Gra Recenzja

Recenzja We. The Revolution

We. The Revolution, recenzja, review, Xbox One

Rewolucje przynosiły często wolność, zmianę z gorszego na nieco lepsze, ale niemalże uniwersalnie nie były zdrowe dla jej członków. W We. The Revolution wcielamy się w osobę, której przyjdzie osądzać rewolucjonistów, kontrrewolucjonistów i ludzi, którzy znaleźli się w złym miejscu o złym czasie. A to wszystko w czasach rewolucji francuskiej.

Liberté

We. The Revolution, recenzja, review, Xbox One
Podczas każdej sprawy musimy podjąć decyzję o karze bądź uniewinnieniu oskarżonego, ale nie każda decyzja będzie dobra dla naszego… Zdrowia

W grze wcielamy się w rolę sędziego, który rezyduje w paryskim sądzie w czasach rewolucji. Pracę zaczynamy w przeddzień wzniesienia pierwszej gilotyny, ale to nie znaczy, że dopiero w tym momencie zaczyna się życie naszego bohatera. Alexis Fidèle ma niestety niechlubna przeszłość – alkoholizm i hazard – i zepsute stosunki z rodziną. Naszym zadaniem jest pomóc mu odnaleźć swoje miejsce w nowym świecie, gdzie każdy działa w imię spraw wyższych i własnych. Jest to niesamowicie ciekawe umiejscowienie akcji, ponieważ nasz bohater będzie w samym centrum wydarzeń, chociaż nie będzie brał w nich udziału. Raz na jakiś czas przyjdzie nam podjąć ważną dla całego Paryża decyzję. Stracić wysławionego podczas ataku na Bastylię rewolucjonistę za gwałt? Zaaprobować, czy potępić pacyfikowanie niezadowolonego motłochu? Co jest ważniejsze? Sprawiedliwość, vox populi, czy rewolucja? A do tego dochodzą kwestie rodzinne, gdzie możemy doprowadzić do załamania lub znacznego poprawienia stosunków. Spiski, mordy, groźby. Francja po rewolucji to był chaos, a my musimy znaleźć sobie w nim wygodne miejsce.

Égalité

We. The Revolution, recenzja, review, Xbox One
Początkowo nie wiadomo o co pytać świadka, dlatego musimy zapoznać się z dowodami i aktami sprawy, a potem wykombinować co jest czym

Cała rozgrywka, którą będziemy mogli prowadzić, jest z natury dość prosta. Nie ma tutaj presji czasu i konieczności podejmowania szybkich decyzji. Polyslash postawiło na zrobienie gry wolnej z dużą ilością czytania i koniecznością myślenia przed podejmowaniem decyzji. Podczas rozpraw toczących się na naszej sali rozpraw, dostajemy akta sprawy z opisem sytuacji i możliwość zadawania pytań oskarżonemu. Żeby jednak można było to zrobić, musimy połączyć ze sobą fakty sprawy, bo początkowo nawet nie wiemy o, co zapytać. Zanim zaczniemy zarzucać świadka pytaniami, warto zapoznać się z tym, czego chcą poszczególne frakcje. Często rząd i ludzie będą chcieli odmiennych rzeczy, nie wspominając już o ławie przysięgłych. Co prawda decyzję podejmujemy ostatecznie my, ale warto mieć ich po naszej stronie, żeby zachować reputację dobrego sędziego. Na szczęście możemy wpływać dość mocno na ich opinię o podejrzanym poprzez zadawanie odpowiednich pytań w odpowiednim momencie. Wspomnianego wcześniej gwałciciela możemy wysłać na stryczek albo uniewinnić, jeśli nasze przesłuchanie wyjawi inne motywy lub okoliczności. Potem jeszcze musimy wypełnić raport, odpowiedzieć na kilka pytań i możemy iść do domu.

