. Francuskim dyplomatą, który nie ma nic do stracenia. A to nie wszyscy.

Commandos: Behind Enemy Lines
Reszty gry możemy jednak doświadczyć w znośnym 1024×768, ale może się wtedy lekko zacinać

Rozgrywka jest dość prosta, jeśli porównamy ją do drugiej części – brak ekwipunku, nie możemy niczego podnosić od żołnierzy wroga, brak możliwości automatyzowania akcji, czy ograniczenia co do poruszania się – ale jak na swoje czasy była dość rozległa i unikatowa. Dodatkowo z uwagi na swoje ograniczenia gra była dość trudna, chociaż nie tak trudna jak mi się wydawało przed laty. Pierwsze misje to wprowadzenie, gdzie poznajemy możliwości naszych komandosów i ich podstawowe umiejętności oraz ekwipunek. Tym razem moim faworytem był nurek, który w swoim wyposażeniu ma harpun, potrafiący eliminować po cichu przeciwników na średnim dystansie, a przy tym potrafi pływać pod wodą, co zmniejsza jego wykrywalność. Dodatkowo jest to jego podstawowe wyposażenie, więc harpun zawsze będzie miał, w przeciwieństwie do kierowcy, sapera i szpiega, którzy czasami startują z niczym, co byłoby użyteczne i przewyższało użyteczność noża.

Commandos: Behind Enemy Lines
Małe mapy z czasem zamieniają się w znacznie większe i wysiane przeciwnikami

Grając w późniejsze części i wracając do pierwszej będzie brakować nam takich elementów jak odwracanie uwagi przeciwnika alkoholem lub papierosami, umiejętności pływania każdego z komandosów, czy też przywdziewania munduru przeciwnika w zamian za zmniejszoną podejrzliwość patroli. Niemożliwość podnoszenia broni przeciwnika to też znaczne utrudnienie, bo przez całą grę jesteśmy skazani na używanie pistoletów, mimo tego, że przeciwnicy zostawiają za sobą masę pistoletów maszynowych i karabinów powtarzalnych. Radzenie sobie z tym co mamy jest jednak podstawą tego, co wyróżnia grę i sprawia, że jest taka grywalna, niezależnie o której części mowa.

Commandos: Behind Enemy Lines
W grze nie występuje fala dźwięku tak, jak w drugiej części, więc możemy zabić żołnierzy po dwóch stronach stołu i nie zostać wykrytym, o ile na siebie nie patrzą

Commandos: Behind Enemy Lines to nada niesamowicie grywalny tytuł, który jest ewidentnie stary, ale zestarzał się zaskakująco dobrze. Możemy jednak napotkać problemy z uruchomieniem gry i szalejącą rozdzielczością. Przede wszystkim gra może nam wyrzucić błąd, że nie mamy zainstalowanego DirectX 5, co wynika z błędnej nazwy pliku .exe. Trzeba plik ‘comandos’ nazwać ‘commandos’ i jest wszystko cacy, gra się uruchomi. Niestety w tym momencie zaczynają się problemy z rozdzielczością, ponieważ gra jest wykonana w 640×480, które możemy podnieść do 1024×768. Oznacza to jednak, że nasz monitor będzie zapewne przełączał między jego natywną rozdzielczością a 1024×768, co może nam zrobić czasami bałagan na ekranie, a podczas gdy wyświetlane są przerywniki filmowe, to rozdzielczość spada do 640×480. Oba zajścia zazwyczaj powodują, że Windows wyświetla komunikat o tym, że ekran działa w mniejszej rozdzielczości niż by chciał.

Commandos: Behind Enemy Lines
W misjach, gdzie występuje woda nurek spędzi najwięcej czasu transportując żołnierzy z jednego brzegu na drugi

Na dzień dzisiejszy Commandosa możemy kupić zarówno na Steamie, jak i GOG, ale to GOG ma lepszą ofertę. Za skromną dychę dostaniemy zarówno Commandos: Behind Enemy Lines, jak i Commandos: Beyond the Call of Duty, które już implementuje niektóre elementy dostępne w Commandos 2. Za 9,99 zł dostaniemy godziny rozgrywki, które będą na pewno niezapomniane, miejscami frustrujące i często zmuszające nas do zastanowienia nad kolejnym krokiem. Tutaj nie ma odnawiających się punktów życia, budowania bazy, czy produkcji jednostek. Kilku komandosów to wszystko, co jest do naszej dyspozycji.

Podobne gry warte polecenia:
– Robin Hood: The Legend of Sherwood
– Desperados: Wanted Dead or Alive
– Commandos 2: Men of Courage

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.