Fraternité

We. The Revolution, recenzja, review, Xbox One
W połowie pierwszego rozdziału dostajemy dostęp do mapy i zaczynamy naszą wspinaczkę po szczeblach hierarchii Paryża

Balansowanie relacjami jest dość trudne w grze z uwagi na stosunkową mnogość frakcji, bo mamy rewolucjonistów, lud, wyższe sfery nowego porządku świata i rodzinę, w której skład wchodzi czwórka członków, których trzeba zadowolić z osobna. Ojciec jest zwolennikiem ludu, starszy syn rewolucji, a żona pragnie dobrego życia. Młodszy syn jedynie będzie kochał ojca niemalże niezależnie od jego akcji. Rewolucjoniści i lud mogą często pają inne poglądy, ale w ważnych decyzjach będą obierać raczej te same strony, bo i cel mają wspólny, tylko środki nieco inne. My natomiast jesteśmy w hierarchii Paryża, która jest swego rodzaju drabinką wpływów. O ile początkowo jesteśmy na samym dnie, to z czasem możemy nabrać znaczenia, konkurując lub eliminując wyżej postawione osoby. Jako sędzie mamy sporą władzę i możliwość usunięcia konkretnych osób w sposób mniej lub bardziej bezpośredni. Jest to system na tyle złożony, że zadowolenie wszystkich wydaje się niemożliwe. Ja obecnie mam spory problem z ojcem i synem, ponieważ ich szacunek do mnie spadł tak nisko, że zaczyna być nieciekawie, a ponieważ mają inne poglądy i stosunek do życia, to nie da się ich obu zadowolić jednocześnie. Ktoś będzie musiał mnie znienawidzić…

… Ou la Mort

We. The Revolution, recenzja, review, Xbox One
Wspinaczka na szczyt odbywa się za pomocą intryg i decyzji. Możemy doprowadzić do śmierci kilku osób podejmując nieprzemyślane, albo celowe, decyzje

Niewiele We. The Revolution brakowało, ale jednak ostatecznie okazuje się, że gra nie jest idealna. Grafika jest przecudna, nałożenie na całą grafikę dość silnego filtra geometrycznego daje zaskakująco dobry efekt. Wszystkie plansze i animacje sprawiają wrażenie ręcznie malowanych i są naprawdę dobrej jakości. Szokuje wręcz szczegółowość całego przedsięwzięcia. Brawa dla zespołu grafików. Niestety zespół odpowiedzialny za udźwiękowienie gry dał ciała, i to mocno. Gra jest niemalże niema. Tak, są delikatne dźwięki tła. Tak, w menu jest jakaś ponura muzyczka. No i ostatecznie tak, niektóre dialogi są udźwiękowione, jednakże nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w tej kwestii gra jest po prostu niedorobiona. Wygląda to jakby deweloperowi zabrakło pieniędzy na dokończenie tego aspektu gry albo ktoś o nim zapomniał. Najbardziej irytuje ta niekonsekwencja. W pierwszym rozdziale tylko kilka scen jest udźwiękowionych i to tylko te najważniejsze. Nie oczekiwałbym udźwiękowienia wszystkich rozpraw, ale przynajmniej przerywników między dniami, czy tych, które prezentują konsekwencje naszych akcji. No i rzecz jasna gra mogłaby być po francusku. Grając w Battlefielda V i trzy obcojęzyczne historie wojenne byłem pozytywnie zaskoczony, w jak dużym stopniu przyjemniej się gra postaciami, które posługują się swoim ojczystym językiem.

Kolejny przykład wysokiej jakości polskich gier

We. The Revolution, recenzja, review, Xbox One
Gdy wykonujemy wyrok śmierci dostajemy możliwość wypowiedzi przed tłumem, żeby zyskać nieco szacunku społeczeństwa

Pomijając dźwięk, muszę przyznać, że gra jest, co tu dużo mówić, genialna. Porusza kawałek historii, który spotykałem do tej pory tylko w Europa Universalis i podręcznikach do historii. Osadzenie akcji w postrewolucyjnej Francji jest powiewem świeżego powietrza w świecie opanowanym przez fantastyczne i futurystyczne światy. Historia jest pełna naturalnych inspiracji, a to jedna z lepszych, jakie widziałem. We. The Revolution może dołączyć do niewielkiego grona polskich gier, które przewyższają jakością najważniejsze tytuły tego roku i stanąć wraz z Wiedźminem i Frostpunkiem (którego recenzja wkrótce!) na piedestale polskiego game-devu. Polyslash – genialna gra. Klabater – jeśli będziecie wydawać takie gry, to wróżę wam dobrą passę na NewConnect!



Gra została dostarczona przez Klabater

Recenzent spędził w grze około 5 godzin, zdobywając 12 osiągnięć i cały czas zastanawiając się ile czasu zajmie udobruchanie wszystkich frakcji i członków rodziny Fidèle...

8.1
Dźwięk:
5.5
Grafika:
8
Rozgrywka:
9
Błędy:
10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.